Image and video hosting by TinyPic
Stokowiec miał plan, ale Czerczesow miał armaty
Weszło

Stokowiec miał plan, ale Czerczesow miał armaty

Po pierwszych minutach zapowiadało się, że Legia planuje kolejną masakrę dozwoloną od lat osiemnastu. Minęło kilkadziesiąt sekund, a już Prijović miał stuprocentową okazję, wkrótce drugą, którą zamienił na gola – śmierdziało demolką z zeszłego tygodnia. Ciosy nie napotykały gardy, trafiały prosto w szczękę. Zagłębie jednak nie pozwoliło na nokaut, otrząsnęło się z szoku i rzuciło Legii wyzwanie. Stokowiec wymyślił sprytny plan, ale gospodarzom brakło armat, jakie miał Czerczesow.

Liczyliśmy: między dziesiątą a trzydziestą minutą Zagłębie stworzyło sześć dogodnych okazji, a do tego jeszcze ze dwie, kiedy był minimalny spalony – Legia w tym czasie przyglądała się. System Stokowca się sprawdzał, a „Miedziowych” oglądało się z przyjemnością: raz przebijali się środkiem, raz inteligentnie oskrzydlali. Raz klepali kombinacyjną akcję na jeden kontakt, lubińską wariację tiki-taki, innym razem stawiali na prostotę i szła laga na szczupaka. Problem polegał jednak na tym, że choć te akcje reprezentował polot, lekkość i pomysłowość, tak brakowało im jakości wykonania. Nic nie wpadło i żadna z nich nie była naprawdę stuprocentowa, brakowało zimnej krwi, trochę więcej precyzji, czasem lepszej decyzji.

Wszystkich tych atutów, których w kluczowych momentach nie zabrakło Legii.

Tydzień temu pisaliśmy: można wyróżniać jednostki, ale przede wszystkim Legia zagrała jako sprawna maszyna, jeden skuteczny organizm. No więc dzisiaj tak dobrze to na pewno nie funkcjonowało, ale jak masz taką siłę rażenia w ataku, to wcale nie musi byś wygrał. Różnica jest taka, że Janoszka czy Woźniak fajnie grali do dwudziestego metra, ale żeby strzelić gola potrzebują pewnie z dziesięciu sytuacji, podczas gdy legioniści mają solistów, którym wystarczą ze dwie, trzy. Jak nie strzeli Nikolić, to jest Prijović czy Kucharczyk, jak gorzej gra Guilherme, to wchodzi Duda i nakręca zespół.

Stokowiec? Zdjął Starzyńskiego i Zagłębie ucichło, fundamentalna różnica w porównaniu do tego, czym dysponował Czerczesow. Jaki był dzisiaj ten nasz polski Figo, taki był, momentami miał kuriozalnie słabe zagrania, ale też trzeba mu oddać, że potrafił stworzyć coś więcej. Dawał błysk. Asysta przy bramce? Stadiony świata. Wrzutka do Woźniaka? Nikolić zamieniłby ją na bramkę kolejki.

Choć trzy punkty jadą do Warszawy, tak na swój sposób pochwalić trzeba obie drużyny. Zagłębie, bo ma na siebie pomysł i tak grając wkrótce będą strzelać i punktować. Legię, bo widać wyraźnie że ilość prochu w arsenale bez trudu jest w stanie przykryć nawet średni występ.

zaglebie

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)

Najnowsze wpisy

INNE SPORTY