Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Weszło

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Szybko zleciała ta zima. Mówcie co chcecie, ale przerwy między rundami są potrzebne – dla higieny psychicznej. No i zdrowo jest też zatęsknić za kimś czy za czymś, tak po prostu. O tym, czego się spodziewam po tej rundzie opowiem poprzez wybory w Ustaw Ligę.

1. Nie wierzę w Piasta Gliwice. Być może będzie to tak samo zgubne, jak granie przeciwko Piastowi jesienią, ale co zrobić: nie potrafię się przełamać. I nawet kiedy sygnały z nieba (Leicester City) podpowiadają, że trzeba z pełnym szacunkiem podchodzić do szans zespołu Latala, to wrodzony sceptycyzm mówi: e-e. Dlatego nie wziąłem ani jednego zawodnika z tej ekipy.

Jedno natomiast mi się w Gliwicach podoba. Wprawdzie majaczyli coś o ściągnięciu Libora Kozaka, ale ostatecznie można powiedzieć, że wizja mistrzostwa (no tak) nikomu nie zawirowała w głowie i postanowiono zaufać tym chłopakom, którzy widmo tej wizji uczciwie wypracowali. Przesadne wzmocnienia, teraz, nagle, byłyby po prostu chamstwem względem bohaterów z jesieni.

2. Wziąłem trzech piłkarzy Legii, w tym Nikolicia, przed którym na swoją zgubę broniłem się jesienią. A to dlatego, że skoro wszyscy go mieli, to ja już nie chciałem. Próbowałem kombinować, ominąć tę węgierską konieczność. Ale się nie dało, pasuję, nie będę całe życie walczył z wiatrakami. Niestety, to zła wiadomość dla samego legionisty. Przeszłość uczy, że skoro akurat ja kupiłem go do składu, to teraz przestanie strzelać. Z góry wszystkich przepraszam.

Jest u mnie Hamalainen, czyli najbardziej głośny transfer zimy. Fin ze swoją boiskową inteligencją powinien być kluczowym piłkarzem, generującym liczby – czyli coś, czego brakowało przez ostatni rok Ondrejowi Dudzie. Jest też Guilherme, zawodnik ciągle efektowny, ale na warunki naszej ligi niespełniony – rozgrywa ładne mecz, ale ciągle mam wrażenie, że za rzadko stawia kropkę nad i. Ta runda może być przełomem.

3. Szybko kupiłem trzech piłkarzy Pogoni Szczecin, bo uważam, że to jedna z najrozsądniejszych drużyn w tej lidze, naprawdę trudna do pokonania. Jesienią świetnie punktowała, mimo sporych problemów kadrowych na niektórych pozycjach. Teraz „Portowcy” powinni być jeszcze lepsi. Między innymi dlatego, że oddali bezużytecznego Małeckiego, a wzięli Gyurcso, po którym sporo się spodziewam (nieźle grał w sparingach, myślę, że będzie wykonywał stałe fragmenty gry). Ponadto wróciło do zdrowia kilku piłkarzy, między innymi Łukasz Zwoliński.

Środek defensywy też mam z Pogoni, duet Czerwiński – Fojut, który jesienią przede wszystkim bardzo dobrze bronił, ale jeszcze nie wykorzystał swojego potencjału w ofensywie.

4. Nie wziąłem nikogo z Cracovii. Odejście Rakelsa może być najboleśniejszą stratą w lidze, wliczając wszystkie drużyny. Wydaje mi się, że to piłkarz, który w największym stopniu rozumiał ofensywne ustawienie krakowian. Albo nie tyle rozumiał, co po prostu – podskórnie – nadawał na tych samych falach i wszystko mu wychodziło w sposób naturalny. To może być dziura nie do załatania.

Ponadto już się nauczyłem, że jeśli Cracovii miałoby się coś nie udać, to jest naprawdę olbrzymia szansa, że się nie uda. Po prostu.

5. Ważna runda dla Patryka Lipskiego – chłopaka, który pokazał próbkę możliwości jesienią. To znaczy mam nadzieję, że to była próbka, bo chociaż zdarzały mu się naprawdę świetne podania czy strzały, to chcę więcej i częściej. Nie będę na niego patrzył jak na młokosa, tylko jak na kogoś, kto się z tą ligą już otrzaskał i od kogo można wymagać mecz w mecz. Bez jakiejkolwiek taryfy ulgowej, o którą błagają czasami młodzi piłkarze. To właśnie teraz Lipski wchodzi w okres, w którym będzie się decydowało – czy stanowić będzie ligową ciekawostkę, sporadycznego dostawcę magii, czy przepoczwarzy się w bestię.

6. Papadopulos to może nie jest wielki snajper, ale za to Zagłębie to rozsądna drużyna, nieźle zestawiona i chyba z każdą rundą coraz lepsza. Główny napastnik w zespole w naturalny sposób powinien korzystać z tego, że tam każdy zna swoje zadania. Wiadomo, kto ma strzelać, kto bronić, a kto podawać.

7. Ani przez moment nie rozważałem piłkarzy Śląska Wrocław i Wisły Kraków, ponieważ obie te drużyny traktuję jako kompletną zagadkę. Akurat na dzień dobry grają przeciwko sobie, więc za moment będziemy odrobinę mądrzejsi. Ciekaw jestem przede wszystkim, jak będzie prezentował się zespół po przygotowaniach u Romualda Szukiełowicza, prowadzonych wedle starej szkoły. Nie jestem jej przeciwnikiem – uważam, że nasi ligowcy niepotrzebnie odeszli od morderczych treningów, charakterystycznych dla poprzednich dekad. Ot, efekt zapatrzenia się na zachód, na kolorowe buty, fikuśnie pomalowane piłki i zdjęcia znad morza. Ale my nie jesteśmy na zachodzie i… nie potrafimy grać w piłkę. Myślę, że Szukiełowicz po prostu musiał to swoim zawodnikom uświadomić (o ile nie uświadomiła im tego tabela).

8. Nie wiadomo, co z Lechem. To znaczy – jakoś zapunktuje, wiadomo. Ale jak bardzo? Kto będzie strzelał? Czy wreszcie swoje piętno na drużynie odciśnie Gajos? Czy przebudzi się Lovrencsics, który był prawdziwą zmorą, a ostatnio ujarzmić potrafił go każdy, kto miał dwie nogi i wolne 90 minut?

Coraz częściej mam wrażenie, że proporcje wywiadów z pionem zarządzania a pionem sportowym w żadnym innym europejskim klubie nie są aż tak zachwiane. W Poznaniu ciągle i ciągle rozmowy z działaczami – po mistrzostwie, w czasie kryzysu, po kryzysie, w zasadzie 365 dni w roku. Nie wiem, co słychać w drużynie, za to wiem, co słychać w gabinetach. Gdybym mógł wystawić duet Klimczak – Rutkowski, wystawiłbym bez wahania, bo medialnie to najbardziej napompowany duet w kraju.

A na koniec – mój skład:

Zrzut ekranu 2016-02-07 o 19.54.31

ABY ZAŁOŻYĆ ZESPÓŁ W USTAW LIGĘ, KLIKNIJ TUTAJ

KOMENTARZE (0)