Kolejny triumf terrorystów. Mecz Belgii z Portugalią odwołany
Weszło

Kolejny triumf terrorystów. Mecz Belgii z Portugalią odwołany

Jutro miał się odbyć mecz pomiędzy Belgią a Portugalią. Miał, bo już dziś wiemy, że się nie odbędzie. Powód jest prosty – strach, że w Brukseli powtórzą się wtorkowe zamachy. Terroryzm po raz kolejny wygrał z normalnym życiem, czyli także i z piłką nożną.

Zaczęło się od odwołanego treningu, potem drugiego, w międzyczasie cały świat piłki wysłał tysiące słów wsparcia za pośrednictwem mediów społecznościowych. Straty po wtorkowym wybuchu – 30 zabitych, 200 rannych. I wszechobecny strach przed odwiedzaniem miejsc, które mogą stać się łatwymi celami. A do takich bez wątpienia należy stadion piłkarski, ale nie tylko. Kto dziś potrafi zapewnić, że żadna bomba nie wybuchnie – powiedzmy – w metrze jadącym na stadion? Nikt.

To wydaje się jakąś abstrakcją, ale dziś możemy na poważnie zastanawiać się, czy… Belgia rozegra jeszcze jakiś mecz w Brukseli? Póki co futbol jest w stolicy Belgii totalnie sparaliżowany – przecież jeszcze w listopadzie odwołany został mecz z Hiszpanią. Spirala strachu wciąż się nakręca, ryzyko kolejnych zamachów z miesiąca na miesiąc wcale nie maleje. Stosowne wydaje się pytanie: co dalej z europejską piłką? To już stanie się normą, że mecze będą odwoływane lub przekładane? Czy ktoś jest w stanie uwierzyć w to, że Euro 2016 we Francji odbędzie się bezproblemowo? Czy wkrótce kraje najbardziej przesiąknięte innymi kulturami będą musiały rozgrywać mecze na neutralnym gruncie, powiedzmy na Islandii?

Organizatorzy deklarują, że Euro jest bezpieczne, ale możemy włożyć sobie te deklaracje gdzieś między wywiady Franciszka Smudy a oświadczenie Michała Probierza. Dla terrorystów podłożenie bomby w newralgicznym miejscu miasta to taka trudność jak zjedzenie zupy czy wyprowadzenie psa na spacer.

KOMENTARZE (0)