post Avatar

Opublikowane 03.08.2016 09:21 przez

admin

Parafrazując znane powiedzenie: w życiu pewne są tylko trzy rzeczy – śmierć, podatki i szary dres Királyego. Nie ulega wątpliwości, że choć Gabor nigdy wybitnym bramkarzem nie był, to w świadomości nawet przeciętnego kibica zapisał się na dobre. Od wielu lat jego znakiem rozpoznawczym są umorusane spodnie wpuszczone w getry, które na Węgrzech stanowią już substytut barw narodowych. Ale to już koniec – ikona właśnie zrobiła miejsce młodszym ogłaszając koniec reprezentacyjnej kariery. Licznik skończył bić na 107 meczach. Z tej okazji przypominamy nasz archiwalny tekst.

Z nim w bramce Madziarzy wywalczyli po raz pierwszy od 1986 roku awans na wielką imprezę, w 101. występie Kiralyego w kadrze. Piłkarska przygoda Węgra to modelowy przykład kariery, z której udało się wycisnąć absolutne maksimum. To także przygoda o nieco romantycznym, sentymentalnym wydźwięku. Gábor po raz pierwszy w seniorskiej piłce zameldował się jeszcze w 1993 roku między słupkami w bramki Haladásu, w którym dziś kończy karierę. Przez te ponad dwie dekady zanotował setki występów w dwóch czołowych ligach świata – niemieckiej oraz angielskiej. Ponadto wspomniany jubileusz w reprezentacji narodowej. W liczbie występów zrównał się z legendarnym pomocnikiem Józsefem Bozsikem.

W 1997 21-letniego wówczas zawodnika pozyskała berlińska Hertha. Początkowo miał siedzieć na ławce i wywierać presję na rok starszym, lecz niemieckim koledze po fachu, Christianie Fiedlerze. Kiedy jednak stołeczni zanotowali falstart nie wygrywając w żadnym z siedmiu kolejnych meczów z rzędu, szkoleniowiec Jürgen Röber postawił na zmiennika. Hertha wygrała, a Király zadomowił się w bramce na dobre do tego stopnia, że podstawowemu dotychczas Fiedlerowi nie oddał miejsca przez kolejne ponad dwa lata, do momentu aż złapał kontuzję i w lutym 2000 roku pauzował przez kilka spotkań. Węgier w międzyczasie zdał jednak na szóstkę prawdziwy egzamin dojrzałości, jakim była dla niego choćby gra w barwach berlińczyków w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Tam też zanotował jeden z najlepszych meczów w swojej karierze, taki po którym na języki wzięła go cała Europa a pochwał nie szczędził nikt – od prezesa Milanu Silvio Berlusconiego aż po włodarzy Bayernu Monachium.

Słynna „La Gazzetta dello Sport” wybrała go oczywiście graczem meczu, a Karl-Heinz Rummenige na gorąco komentował dla telewizji TM3: „To król linii bramkowej, gra na niej lepiej niż Oliver Kahn! To jeden z najlepszych bramkarzy w Europie!”.

Właśnie z Herthą Gábor wiąże najlepsze chwile swojej kariery. To tam wyrobił sobie markę europejską, to tam zaznał poważnego futbolu i właśnie stamtąd trafił do reprezentacji. A kiedy już przyjechał na zgrupowanie i założył bluzę z numerem 1 to powielił sytuację z Berlina – znów wskoczył do bramki i miejsca w niej nie chciał oddać przez kolejne lata. Nic jednak dziwnego skoro w debiucie już po czterech minutach obronił rzut karny egzekwowany przez Toniego Polstera, a w kolejnych latach – mimo niepowodzeń drużynowych – wciąż imponował solidnością i nie schodził poniżej pewnego poziomu.

W 2003 roku Király ukazał swoją duszę filantropa kiedy rozpoczął inwestycję w sport na Węgrzech. Z jego inicjatywy, a także z jego pieniędzy, powstał liczący 45 tysięcy metrów kwadratowych ośrodek z dwoma boiskami trawiastymi, kortami tenisowymi i kilkoma uniwersalnymi obiektami sportowymi. W 2006 roku oficjalnie powstał „Király Szombathelyi Tigrisek”, który od tamtego czasu szkoli młodych sportowców w wielu dziedzinach. Uważnych czytelników zastanowił pewnie jeden z członów nazwy – „Tigrisek”. Gábor bowiem to fan wszystkiego co związane z tym drapieżnym zwierzęciem. Od wielu lat pod trykot piłkarski zakłada nawet koszulkę z wizerunkiem tygrysa. W jego prywatnym domu wprost roi się od obrazów, figurek i wielu innych akcentów z tym związanych.

ZotpCXj

Koszulka z tygrysem to dla mnie obowiązek. Podobnie jak nadrukowana na niej moja szczęśliwa liczba – 13. Dlaczego akurat tygrysy? To symbol siły i walki. Ten wizerunek tkwi w mojej głowie już od wczesnych lat dziecięcych i zawsze będę się z nim utożsamiał. Nie ukrywam, że szaleję na tym punkcie, imponuje mi zachowanie tych zwierząt i chcę być z nimi kojarzony – opowiada Király.

Z nim jest trochę jak z dzieckiem. Śpi w pościeli w tygrysy, ma też bieliznę w tygrysy. Cały pokój też w tygrysach. Kiedyś pojechaliśmy zatankować samochód, zwykła czynność jaką wykonuje się codziennie. Wchodzimy na stację, przeglądamy prasę, obok pamiątki. I co? T-shirty z wizerunkami tygrysów wiszą beztrosko obok. Gábor wykupił je wszystkie – opowiada jego żona, Zsanett.

W 2004 roku opuścił Berlin, choć fani wprost błagali by został. Utożsamiali go z dobrymi latam klubu, gdy na Olympiastadion przychodziło się dla jego znakomitych parad, technicznych popisów Marcelinho czy dynamiki i siły Barta Goora. Bramkarz trafił jednak do Crystal Palace, gdzie początkowo na niego stawiano. Bronił dzielnie i w sumie zanotował łącznie 104 mecze w pierwszej drużynie. Potem kilka wypożyczeń, epizod w Burnley, aż wreszcie rok 2009 i powrót do Niemiec. Po doświadczonego zawodnika sięgnęło drugoligowe TSV 1860 Monachium. Oczywiście, strzał w dziesiątkę. Király wciąż nie schodził poniżej swojego wysokiego poziomu i regularnie zbierał kolejne pochlebne opinie.

Mogę tylko podziękować mu, że zdecydował się na transfer do nas. To bramkarz klasy światowej. Początkowo nie byłem do niego przekonany, ale kiedy zobaczyłem go najpierw na treningach, a potem w trakcie meczów – nie mogłem uwierzyć, że nie sprzątnął nam go sprzed nosa nikt z pierwszej ligi – opowiadał Ewald Lienen, który Węgrowi zawdzięczał wiele uzbieranych przed drużynę punktów.

Dla drużyny z Bawarii bramkarz był nie tylko cenną ostoją w trakcie spotkań, ale również człowiekiem, który dbał o atmosferę i nowych zawodników. Węgier do tego stopnia zaangażował się w opiekę nad kolegami, że gdy do TSV dołączył Japończyk Yūya Ōsako, wcześniej nie mający kontaktu z europejskim futbolem, Király zaczął uczyć się języka japońskiego by wprowadzić go do zespołu.

Nawet fajny język. Szybko zacząłem opanowywać podstawowe piłkarskie zwroty jak podaj, uważaj, do tyłu, jestem. To ciekawe doświadczenie.

W sezonie 2014/2015 Węgier zaliczył epizod w angielskim Fulham i w 2015 roku, po prawie 20-letniej tułaczce po Europie powrócił w rodzinne strony, do Szombathelyi Haladás. Teraz gra w klubie w którym zaczynał, w mieście w którym się urodził i ma najlepsze perspektywy by swoją karierę zwieńczyć awansem na wielki turniej.

Kariera karierą, ale co z tymi szarymi spodniami? Skąd się to wzięło i dlaczego to przywiązanie jest tak długie? Okazuje się, że pierwszym modelem wybranym przez zawodnika były spodnie koloru czarnego, zakładał je jeszcze kiedy był znanym tylko na Węgrzech juniorem.

gJ4RmREl

Oczywiście już wtedy obowiązywało wpuszczanie ich w spodnie

Pamiętam jak byłem małym dzieckiem i graliśmy na podwórkach. Wszędzie kamienie, szkło, łatwo było się pokaleczyć. Non stop wracałem do domu z poobdzieranymi kolanami, krwawiącymi nogami. Sposób na to mógł być tylko jeden – długie zamiast krótkich spodni. Kilkukrotnie grając w Niemczech czy Anglii spróbowałem gry w krótkich spodenkach. Okazało się to jednak złym pomysłem, więc powróciłem do długiego, szarego dresu. No i koniecznie o rozmiar większego, by nie krępował ruchów.

On ma swoje określone zwyczaje, po boisku biega w szarych spodniach, po domu chodzi w czarnych lub granatowych, oczywiście dresowych, zaś na miasto najbardziej lubi udać się ubrany w jeansy – uzupełnia stylizacyjne trendy Węgra jego żona.

8IVbwhf

Király, choć sam powtarza że nie jest ikoną stylu a bramkarzem, stał się wzorem dla niektórych zawodników. Saleh Mahdi, golkiper z Kuwejtu, wzorem Węgra również na mecze zakładał szare dresy.

Kiedyś oglądając mecz z udziałem Gábora, to było w roku 1999, doszedłem do wniosku, że to o wiele wygodniejsze. Od tamtego czasu zakochałem się w szarych, bawełnianych spodniach. Zafascynowałem się także samą postacią, zapytałem swojego trenera bramkarzy, Attilę Bako, co o nim sądzi. Na moje życzenie pokazał mi film zmontowany z najlepszych interwencji Gábora. Regularnie śledziłem jego karierę, czytałem artykuły prasowe. W 2013 roku udało nam się skontaktować i zostałem klientem jego firmy, K1RALYSPORT.

Da się zauważyć, że „Mr. Jogginghose”, jak wołali na niego w Niemczech, ma wiele przyzwyczajeń – wspomniany strój, koszulka z tygrysem czy ukryty numer 13. Jest jednak jeszcze jeden zwyczaj, który praktykuje od początku swojej kariery.

Wszystko zaczęło się w zasadzie w 1994 roku. 6 marca zadebiutowałem w piłce i kiedy wróciłem do domu postanowiłem zapisać tę datę w zeszycie. No i tak to się potoczyło. Wtedy nie przewidywałem jeszcze, że po ponad 20 lat będę miał ponad 700 uzupełnionych broszur. Wszystko jest perfekcyjnie posegregowane, mecze w Bundeslidze, Championship, reprezentacji i tak dalej. Czuję się trochę jak mały chłopiec, który zapisuje sobie w zeszyciku wyniki ligi podwórkowej.

pdIYopdl

Király to na Węgrzech piłkarski idol, w czasach gdy reprezentacja przez wiele lat prezentowała się poniżej oczekiwań, on był jednym z nielicznych zawodników, których grą kibice mogli się delektować. Sam w od zawsze wzorował się na Gyuli Grosicsu, który dostępu do węgierskiej bramki bronił w latach 1947-1962.

Niestety nie widziałem go nigdy na żywo, ale jesteśmy w stałym kontakcie. Od czasu do czasu daje mi wskazówki – mówił przed laty.

W swojej ojczyźnie Kiraly prowadzi także firmowaną swoim nazwiskiem szkołę dla bramkarzy – Gabor Kiraly Nemzetkozi Kapusiskola. Posiadacz licencji UEFA A i licencji trenera UEFA B od 2013 roku szkoli młodych zawodników. Najbardziej wyróżniający się podczas zgrupowań zawodnicy mogą wygrać wyjazd do Leverkusen by tam kilka dni potrenować z młodą drużyną Bayeru. Szkółka korzysta oczywiście z obiektów powstałych przed paroma laty z inicjatywy zawodnika, choć uległy one w międzyczasie rozbudowie.

Euro było zwieńczeniem kariery, finalnym, pięknym epizodem. Niestety wątpliwe by z Haladasem poszalał do tego stopnia, aby jeszcze pokazać się publiczności innej niż węgierskiej. Powiedzmy sobie jasno: ta decyzja to zejście ze sceny. Niemniej dzięki za wszystko Gabor! Takich osobowości potrzebuje futbol.

MARCIN BORZĘCKI

Opublikowane 03.08.2016 09:21 przez

admin

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Włochy
06.07.2020

Roma zapomniała, że nie tylko bramkarz musi być kozakiem, ale Lopez napsuł krwi Polakom

Derby słońca, tak mówi się o starciach Napoli z Romą. Dziś to słońce zaszło nad Rzymem i nie był to zachód piękny. Porażka Giallorossich może pogrążyć drużynę Paulo Fonseki w walce o europejskie puchary. Nie pomógł nawet Pau Lopez, który dwoił się i troił między słupkami, żeby uratować tyłki kolegów z zespołu. Ale jeśli mamy wskazać […]
06.07.2020
Hiszpania
06.07.2020

Villarreal rozbity. Tak grającą Barcę aż chce się oglądać

Jeżeli wziąć pod uwagę wyłącznie mecze wyjazdowe, Barcelona do dzisiejszego meczu z Villarrealem przystępowała zaledwie jako piąta siła hiszpańskiej ekstraklasy. Katalończycy przegrali już w lidze pięć meczów na wyjeździe, kolejnych pięć zremisowali. Dlatego wiele wskazywało na to, że i dzisiaj podopieczni Quique Setiena mogą zanotować jakąś wpadkę. Tym bardziej że marnie im się w ostatnim […]
06.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bednarek jak skała. Southampton poskromił Manchester City

Organizacja gry, znakomita defensywa, mnóstwo heroicznych interwencji. Southampton w naprawdę wielkim stylu zwycięża dzisiaj z Manchesterem City. „Wielkim” nie w sensie dominacji na boisku, bo „Obywatele” w drugiej połowie wręcz miażdżyli rywali posiadaniem piłki i liczbą strzałów posłanych w kierunku bramki. Ale znakomitą obronę też trzeba doceniać i nie należy szczędzić dla niej komplementów, a […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Ekstraklasa w najprzyjemniejszym wydaniu, ale tylko Piast ma punkty

Gdyby wszystkie mecze Ekstraklasy wyglądały jak ten Piasta Gliwice ze Śląskiem Wrocław, nie moglibyśmy od niej oderwać oczu. Przy Okrzei dostaliśmy niesamowicie przyjemne dla postronnego obserwatora widowisko, w którym nie było żadnego dłuższego przestoju odnośnie braku emocji. Serio, ciągle się coś działo. Strach było nawet iść po lód do herbaty, bo istniało ryzyko, że przegapi […]
05.07.2020
Inne sporty
05.07.2020

Dobrze, że jesteś! Emocjonujący początek sezonu Formuły 1

Najlepsza seria wyścigowa świata wróciła w piorunującym stylu. Nie brakowało kolizji, awarii, czy nawet kar skutkujących…. wypadnięciem z podium. Taki los spotkał Lewisa Hamiltona, który widocznie bardzo nie lubi się z torem w Austrii. Na domiar złego problemy z bolidem wyeliminowały innego faworyta, Maxa Verstappena. Wygrał, a może po prostu przetrwał tę zawieruchę (czego nie […]
05.07.2020
WeszłoTV
05.07.2020

LIGA MINUS. Milewski, Białek, Kowalczyk, Paczul

Nadszedł niedzielny wieczór, a więc czas na kolejny odcinek popularnego programu publicystyczno-rozrywkowego: Liga Minus. Dzisiaj Paweł Paczul poprowadzi gorącą dyskusję o ekstraklasowej piłeczce z następującym gronem wybitnych ekspertów: Wojciechem Kowalczykiem, Leszkiem Milewskim i Jakubem Białkiem. Zapraszamy! 
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Lechia Gdańsk przecieka w tyłach. Gdzie leży problem?

46 straconych goli w 34 meczach, bilans bramkowy -2. Kiepska jest to statystyka Lechii Gdańsk, drużyna jakby oduczyła się bronić, bo nikt w grupie mistrzowskiej nie dostał tyle ciosów, a przecież sezon temu chwaliliśmy gdańszczan właśnie za grę w tyłach. Gdzie leży problem? Przede wszystkim trzeba zauważyć, że zmieniła się podstawowa para stoperów. W zeszłym […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Meczyk w Szczecinie dobry, ale w roli głównej sędzia Marciniak

No nie spodziewaliśmy się, że w tym meczu dostaniem naprawdę fajne widowisko. Wiadomo, Jaga jeszcze w teorii walczy o puchary, Pogoń walczy o frytki, ale jeśli chodzi o formę w grupie mistrzowskiej – spodziewaliśmy się lekkiego paździerzu. A tu cztery gole, ponad trzydzieści strzałów, czerwona kartka, mnóstwo kontrowersji, walka do ostatnich minut o trzy punkty. […]
05.07.2020
Hiszpania
05.07.2020

Jak muchy w smole, ale w stronę mistrzostwa

Gdyby ten mecz odbywał się w Polsce, a nie w Hiszpanii, to komentatorzy pewnie trąbiliby na prawo i lewo, że wolne tempo spotkania determinuje wysoka temperatura. Takie typowe pierdu-pierdu na wytłumaczenie. Ale to  La Liga, tutaj nikt w ten sposób się nie tłumaczy. Po prostu spotkanie Athleticu Bilbao z Realem Madryt przypominało zawody urządzone przez […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Podbeskidzie powoli wita się z Ekstraklasą. Radomiak rozjechany w Bielsku

Sześć goli w hicie kolejki? To lubimy, takie hity szanujemy! W Bielsku-Białej nie można było dziś narzekać na nudę. Podbeskidzie i Radomiak pomyślały sobie, że jak się bić o awans, to na całego. Żadne szachy, żadne podwójne gardy – skoro jedni i drudzy słyną z ofensywy, to tą ofensywą właśnie spróbowali udowodnić wyższość nad rywalami. […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

LIVE: Piast ogrywa Śląska i znów jest wiceliderem

Legia, mimo porażki z Lechem, odskoczyła dostatecznie, by jej mistrzostwo było formalnością. Lech trzyma się mocno i jest faworytem w walce o wicemistrzostwo. Ale dalsze miejsca? Które mogą być warte nawet dwa miejsca pucharowe? Tutaj jest ciekawie, a chętnych całe grono. O to dzisiaj toczyć się będzie walka w grupie mistrzowskiej – Jaga powalczy o […]
05.07.2020
Włochy
05.07.2020

Rzym stracił tożsamość, teraz traci nadzieję. Co czeka amerykańską AS Romę?

Osiem porażek w 2020 roku – a w zasadzie dziewięć, bo remis w derbach to jak porażka – to bilans AS Romy, która przeżywa największy kryzys od lat. Zamiast powrotu na szczyt, Giallorossi muszą się martwić, czy nie wypadną nawet z Ligi Europy. Kibice nie krytykują już pod nosem. Rzymskie uliczki huczą od obelg kierowanych głównie pod […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Na papierze lepszy Piast. Ale z papieru Lavicka robi samolociki

Śląsk rozegra dziś bardzo ważny w kontekście walki o wicemistrzostwo Polski mecz z Piastem. Wiemy, że drużyna z Wrocławia ciągle kręciła się w tym sezonie po górnej połówce tabeli, ale musimy przyznać, że dość długo nie spodziewaliśmy się, że dalej będzie w grze o taki wynik. Dlaczego? Główny powód jest taki, że gdy patrzymy na […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Benedikt Zech – jeden z największych wiosennych zjazdów w Ekstraklasie

Nie napiszemy, że to największy wiosenny spadek formy piłkarza w Ekstraklasie, bo kilku mocnych konkurentów by się znalazło. Na przykład dołujący Jesus Imaz w Jagiellonii. Na pewno jednak Benedikt Zech z Pogoni Szczecin to jeden z tych, którzy w tym roku najbardziej obniżyli loty w porównaniu do rundy jesiennej. Austriak z czołowego stopera stał się […]
05.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bruno Fernandes – klucz Manchesteru United do bram Ligi Mistrzów

2 listopada 2019 roku Manchester United przegrał wyjazdowe spotkanie z Bournemouth i osunął się na dziesiąte miejsce w tabeli Premier League. Sporo się wówczas mówiło o konieczności wymiany trenera na Old Trafford, a szanse „Czerwonych Diabłów” na zajęcie w tabeli miejsca gwarantującego udział w Lidze Mistrzów wyglądały naprawdę marnie. Ale sytuacja się zmieniła. Wczoraj podopieczni […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020