Fojut: Straciłem zimną głowę i postąpiłem bez sensu
Weszło

Fojut: Straciłem zimną głowę i postąpiłem bez sensu

Wczoraj Pogoń Szczecin w dość nietypowych okolicznościach przegrała z Ruchem Chorzów. Dlaczego nietypowych? Ano dlatego, że ekipa Michniewicza prowadziła 2:1 po dwóch golach Akahoshiego, jednak w kluczowym momencie nawaliła defensywa. Nie popisali się zwłaszcza Jakub Słowik i Jarosław Fojut, którzy sprowokowali dwa niepotrzebne karne. Ten drugi w dziwnych okolicznościach wyciął w szesnastce Grodzickiego (do obejrzenia TUTAJ), o co postanowiliśmy go zapytać, bo to jeden z bardziej osobliwych fauli, jakie ostatnio oglądaliśmy w Ekstraklasie.

Co ty właściwie zrobiłeś w polu karnym? Z perspektywy telewizji twój faul na Grodzickim wyglądał absurdalnie.
Ciężko mi ocenić z perspektywy telewizji, bo go nie widziałem. Co mogę powiedzieć… Typowe szarpanie w polu karnym, straciłem zimną głowę i postąpiłem bez sensu. Fajnie, że przynajmniej bez dalszych konsekwencji. Mam też nadzieję, że zachowałem się tak po raz pierwszy i ostatni.

No właśnie – sędzia cię oszczędził, a powinieneś wylecieć z boiska.
Rozmawiałem o tym z sędzią. Powiedział, że gdybym złapał przeciwnika i rzucił go na ziemię, to dostałbym żółtą kartkę. A jako że tylko kopnąłem, to nie dostałem.

Absurd, co?
Nie znam aż tak dokładnie przepisów, ale cóż… Dla mnie okazało się dobrze.

Też masz wrażenie, że wasza defensywa wiosną nie wygląda tak dobrze jak jesienią?
Patrząc na pięć ostatnich meczów – z Koroną na pewno nie zagraliśmy na naszym poziomie, z Termaliką straciliśmy dopiero w końcówce, ale z Jagiellonią i Piastem już zagraliśmy na zero z tyłu. Jasne, że oczekujemy od siebie więcej, ale jesienią też zdarzały nam się słabsze mecze. Z Cracovią straciliśmy np. cztery bramki. To jednak nie oznacza, że teraz wpadliśmy w jakiś marazm. Za wczoraj też nie szukamy winnych na siłę. Wiemy, co powinniśmy poprawić.

Atmosfera wśród kibiców Pogoni zaczyna jednak gęstnieć. Stawiają wam zbyt wysokie wymagania czy – twoim zdaniem – mają od was prawo oczekiwać tak wiele?
Podchodzę do piłki profesjonalnie, niezależnie od wymagań kibiców. Najważniejsze jest zdanie trenera, prezesa i rady nadzorczej. Popadlibyśmy w absurd, gdybyśmy słuchali kibiców, w jaki sposób mamy grać. Oczywiście, że gramy dla nich, w końcu płacą za bilety, ale kibice nie są od dyktowania stylu, a my nie mamy prezentować się na siłę w taki sposób, by im się przypodobać. Doceniamy naszych fanów, dziękujemy za doping, ale trzeba też się umieć odciąć, by nie tracić koncentracji. Jeżeli jednak zapytałbyś mnie, czy wolę punkty, czy ładną grę, to bez wahania odpowiem, że punkty.

KOMENTARZE (0)