Kolejny przegrany wziął się za pisanie książek? Nie, to nie ten przykład
Weszło

Kolejny przegrany wziął się za pisanie książek? Nie, to nie ten przykład

Ostatnio ktoś – w sumie całkiem trafnie – zażartował, że w literaturze powstaje nowy gatunek. Martyrologia polskiego piłkarza. Rzeczywiście ostatnio zaroiło się od takich pozycji na naszym rynku. Sygnał do startu dał Andrzej Iwan. Po „Spalonym” ruszyli Sypniewski, Król, Kałużny, a powoli zaczynają się zgłaszać kolejni. Niezły zarobek, powrót – przynajmniej chwilowy – na piedestał, znów zdjęcia, autografy, wywiady… Tego brakuje piłkarzom w „życiu po życiu”. Zwłaszcza tym, którzy się odpowiednio nie zabezpieczyli. Ostatnio jednak na półki trafiła książka nieco inna. Autobiografia, do której hasła spalony, przegrany czy zasypany nie do końca pasują. Po prostu Fucking Polak.

Po raz pierwszy o tej pozycji usłyszeliśmy kilka dobrych lat temu. Arek Onyszko grywał jeszcze w Danii, gdzie uchodził za piłkarza-celebrytę. Kiedy już udzielał wywiadu, z dyktafonu przy spisywaniu sypały się iskry, a gdy gościł w programach telewizyjnych, w duńskim odpowiedniku Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji musiało się gotować. Fucking Polak dawał show. Fucking Polak łamał stereotypy. Fucking Polak sprawiał, że liberalni Duńczycy tylko rozdziawiali gęby, że w ich lidze trafił się aż taki oryginał. Fucking Polak – choć początkowo nie chciał pisać autobiografii – kiedy już ją wydał, stała się bestsellerem. W Polsce, żeby dostać takie miano, trzeba sprzedać 10 tysięcy sztuk. Onyszko w niemal ośmiokrotnie mniejszej Danii sprzedał 25 tysięcy egzemplarzy.

Onyszko_książka

Do Polski wracał jako skandalista. Pamiętamy te sceny jak dziś – wytatuowany facet o wyglądzie fightera MMA, przypominający bardziej „Jurasa” niż bramkarza, ląduje w ojczyźnie, by podpisać kontrakt z walczącą o utrzymanie Odrą Wodzisław. Wszyscy podchodzą do niego ostrożnie. O jego umiejętnościach bramkarskich mówi się niewiele. Na okładki wracają skandale z Danii. Konflikt z żoną, obrażanie gejów czy deprecjonowanie duńskich reporterek. Od razu wiadomo, że z Onyszką nie będzie nudy. Jak się okazuje – mimo dojrzałego wieku – facet broni się też występami. Na tyle, że po sezonie momentalnie sięga po niego Józef Wojciechowski i w tym momencie…

Krach. Dochodzi do załamania. Nie ma już kariery. Zaczyna się walka o życie. Zaczynają się modlitwy o zdrową nerkę. Rozpad związku. Dramat rodziców. Ostry konflikt z agentem Jarosławem Kołakowskim. W międzyczasie dylemat, jak powiedzieć Wojciechowskiemu o diagnozie. Jak przedstawić to tak, by nowy pracodawca nie czuł się oszukany? Jak się podnieść po wyroku od lekarza? I wreszcie – jak przestawić się na życie po życiu, do którego przeskok nie był tak płynny jak w przypadku większości piłkarzy? To w zasadzie nie był przeskok. To było stanie na skraju skarpy, by w nieoczekiwanym momencie zostać popchniętym w plecy i zlecieć niemal na sam dół. – Będąc w środku zawieruchy, skupiasz się na tym, by utrzymać równowagę. Dopiero później zauważasz siniaki – pisze we wstępie sam Onyszko.

To smutna historia. Historia pełna cierpienia. Pełna walki o zdrowie, dzieci, a dopiero w dalszej kolejności o karierę. – W tej książce nie mówię wam, co macie myśleć. Opowiadam tylko, co naprawdę działo się w moim życiu. Zanim mnie ocenicie, przeczytajcie ją do końca – tłumaczy Fucking Polak, którego historiami można obdzielić dobrych kilkunastu piłkarzy. Historiami poruszającymi, ale też zabawnymi. O upokarzającym odrzuceniu w Plymouth czy o Lindegaardzie, który nie przebiłby się w Polsce. O konflikcie z żoną, o którym w pewnym momencie plotkowała cała Dania i po którym Onyszko trafił na dozór policyjny.

To opowieść człowieka, który zawsze – zarówno w trakcie kariery, jak i po zawieszeniu butów na kołku podczas leżenia w szpitalu – budził skrajne emocje. Człowieka, którego wspomnieniom bliżej do starych gwiazd rocka niż do Grześka Króla, który karierę przepuścił na ruletce. Człowieka, który – mimo wszystkich tych perturbacji – sam określa siebie zwycięzcą. I to w tym wszystkim jest najpiękniejsze. W końcu – jak pisze Onyszko – z każdego bagna można się wygrzebać i nikt nie wie tego lepiej niż on.

KLIKNIJ TUTAJ, BY KUPIĆ KSIĄŻKĘ

KOMENTARZE (0)