Bez Mourinho? Bez problemu. Chelsea wraca na właściwy szlak
Anglia

Bez Mourinho? Bez problemu. Chelsea wraca na właściwy szlak

Nie ma Mourinho, nie ma porażek, nie ma kłopotów. Chelsea rozsmarowało mocne Crystal Palace, Terry zapowiedział pogoń za czołówką, a drużyna przypominała samą siebie z zeszłego sezonu. O tym co się stało jesienią 2015 na Stamford Bridge powinna powstać opasła książka, na ten moment jednak pozostaje tylko wniosek: „The Blues” chyba czarne chmury naprawdę zostawili za sobą.

Screen Shot 01-03-16 at 08.09 PM
Źródło: Livesports.pl

Fabregas i Costa wyglądają, jakby wrócili z wakacji, względnie: jakby ktoś wypuścił ich z szafy, a pogonił nieudane kopie, które straszyły przez ostatnie miesiące w Premier League. Hiszpan znowu był wszędzie tam, gdzie powinien być rozgrywający, brał na siebie ciężar gry (Hazard po kwadransie musiał zejść przez uraz), a Costa ponownie był skuteczny. Świetnie pracowali Oscar, Willian, Obi Mikel, którzy zdominowali środek pola w późniejszej fazie meczu. To znowu była maszyna – może jeszcze nie zazębiająca się idealnie, ale jednak.

Terry już zaczął machać szabelką, mówić, że drużyny z topu powinny zacząć się obawiać – cóż, może i morale w szatni na pewno skoczą od takiej gadki, ale nie przesadzajmy. Zgodzimy się, że zespół ewidentnie wychodzi z kryzysu, to prawda, ale  jak Chelsea awansuje do pucharów to będzie duży sukces. Choć z drugiej strony w tak wyrównanej lidze, gdzie wszyscy ciągle gubią punkty, dziesięć punktów do czwartego miejsca to nie jest dystans nie do odrobienia.

Crystal Palace? 0:3 pewnie trochę ich krzywdzi, aż tak źle nie było, szczególnie na początku gdyby mieli więcej szczęścia albo skuteczności mogło być różnie. Niemniej jednak potwierdzili opinię dziwacznej drużyny, której granie u siebie stwarza większe problemy niż wyjazdy.

***

Najistotniejsza z meczu Everton – Tottenham jest statystyka do przerwy. Rzućcie okiem sami, przemówi lepiej niż tysiąc słów:

Screen Shot 01-03-16 at 05.49 PM

Dominacja „Spurs” nie podlegała dyskusji, no ale jak się puszcza jedyny strzał lecący w światło bramki, a samemu marnuje okazje, obijając słupki, poprzeczki, klepiąc tylko efektownie na połowie rywala, to tak się właśnie kończy – remisowo. Tottenham pokazał sporo dobrego futbolu, ale mało skuteczności. Pochettino znowu opowiadał o drużynie, która zasłużyła na więcej, piłkarze byli remisem rozczarowani, Hoddle w studiu powiedział nawet, że „Koguty” są… regularniejsze od Arsenalu i choćby dlatego nie wolno ich lekceważyć w kontekście tytułu. Jak widać pompka działa nawet po remisie, ale umówmy się: nie jest wcale jakaś wielce nieuzasadniona. Formę Tottenhamu, najlepszą od lat, doceniają wszyscy.

KOMENTARZE (0)