17 goli w 8 dni. Pokaz siły BVB z kropką nad „i” Piszczka
Niemcy

17 goli w 8 dni. Pokaz siły BVB z kropką nad „i” Piszczka

6:0 z Legią w Warszawie, 6:0 z Darmstadt w Dortmundzie, 5:1 w Wolfsburgu. O ile rozjechanie pierwszej dwójki nie było zbyt dużym zaskoczeniem, o tyle w trzecim przypadku – mowa o zespole, który ma się bić w lidze o czołowe lokaty. – Szczerze, zdarzały nam się gorsze tygodnie – skwitował oficjalny profil klubu na Twitterze. Bo przecież wszystkie te wyniki padły w ciągu ośmiu dni!

Jeżeli ktoś liczył na prawdziwy hit Bundesligi, to mógł się delikatnie przeliczyć. Bo to Borussia dziś grała, a Wolfsburg głównie biegał. Jasne, gospodarze też mieli momenty, zmarnowali kilka okazji bramkowych, a wychodząc coraz wyżej – przesadnie się otworzyli, ale 1:5? Zresztą, taki sam wynik padł mniej więcej rok temu: druga połowa września, mecz z Bayernem i pięć goli Roberta Lewandowskiego.

Podopieczni Thomasa Tuchela od początku narzucili swoje tempo. Marc Bartra przekroczył środkową linię boiska, wchodząc w boiskową pozycję Raphaela Guerreiro, i do wbiegającego już w pole karne Portugalczyka zagrał prostopadłą piłkę. Ktoś tęsknił za Matsem Hummelsem? W jego właśnie stylu akcję rozprowadził Bartra. Ktoś tęsknił za Ilkayem Gundoganem? Guerreiro do otwierającego gola szybko dorzucił asystę piętką do Aubameyanga i w końcówce meczu dośrodkował na głowę Łukasza Piszczka.

Borussia po tym jak Schmelzer zmarnował sytuację na 3:0, trochę zwolniła i pozwoliła uwierzyć Wolfsburgowi. Dwukrotnie bliski gola był Gomez, z dystansu próbował Gerhardt, strzał z rzutu wolnego Rodrigueza świetnie obronił Burki, ale interwencję meczu bramkarz BVB zaliczył, zatrzymując strzały z bliska Draxlera i Gomeza. Jakub Błaszczykowski, znów w roli kapitana, robił dziś niezłą robotę z przodu, był aktywny, dogrywał piłki partnerom, ale – dokładnie tak, jak w weekend – asysty nie zaliczył głównie przez ich nieskuteczność. W końcu Wolfsburg zdobył kontaktową bramkę po akcji dwójki wprowadzonej w przerwie, Seguin-Didavi.

Gospodarzy zgubiły przede wszystkim dwie sprawy. Po pierwsze, coraz wyższa i odważniejsza gra umożliwiła wyprowadzenie Borussii znakomitych kontrataków – Castro dwukrotnie wystawiał piłki jak na tacy Dembele i Aubameyangowi. Po drugie, w obronie znajdował się Philipp Wollscheid. Nie przypadkiem jako jedyny dostał od Bilda notę 6, a Tomasz Hajto się zastanawiał, czy lepszy od niego technicznie… nie jest bramkarz.

No i na koniec, jako podsumowanie, Casteelsa pokonał jeszcze Piszczek, zdobywając trzynastego gola w Bundeslidze.

Tak, oglądaliśmy dziś prawdziwy pokaz siły Borussii, która zanim zaliczyła te trzy znakomite mecze przegrała przecież w Lipsku. Widać, że ten zespół budowany jest na nowo, że nowi zawodnicy potrafią wiele i mają ogromne możliwości, ale moment, w którym oddali pole gry i pod ich bramką było naprawdę gorąco, potwierdza, że przed Tuchelem jeszcze trochę pracy. I dobrze, bo produkt finalny może być na najwyższym, europejskim poziomie.

KOMENTARZE (0)