Niemiecka bramka mistrzami stoi. Zieler kolejnym w układance
Niemcy

Niemiecka bramka mistrzami stoi. Zieler kolejnym w układance

Leicester City rzutem na taśmę, w ostatnim możliwym dniu, aktywował klauzulę Ron-Roberta Zielera i za frytki ściągnął go do siebie. Tym samym przeglądamy europejskich mocarzy na pozycji bramkarza i widzimy jasną zależność: Barcelona – ter Stegen, Bayern – Neuer, PSG – Trapp, Leicester – Zieler. Wyłamuje się tylko Juventus. W czterech na pięciu pozostałych ligach uważanych długo za wielką piątkę Starego Kontynentu (póki Portugalia nie przeskoczyła w rankingu Francji), mistrzowie konsekwentnie między słupkami stawiają zawodnika z niemieckim paszportem. 

Jeśli na jakiejś pozycji Joachim Loew może więc „narzekać” na kłopot bogactwa, to właśnie w bramce, gdzie aż roi się od gości prezentujących absolutnie najwyższą jakość.

Oczywiście – póki co Kasper Schmeichel ma w klubie pozycję niepodważalną, ale „Lisy” tak klasowego golkipera jak Zieler nie ściągają na pewno po to, by przez cały sezon z ławki obserwował jak poczyna sobie Duńczyk. Będzie rywalizował o bluzę z jedynką i mając w pamięci jego świetne występy w barwach H96, mamy podstawy, by wierzyć, że nie przyklei na dobre tyłka do krzesełka – nieważne, jak wygodne by ono nie było.

Spośród wyżej wymienionych najmniej pewny o miejsce w wyjściowej jedenastce jest za to ter Stegen, ale łączna liczba dwudziestu sześciu rozegranych spotkań w poprzednim sezonie, to całkiem niemały wkład w sukcesy klubu, na czele z wygraną w Copa del Rey, gdzie Luis Enrique stawiał właśnie na wychowanka Borussii Mönchengladbach.

Nie chcemy na siłę tworzyć nowych ideologii, z pewnością warunkiem „sine qua non” by wygrywać nie jest posiadanie golkipera, który urodził się w Niemczech, ale na pewno tak silna pozycja bramkarzy naszych zachodnich sąsiadów, to nie przypadek. Joachim Loew ma problemy z obsadzeniem boków obrony, wciąż nie dysponuje klasową dziewiątką, przez urazy będzie też musiał kombinować z zestawieniem środka pomocy, ale gośćmi w rękawicach mógłby obdzielić kilka składów.

Neuer, Trapp, ter Stegen, Zieler – oprócz nich przecież w lidze na bardzo wysokim poziomie radzą sobie czy to Bernd Leno, czy Ralf Fährmann, czy Oliver Baumann. Takiego bogactwa nie mieli Niemcy od dawna, bo jeśli wymienić najbardziej wyróżniających się łapaczy w pierwszej dekadzie XXI wieku, to pewno wyliczanka skończyłaby się na Kahnie i Lehmannie.

Polska szkoła bramkarzy? To już niestety przeszłość. Nadszedł czas Torhüterschule.

KOMENTARZE (0)