Ja nie napiszę oświadczenia? To potrzymaj mi piwo
Weszło

Ja nie napiszę oświadczenia? To potrzymaj mi piwo

Oświadczenie Zarządu Weszło: Wisła Kraków powinna zwolnić człowieka odpowiedzialnego za pisanie oświadczeń, a następnie wydać oświadczenie unieważniające ostatnie pięć oświadczeń. Albo najlepiej oświadczenie, że klub przez ostatnie miesiące był niepoczytalny, a kontrolę nad swoim zachowaniem odzyskał dopiero w ostatnich dniach.

Niestety, sądzimy, ze nasze oświadczenie przejdzie bez echa, w przeciwieństwie do oświadczeń Wisły, które akurat poniosą się daleko po Internecie, prawdopodobnie nawet w rejony zajmowane obecnie przez śmieszne gify i tzw. „piłkarskie jaja”. Usiądźcie i złapcie się czegoś stabilnego, jeśli kibicujecie Wiśle – wychylcie też kieliszek czegoś mocniejszego, albo chociaż zaparzcie melisę. Lektura tych fragmentów może grozić epilepsją, napadami duszności a nawet utratą wiary w ludzkość.

Można odnieść wrażenie, iż decyzja została podjęta jeszcze przed rozpoczęciem posiedzenia, a Wisła Kraków na kluczowym etapie postępowania nie miała możliwości pełnego zaprezentowania swojego stanowiska.

Tak, to fragment oświadczenia Wisły Kraków. Pomyślelibyśmy: spisek. Gdybyśmy nie wiedzieli, że Wisła nie przysłała do Warszawy nikogo z klubu, poprzestając wyłącznie na prawnikach. Niespotykana sytuacja: nikt nie wysłuchał działaczy, którzy nie przyjechali. Solidaryzujemy się tu z klubem i apelujemy do organów dyscyplinarnych – proście, a zostaniecie wysłuchani. W końcu ktoś odbierze wasze telefony i „w pełni zaprezentuje” swoje stanowisko.

Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych nie wzięła pod uwagę nowych okoliczności, które wystąpiły w sprawie, a zatem m.in. przywrócenia zawodnika Radosława Cierzniaka do treningów z pierwszą drużyną.

To faktycznie nowa okoliczność, na tyle nowa, że Cierzniak nie odbył jeszcze żadnego treningu z pierwszą drużyną.

Aktualne rozstrzygnięcie sugeruje zatem, iż umowy zawodników mogą być każdorazowo rozwiązywane w przypadku piłkarzy, których nowym klubem mogłaby stać się Legia Warszawa.

Tak, to prawda. Rafał Wolski jest już w drodze, co gorsza – wygląda na to, że także Mraz i Vacek.

Krakowski klub jest również gotowy i zdeterminowany do dalszych działań, włącznie z wykorzystaniem arbitrażu międzynarodowego i wystąpieniem na drogę sądową.

To jest to, czego Wisła w tej chwili potrzebuje. Długi i wyniszczający proces, taki jak ten z Genkowem, Smudą, Mandziarą i tak dalej. Klub już nie raz i nie dwa udowadniał, że potrafi walczyć w sądach jak – nie przymierzając – Ryan Gosling w „Słabym punkcie”. Kwestią czasu jest jak Międzynarodowy Trybunał ds. Uznawania Skarg Wisły zarządzi wielomilionowe odszkodowania od Legii i PZPN-u. Chyba że się nie uda, ale przecież w Krakowie ostatnio udaje się wszystko.

Zgodnie z przedstawionym stanowiskiem Wisły Kraków SA uważamy, iż Radosław Cierzniak pozostaje zawodnikiem naszego klubu, którego do 30 czerwca bieżącego roku obowiązuje ważny kontrakt.

To jest dość interesująca sprawa. Odebraliśmy sygnały, że Górnik Zabrze jutro przedstawi stanowisko, że pozostaje mistrzem Polski i od 30 czerwca bieżącego roku zacznie przygotowania do występów w rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Nie wiemy jeszcze jak to zostanie pogodzone z równoległym oświadczeniem KTS Weszło, które właśnie przygotowują nasi prawnicy, ale możliwe, że – wydarzenie bez precedensu – Polska wystawi dwie drużyny w el. LM. Chyba że do gry włączy się zawsze groźna Wisła, wtedy trzy.

Wisła Kraków SA pragnie z dumą podkreślić, iż krakowski klub jako pierwszy w Polsce stworzył tak nowoczesną, funkcjonalną bazę szkoleniową, umożliwiającą całoroczne przygotowanie drużyny do treningów w komfortowych warunkach. Efektem takiej polityki i działań są m.in. seryjnie zdobywane tytuły mistrza Polski, reprezentowanie z sukcesami naszego kraju przez Wisłę Kraków na arenie międzynarodowej (legendarne występy w europejskich pucharach i pozostawianie w pokonanym polu takich piłkarskich uznanych marek, jak FC Schalke 04, AC Parma czy zwycięstwo nad FC Barceloną), a także wiślaccy zawodnicy zasilający zarówno seniorską, jak i młodzieżowe kadry Polski. Na meczach Wisły wychowywały się tysiące wspaniałych kibiców, a sam klub wychował w tym czasie setki młodych piłkarskich talentów.

Baza kluczem do sukcesów? Warto zapytać byłych trenerów, delikatnie mówiąc nie poparliby tego poglądu – a co do nowoczesności to istotnie, podgrzewanie murawy dmuchawami przed Lazio było bardzo nowatorskie. Setki młodych piłkarskich talentów? A czemu się ograniczać: milion to też ładna liczba. Przypomnijmy, że sensowność szkolenia młodzieży jako takiego Cupiał podważał trzy lata temu w Rzeczpospolitej: „Wyszkolenie młodego zawodnika kosztuje. A ostatecznie i tak pojawi się agent, który zamąci w głowach temu chłopcu, jego rodzicom, trenerowi i prezesowi. To ja wolę postawić na zawodnika z zagranicy, który bywa tańszy i mniej z nim kłopotu”. Na szczęście Cupiał „tak tylko się droczył” a potajemnie rozbudowywał akademię młodzieżową i bazę szkoleniową, której dziś zazdroszczą mu nawet działacze Schalke i Dinama Zagrzeb. Czekamy tylko aż ją ujawni (razem z tymi młodymi talentami), bo na razie jeszcze chyba cały projekt ma status tajnego.

Czekamy na kolejne oświadczenia, kolejnych trenerów i kolejne ligowe punkty. Na razie wszystko zmierza ku temu, by suma pierwszych dwóch przewyższała trzecią z wartości.

KOMENTARZE (0)