Wyzwiska i fujara pokazana Cabajowi. Świadkowie o amoku Pyżalskiego
Weszło

Wyzwiska i fujara pokazana Cabajowi. Świadkowie o amoku Pyżalskiego

Expose Pyżalskiego, które zarejestrowały kamery, spokojnie mogłoby być rozbudowane na dwugodzinne show. Dość powiedzieć, że to co widzieliście, to wycinek z pierwszej połowy, a największy dym dział się ponoć w końcówce, gdy Warta dostała karnego. Bieganina po boisku, kolejne porcje wyzwisk, zastraszenia ze strony „współpracowników”, a nawet… fujara pokazana Cabajowi.

Wysłuchaliśmy relacji dwóch świadków, którzy chcą zachować anonimowość.

Piłkarz Garbarni: – Na filmie faktycznie nie wszystko jest zawarte, ja też dostałem kilka takich tekstów. Zamknij ryja cioto jebana, takie rzeczy. Nie będę się wybielał, też powiedziałem, żeby spierdalał, odpowiadaliśmy mu, ale pewnych rzeczy nie można rzucać tak, jak on rzucał. Nikt na boisku nie jest święty, ja też jestem dość impulsywny, bardzo często się z zawodnikami kłócę, ale jechanie na żony, na matki… żenada. Na boisku różne rzeczy się dzieją, są emocje, ale pewnych spraw się nie rusza. Żony nie są niczemu winne.

Było jeszcze dwóch, trzech takich, nie wiem, ochroniarzy czy „partnerów biznesowych”, którzy zastraszali, szczególnie w pierwszej połowie jak schodziliśmy do szatni. Szczególnie Bora (Borovcaninca – przyp. red.), do niego to się najbardziej odnosiło. Tam już się nikt nie odzywał, bo bardzo mocno z nim jechali, zastraszanie poważne. Że go zarąbią, tego typu rzeczy.

Dla mnie osobiście pijany nie był, bardziej mógł być ućpany. Ktoś go uspokaja, mówi – człowieku, masz fajną żonę, siedź cicho, a on odpowiada, że ruchał twoją starą… takich tekstów nie mówi normalny człowiek. Jeden z kolegów chciał się normalnie kulturalnie pożegnać po wszystkim, to też usłyszał tylko „wypierdalaj wieśniaku do Krakowa”. Wszystko kręciło się wokół takich agresywnych wypowiedzi.

***

Widz meczu: To co macie nagrane to jest z pierwszej połowy wszystko. Jednak największy gnój zrobił się po karnym w 89. minucie. Ci z Garbarni strasznie się wkurwili, zrobiło się wielkie zamieszanie. Pyżalski zaczął się awanturować do Cabaja, coś tam do niego wykrzykiwać, nawet widziałem później na stopklatce, że fujarę mu pokazał.

Bez tytułu

Od 1:49:15 w relacji Małopolska.TV

Cabaj nawet wnerwiony podbiegł do płotu i tam z pięć minut trwały pyskówki. Karnego Warta wykorzystała, sędzia doliczył chyba 13 minut, zaraz potem był drugi, którego nie wykorzystali. W tej „dogrywce” Pyżalski ciągle krzyczał coś do arbitra, w ogóle on miał jakichś swoich pomocników, karków, którzy stali przy płocie i też krzyczeli, że sędzia ma zaraz kończyć mecz. Jakby tam Garbarnia wyrównała, to nie wiem co by się stało, nie wiem czy ten sędzia by żywy zszedł z boiska.

Jak tylko zabrzmiał końcowy gwizdek, Pyżalski wleciał na boisko i zaczął się ganiać z tymi zawodnikami – podejrzewam, że z tymi, których wyzywał. Z rozpiętą koszulą latał, wydzierał się z nimi, bo ci z Garbarni też byli wkurwieni – przegrali w końcówce mecz, także łatwi do sprowokowania. Prezes klubu, który biega po murawie i chce się z bić z zawodnikami drużyny przeciwnej… no słabo to wyglądało. Gdyby nie to, że był powstrzymywany przez różnych ludzi, w tym przez żonę, która próbowała go uspokajać… on był w amoku. Nawet ci jego współpracownicy jak wbiegli na boisko i zobaczyli, że to może być bitwa, że on może kogoś pobić, to już raczej go uspokajali, niż przepychali się z innymi.

KOMENTARZE (0)