post Avatar

Opublikowane 28.11.2015 13:57 przez

redakcja

– Osobiście uważam, że potrzebujemy jeszcze trochę czasu, aby to wszystko ustabilizować i na stałe zadomowić się w czołówce. To pewien proces, który musi potrwać trochę dłużej niż rok czy półtora – mówi z rozmowie z Weszło prezes Lechii Gdańsk Adam Mandziara, z którym pogadaliśmy o masowo przeprowadzanych transferach, europejskich pucharach, budżecie klubu i wielu innych kwestiach. Zapraszamy.

Słyszał pan o żartach, jakie opowiadano o Lechii jeszcze na początku roku? 

Coś tam słyszałem, ale nie przywiązywałem do nich większej wagi. Mógłby pan jakiś przytoczyć?

Było ich kilka. Np. że będziecie musieli zgłosić prośbę o możliwość przydzielania trzycyfrowych numerów na koszulkach. 

Żarty są po to, aby móc się z nich pośmiać. Ale to już raczej nieaktualne.

Jeśli dobrze policzyłem, to w dwóch ostatnich okienkach – czyli od czasu, kiedy został pan prezesem – pozyskaliście 16 piłkarzy. W porównaniu z latem ubiegłego roku da się zauważyć wyraźną tendencję spadkową, ale to wciąż za dużo. Dwie trzecie kadry. 

W pierwszym okienku, kiedy przejęliśmy klub, zdecydowaliśmy się na całkowite przebudowanie drużyny. Obecnie natomiast uzupełniamy zespół według zapotrzebowań i sugestii sztabu szkoleniowego. Jeśli trenerzy są zdania, że trzeba podjąć jakieś kroki, to staramy się iść w tym kierunku. Teraz liczy się dla nas, kto może i chce oddać temu klubowi serce. Nie chodzi o to, żeby ktoś przyszedł i tylko sobie tutaj pokopał. Ważne jest zaangażowanie.

Co rundę zespół nabierał zupełnie innego kształtu. Nie sądzi pan, że brakuje mu trochę stabilizacji?

W zimie dokonaliśmy tylko docelowych zmian. Doszli Mila, Wawrzyniak, Wojtkowiak…

Ale już w lecie znowu przyszła większa liczba piłkarzy.

To prawda, ale to dlatego, że też więcej zawodników odeszło. Musieliśmy uzupełnić braki.

A to nie jest tak, że w dwóch ostatnich okienkach chciał pan posprzątać po Andrzeju Juskowiaku?

Absolutnie nie. To nie ma nic do rzeczy.

Odrzućmy na chwilę dyplomację. Ile procentowo transferów, według pana, było jak na razie trafionych?

Nie liczę tego w ten sposób. Widzimy, że kilku zawodników nieźle gra i jesteśmy z nich zadowoleni. Podkreślam: mamy czterech reprezentantów kraju, a biorąc pod uwagę wszystkie narodowości – dziewięciu. Jeśli weźmiemy to wszystko do kupy, to wykrystalizuje się cała grupa, która przyzwoicie się tutaj zaaklimatyzowała.

Skoro już wywołał pan ten temat… Wiem, że to może niewygodne pytanie, ale nie dziwi pana, że Adam Nawałka wciąż powołuje Sławomira Peszkę i Sebastiana Milę? Bo nie da się ukryć, że – delikatnie mówiąc – nie są oni w optymalnej formie.

To absolutnie sprawa Adama Nawałki i w żaden sposób nie chcę w jego decyzje ingerować. Powiem tak: pan Nawałka stworzył świetną drużynę, wszystko umiejętnie podobierał i bardzo dobrze to funkcjonuje. Nie można mu niczego zarzucić.

Wielu z pozyskanych zawodników – przede wszystkim tych przed poprzednim sezonem – już pożegnało się z Gdańskiem. Mówił pan o pierwotnym założeniu przebudowania zespołu, ale czy mimo wszystko nie przesadziliście?

Było sporo przypadków, że piłkarze sami zgłaszali chęć odejścia, bo mało grali. Jeśli ktoś nie widzi szans na pierwszy zespół, to nie będziemy trzymać go na siłę. Nie powiemy komuś: „Nie odejdziesz, bo nie”. Przykład? Marcin Pietrowski. Niezły piłkarz, ale u nas właściwie nie dostawał okazji. Trener nie widział go w składzie. Mecze przesiadywał na trybunach, więc pozwoliliśmy mu się rozwijać w innym miejscu. Ale jeśli chodzi o zawodników, którzy regularnie grają, jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś sam z siebie poprosił o transfer. Osobna sprawa to Antonio Colak i Kevin Friesenbichler. Oni byli związani z innymi klubami.

I w pewnym momencie zostaliście bez klasycznego napastnika. Później tę lukę w jakimś sensie uzupełnił Grzegorz Kuświk. Strata którego z tych zawodników była dla was bardziej dotkliwa? 

To ciężkie pytanie, bo to napastnicy o całkowicie innej charakterystyce, ale dzięki temu fajnie się uzupełniali. I z jednego, i drugiego byliśmy bardzo zadowoleni. Colak ciut więcej grał, więc – co normalne – więcej też strzelał. Friesenbichler miał trochę pecha z kontuzjami, ale widać było, że posiada duży potencjał. Żałujemy, że obaj odeszli.

Rozumiem, że obu staraliście się zatrzymać?

Tak, jasne. Próbowaliśmy, ale niestety – nie udało się.

A nie żałujecie odejścia Patryka Tuszyńskiego, który świetnie poradził sobie w Jagiellonii i za niezłe pieniądze odszedł za granicę?

Wtedy wzięliśmy innych zawodników, właśnie Friesenbichlera i Colaka, i razem ze sztabem trenerskim podjęliśmy decyzję, że dla samego Tuszyńskiego będzie lepiej, jeśli poszuka sobie nowego klubu.

Bijecie się w pierś, że skusiliście się na transfery last minute Sławomira Peszki i Milosa Krasicia? Obaj zawodnicy dotychczas niewiele dali zespołowi, a – jak się domyślam – zarabiają niemało.

Wszyscy wiemy, że oni potrafią grać w piłkę i nikomu nie trzeba tego udowadniać. Problem z Krasiciem polega na tym, że miał rok przerwy. Peszko w ostatnim czasie też za dużo nie grał. To także pewna zmiana klimatu, otoczenia. Dajmy im trochę czasu. Nie mam zamiaru oceniać ich przydatności do zespołu na podstawie dwóch miesięcy. Poczekajmy spokojnie do końca sezonu i dopiero wtedy będziemy mogli zweryfikować, czy trafiliśmy z tymi wyborami.

Ma pan wiedzę, dlaczego Krasić miał całoroczny rozbrat z piłką?

Wiem, że to kwestia obcokrajowców w Turcji. Ale nie chcę za bardzo rozwodzić się na ten temat. O to musiałby się pan zapytać w Fenerbahce.

Ale kiedy pojawił się pomysł sprowadzenia go do Gdańska, na pewno zaczęliście sondować jego sytuację w klubie.

Tak, sprawdziliśmy to. Mieliśmy swoje informacje, ale pozostawię je dla siebie. Doszliśmy do wniosku, że jeśli chce potwierdzić, że nadal jest dobrym piłkarzem, to damy mu szansę.

Szefem scoutingu w kwietniu został Marek Jóźwiak. Może pan już teraz w jakiś sposób ocenić jego pracę?

Każdy widzi, że pozyskuje do Lechii dobrych, młodych zawodników – takich jak Makowski czy Żebrakowski. W pierwszym zespole zadebiutował już 16-letni Macierzyński, a być może niedługo swoją szansę dostanie też Chrzanowski. To pokazuje, w jakim kierunku idziemy. Staramy się zbierać młodych chłopaków z całej Polski i ich kształtować. Nie zapominamy też o wychowankach. Do pierwszego zespołu trafili właśnie 17-letni Juliusz Letniowski czy rok od niego starszy Adam Gołuński, który przeszedł do nas przed czterema laty.

Tak na marginesie – dlaczego zerwaliście współpracę z akademią?

Chodzi o APLG (Akademia Piłkarska Lechia Gdańsk – przyp. red.), tak? To nie jest akademia, która należy do naszego klubu. Oni mieli swoją koncepcję szkolenia młodzieży, a my swoją. Różniliśmy się w wielu kwestiach. Chcieliśmy mieć pod sobą coś, co będzie kierowane przez Lechię. Myślę, że dla każdego klubu bardzo ważne, by pion sportowy miał pełną kontrolę nad tym, co się dzieje na każdym szczeblu.

Jaki był pierwotny cel Lechii na ten sezon?

Przede wszystkim – kwalifikacja do pierwszej ósemki.

A potem?

A potem – zobaczymy. Postaramy się wygrać tyle spotkań, ile będzie możliwe, a na co to wystarczy – przekonamy się na samym końcu. Ale jeśli chcemy regularnie plasować się w pierwszej trójce, to myślę, że jeszcze jest trochę za wcześnie.

Gdyby miał pan wskazać miejsce Lechii w Ekstraklasie na podstawie samej piłkarskiej jakości kadry, to które by to było? Pytam, bo stawiano was w roli jednego z głównych faworytów do miejsca na podium.

Tego typu rankingi są po to, by można było sobie pospekulować. Na tym polega rola ekspertów. Osobiście uważam, że potrzebujemy, jako Lechia, jeszcze trochę czasu, aby – tak jak pan powiedział – to wszystko ustabilizować i na stałe zadomowić się w czołówce. To pewien proces, który musi potrwać trochę dłużej niż rok czy półtora.

Zasadne zdaje się pytanie, czy obraliście prawidłowy kierunek. W zeszłym sezonie zajęliście piątą pozycję, a teraz jesteście na 12. miejscu. Jak na razie – spory regres. 

Dwa sezony temu zaczęliśmy słabo, a skończyliśmy na czwartej lokacie. W minionych rozgrywkach też zaliczyliśmy falstart, dopiero w ostatniej kolejce udało nam się wskoczyć do grupy mistrzowskiej, a potem znów byliśmy blisko pucharów. 12. miejsce? Okej, ale tracimy tylko trzy punkty do pierwszej ósemki (rozmowa został przeprowadzona w czwartek – przyp. red.). Gdybyśmy do niej weszli, to później cały dorobek zostanie podzielony na pół i wszystko będzie możliwe.

Nawet sam Peszko, o którym już kilkukrotnie wspomnieliśmy, ostatnio otwarcie wyznał, że – cytuję – nawet w najczarniejszych snach nie wyobrażał sobie takiego scenariusza, gdy przychodził do Gdańska. 

Szczerze mówiąc, my też nie myśleliśmy, że znowu będziemy musieli tak zażarcie walczyć o najlepszą ósemkę. Naszym marzeniem było to, aby tym razem nie drżeć o kwalifikację do ostatniej kolejki. Taką sytuację mieliśmy już dwa razy z rzędy. Nie ukrywam, że trochę nerwów nas to kosztowało, ale wygląda na to, że zawodnicy znowu postanowili potrzymać nas pod presją. (śmiech)

Jak będzie wyglądało zimowe okienko? Spokojniej niż dotychczas?

Tak, raczej spokojnie.

Na jakich pozycjach będziecie chcieli się wzmocnić?

Nie zdradzę tego panu. Najpierw poinformujemy o tym naszych piłkarzy, żeby nie dowiadywali się o takich rzeczach z gazet.

A jak pan zareagował na zarzuty Gazety Wyborczej, że ściągacie niektórych piłkarzy tylko po to, by pewni agenci mogli zarobić?

Nie chcę wnikać w te bzdury. W tej sprawie podjęliśmy już stosowne kroki prawne.

Dalej macie na głowie nadzór finansowy PZPN?

Każdy klub musi na początku roku zadeklarować budżet do licencji. Po złożeniu wniosku pojawili się nowi właściciele, co skutkowało zwiększeniem naszego budżetu. Jeśli skalę wydatków masz wyższą niż tę, którą wcześniej zadeklarowałeś, to z automatu dostajesz nadzór. Ale w ogóle go nie odczuwamy.

Zapłaciliście już Śląskowi całą należną kwotę za transfer Sebastiana Mili?

Myślę, że gdyby wszyscy w polskiej piłce płacili w tak terminowy sposób jak my, to byłoby naprawdę fajnie. Jeśli w Śląsku maja zamiar z tego powodu płakać, to ich sprawa.

Czyli mam rozumieć, że zapłaciliście całkowitą sumę?

Tak.

Dlaczego postawiliście akurat na Thomasa von Heesena?

To pytanie już nie tylko do mnie. Mamy całe gremium, które o tym decyduje. Właściciel dobrze go zna, więc zaczęliśmy toczyć rozmowy w tym kierunku.

To jednak spore zaskoczenie, że zatrudniliście kogoś, kto w zawodzie nie pracował od trzech lat, a od 2007 roku osiągał ze swoimi drużynami same mierne wyniki.

Nie chcę tego oceniać. Wiem, że miał też bardzo dobre rezultaty – nie można o tym zapominać. Uważam, że to świetny fachowiec. Zastał drużynę w trudnej sytuacji. Jego autorski projekt szkoleniowy tak naprawdę zacznie się dopiero od zimy, bo to, co robi teraz, to tylko małe korekty. Zostawmy go do końca sezonu i wtedy zobaczymy, jakie będą owoce jego pracy.

Podobno swego czasu von Heesen był jednym z inwestorów, wspierających klub. On sam stanowczo temu zaprzecza, ale nie wydaje mi się, by ktoś ot tak puścił w obieg taką plotkę. 

Tak jak mówiłem – pan von Heesen dobrze się zna z panem Wernze. Współpracowaliśmy już wcześniej, ale nie w takim sensie. Von Heesen pomagał nam tylko w niektórych kwestiach. To prawda, że był inwestorem, ale nie naszym, tylko HSV.

Michał Probierz zarzuca von Heesenowi, że to on był jednym z głównych pomysłodawców jego zwolnienia.

Z całym szacunkiem, ale nie będę komentował tego, co mówi Michał Probierz. Nie interesuje mnie to.

Załóżmy hipotetyczną sytuację, że pan Wernze będzie chciał się wycofać z tego biznesu. Gdyby tak się stało, Lechia musiałaby mu oddać zainwestowane przez niego pieniądze?

Nie zajmujmy się sprawami, które nie mają miejsca w rzeczywistości. Zacznijmy od tego, że pan Wernze sam musiał spłacać nie swoje długi. Dla nas liczy się to, że w tym roku spółka Lecha Gdańsk osiągnie swój najlepszy wynik finansowy.

Ile obecnie wynosi dług Lechii? Gdzieś wyczytałem, że niedawno było to 13 milionów złotych.

Teraz jest już 10, więc tendencyjnie jest on zmniejszany. To oczywiście dług, który został nam przekazany od poprzednich właścicieli.

Legia chwali się budżetem powyżej 100 milionów złotych, Lech ma około dwa razy mniejszy. A wy?

Obecnie oscyluje w okolicach 40 milionów złotych.

I to będzie tendencja wzrostowa?

Przede wszystkim chcielibyśmy go ustabilizować. Wszystko zależy od tego, jak klub będzie się rozwijał. Zawsze na początku trzeba zainwestować, a dopiero potem można czerpać korzyści. Poza tym – i Legia, i Lech grali w pucharach, więc łatwiej im to wszystko zbilansować.

Jaka frekwencja satysfakcjonowałaby was na waszym stadionie?

Taka jak w poprzednim sezonie, czyli ponad 16 tysięcy, była całkiem niezła. W rankingu zajęliśmy drugie miejsce, a wyprzedziliśmy chociażby Legię Warszawa. Ale wiadomo, że zawsze chcielibyśmy więcej. Gdyby na każdy mecz przychodziło średnio 20 tysięcy – byłoby rewelacyjnie.

Obecnie frekwencja jest o cztery tysiące niższa niż w ubiegłych rozgrywkach. Nie martwi to pana?

Naturalnie, ale na to składa się kilka uwarunkowań. Po pierwsze – sytuacja w tabeli. To kluczowa kwestia. Druga sprawa – bardzo często graliśmy w piątki, bo Eurosport tak chętnie wybiera nasze mecze. Po trzecie – przeciwnicy. Z tych najmocniejszych klubów mieliśmy dotąd tylko Legię. Dopiero teraz będziemy podejmować Lecha, Śląska i Wisłę, czyli – przynajmniej teoretycznie – atrakcyjniejszych marketingowo rywali. No i piąta kwestia – zauważyłem, że frekwencja zawsze zdecydowanie poprawia się w rundzie finałowej. Jeśli awansujemy do grupy mistrzowskiej, to powinna pójść ona do góry.

Jaki jest długofalowy cel właścicieli klubu?

Początkowe założenie były takie, żeby regularnie plasować się w top 5. Chcemy mieć szanse na walkę o europejskie puchary. Wiadomo, Legia jest o kilka kroków przed nami i nie da się ot tak zmniejszyć tego dystansu. Mówiliśmy o budżetach. Legia ma trzy razy większy od naszego. Różnica jest kolosalna.

Dlatego warto grać w pucharach.

Szczerze mówiąc, kiedy w zeszłym roku zajęliśmy czwarte miejsce, nie byliśmy z tego powodu jakoś bardzo źli. Dlaczego? Jeśli drużyna nie jest jeszcze przygotowana do pucharów, to gdy musi tam grać, dzieje się to z krzywdą dla niej. Jeśli mamy z każdym przegrywać, to wolimy poczekać i być pewni, że nie damy plamy. Jagiellonia pojechała do Nikozji i okazało się, że nie ma szans na korzystny wynik. Poza tym trzeba mieć szeroką kadrę. Proszę spojrzeć na mniej popularne kluby belgijskie czy niemieckie, które zakwalifikowały się do pucharów. Efekt jest taki, że z reguły później tułają się z tyłu tabeli we własnej lidze.

A gdybyście mieli już w tym sezonie zagrać w pucharach – uważa pan, że dalibyście radę?

Inaczej byśmy do tego podeszli. Poczynilibyśmy trochę inne ruchy transferowe. Wiadomo również, że gdy gra się w międzynarodowych rozgrywkach, to łatwiej ściągnąć do klubu dobrego gracza. Zawodnicy chcą się pokazać, a puchary to najlepsze okno wystawowe.

Gdzie widzi pan Lechię – powiedzmy – za trzy lata?

Na pewno nie powiem, że w Champions League.

Właśnie to miałem na myśli.

Trudno mówić w Polsce o ambicjach gry w Lidze Mistrzów, skoro przez 20 lat żaden klub nie był w stanie tego dokonać. Musimy realnie stąpać po ziemi. Champions League to miejsce, gdzie każdy mistrz Polski chce się dostać. Szkoda tylko, że nikomu się nie udaje i wciąż pozostaje to w sferze marzeń. Ale próbować trzeba.

Rozmawiał Kamil Kaliszuk

fot. www.lechia.pl

Opublikowane 28.11.2015 13:57 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
22.09.2020

Michniewicz na tle poprzedników, czyli czy CV prawdę ci powie?

Kultowy niedźwiedź z wieloletnim doświadczeniem w rosyjskich klubach. Albańczyk, który w Belgii przewrócił się na piłkach. Mentor, który wychował tłumy młodych. Romantyczny twórca nowych definicji piłkarskich, który nie nadawał się na trenera. Jego efemeryczny następca. Awanturujący się wagabunda o wdzięcznym pseudonimie Ryszard Lwie Serce. Pan od zapieprzania. Oto poprzednicy Czesława Michniewicza na ławce trenerskiej Legii […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Kenny Saief, czyli nadzieja Lechii na choćby przyzwoity sezon

Lechia Gdańsk w ostatnich latach – delikatnie mówiąc – nie słynęła z obsady pozycji numer dziesięć. Cholera, być może trzeba się cofnąć aż do czasów Razacka Traore, by znaleźć naprawdę konkretnego piłkarza, a i on wędrował przecież na boisku w różne rejony, od skrzydła po napad. W każdym razie w kolejnych latach nikt lepszy się […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Legia z prezentem, a później pokrzywdzona. Wilusz zasłużył na wykluczenie

Czy Legia została skrzywdzona? A może tym razem zyskała na błędach sędziów? Czy Maciej Wilusz powinien pić meliskę przed meczami? No i co z tymi przeklętymi zagraniami ręką w polu karnym? Kolejny weekend znów przyniósł nam kilka weryfikacji w Niewydrukowanej Tabeli. Choć tak po prawdzie, to nie była łatwa kolejka do sędziowania. Zaczynamy od meczu […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Przeklęte Wyspy Owcze i technologiczny skok. Sukcesy i porażki Michniewicza w kadrze U-21

Czesław Michniewicz jest już jedną nogą poza reprezentacją Polski do lat 21. Odejdzie z niej raczej prędzej niż później. Ale co po sobie zostawi? Jaki bilans po trzech latach sprawowania stanowiska przez Michniewicza, mają biało-czerwoni? Co mu się udało, a co zawalił lub najzwyczajniej w świecie mógł zrobić trochę lepiej? Nie ma wątpliwości, że bilans […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Jeden klub, jeden trener. Klich i Kapustka od Tarnovii do kadry | KOPALNIE TALENTÓW

Ich pierwszy trener mówi o przypadku, twierdząc, że Mateusz Klich i Bartosz Kapustka poradziliby sobie gdziekolwiek by nie zaczynali, a on akurat miał szczęście, że na nich trafił. Większe zasługi niż sobie przypisuje rodzicom swoich najbardziej znanych byłych podopiecznych. Chyba jednak prowadzący ich za młodu Krzysztof Świerzb jakąś cegiełkę do tego dołożył, skoro nawet teraz […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Chodyna na radarze, Makowski cofa się w rozwoju

Za nami cztery kolejki nowego sezonu Ekstraklasy. Gdy patrzymy na ten okres przez pryzmat młodzieżowców, trochę brakuje nam odkryć. Jasne, poprzedni rok pokazał, że warto w tej kwestii trochę poczekać, bo choćby Michał Karbownik, Bartosz Białek czy Jakub Moder wypłynęli na szerokie wody dopiero z czasem, ale byli też tacy, którzy zaskoczyli od pierwszej kolejki […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Spokojnie, zaraz się rozkręci. Boruc jak film o facecie w łódce?

Powrót Artura Boruca do Legii Warszawa to bez dwóch zdań największe wydarzenie trwającego jeszcze okienka. Celowo nie użyliśmy w tym kontekście słowa „transfer”, bo ten ruch wykracza poza same kwestie sportowe, ale jedno trzeba wyraźnie zaznaczyć – to właśnie one wciąż powinny być na pierwszym planie. A na starcie tego sezonu nie ma co kryć […]
22.09.2020
Włochy
22.09.2020

Sfałszowany egzamin z włoskiego, czyli w co pogrywa Luis Suarez?

„Spoczywa na tobie wielka odpowiedzialność. Jeśli go oblejesz i gość nie dostanie obywatelstwa, to dopiero się zacznie. Rozpoczną atak terrorystyczny” – mówi na nagraniu rozmówca Stefanii Spiny. Czy to fragment filmu akcji? Nie. To konspiracyjna konwersacja uniwersytecka w sprawie językowego egzaminu Luisa Suareza, koniecznego do uzyskania włoskiego paszportu. Egzaminu, który Urugwajczyk podobno zdał z łatwością. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Czereszewski: Holendrzy w Stomilu? Dzięki mnie klub zarobi na nich niemałe pieniądze

Temat Stomilu, dziwnych transferów do klubu i zmian, które w ciągu ostatnich dni zaszły w Olsztynie, nie schodzi z ust kibiców. Wczoraj przyjrzeliśmy się jednej stronie sprawy, o której rozmawialiśmy także w I-ligowej części „Weszłopolskich”. Dziś oddajemy głos drugiej ze stron, a konkretniej Sylwestrowi Czereszewskiemu, który nie stroni od mocnych słów. Doniesienia portalu stomil.olsztyn.pl nazywa […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Gdy rozum śpi, a Lewandowski zagrywa krzyżakiem, budzą się demony

Środkowy pomocnik przejmuje piłkę na środku boiska, zagrywa ją na prawo do skrzydłowego, ale nie zatrzymuje się, tylko biegnie na pełnej w pole karne. I słusznie, bo zaraz dostaje podanie zwrotne od kolegi, wystarczy dołożyć nogę i po wszystkim. Tak też się dzieje – pewny strzał i bramkarz nie ma szans. Ale co to? Kibice […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Ring cię zweryfikuje. Nie masz za kim się schować”

– Moja walka? Jakbyś Rocky’ego oglądał. Cały mój plan szybko poszedł w pieruny. Myślałem, żeby dużo tańczyć, atakować seriami i odskakiwać, tak miałem zaplanowane treningi. Ale walczyliśmy na najmniejszym możliwym wymiarze ringu, więc nie było za bardzo gdzie uciekać. Trener powiedział mi więc „Kamil, musisz się bić”. A że lubię się bić, to się biliśmy. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Pół roku transmisji sportowych za darmo – promocja specjalna PKO Banku Polskiego

Nasi partnerzy z PKO Banku Polskiego mają do zaproponowania kapitalną promocję dla wszystkich ekstraklasowych świrów. I nie tylko! Do zgarnięcia półroczny darmowy dostęp do transmisji sportowych lub filmów na platformie CANAL+ telewizja przez internet. Na czym polega cała akcja? Już tłumaczymy. Najpierw trzeba założyć PKO Konto za Zero z Oficjalną Kartą Ekstraklasy. Jedną z tych, […]
22.09.2020
KTS
22.09.2020

Podryw na zerwane więzadło i kolejny rekord! KS Bednarska 1:15 KTS Weszło

Idziemy jak burza. W rywalizacji z ostatnią w tabeli Bednarską wydatnie poprawiliśmy bilans strzelecki. Drużyna nie zawiodła i zaaplikowała rywalom aż 15 bramek. Łapcie obszerne kulisy ostatniego spotkania KTS-u Weszło.  fot. FotoPyk
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

PRASA. Strejlau: Legia robi błąd. To Jacek Zieliński powinien zostać jej trenerem

Temat dnia w prasie jest oczywisty – Czesław Michniewicz w Legii Warszawa. W „Przeglądzie Sportowym” o nowym szkoleniowcu wypowiadają się eksperci. Mocną tezę wysunął Andrzej Strejlau. – Zastanawia mnie, kto zdecydował o zwolnieniu trenera Vukovicia. Strategię klubu wyznacza prezes, wiceprezes albo dyrektor sportowy. Któryś z nich popełnił błąd, decyzja o zwolnieniu była tego dowodem. Uważam, […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Bielsa uczy: największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich”

– Bielsa wychodzi z założenia, że największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich. Wtedy najłatwiej jest coś zepsuć. Trudniej wtedy spostrzec, że zespół potrzebuje zmian, żeby się rozwijać. Bo przecież jest wciąż wynik. A pewna formuła może się właśnie kończyć i trzeba nie lada geniuszu, by dostrzec ten moment nim będzie […]
22.09.2020
Anglia
21.09.2020

Wilki się nie położyły, ale na Citizens to i tak za mało

Nadspodziewanie dobrze zaprezentował się zespół Wolverhamptonu na tle Manchesteru City. A może raczej wypadałoby napisać – zaskakująco niewielki był opór Citizens przed powstrzymywaniem ataków Wolves. Oczywiście, Manchester City przeważał przez większą część spotkania. Oczywiście, utrzymał również korzystny wynik do 90. minuty. Ale chyba nikt nie przypuszczał po bramce Fodena na 2:0, że gospodarze zdołają jeszcze […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia ściągnęła Piasta na dno

Piast miał się podbudować meczem z Jagiellonią przed starciem z FC Kopenhaga, tymczasem tylko się dobił. Za nami już cztery ligowe kolejki, a gliwicki zespół ciągle czeka na premierowego gola. Na dodatek nie pomógł dziś Frantisek Plach i w efekcie „Jaga” przełamała passę czterech kolejnych porażek z podopiecznymi Waldemara Fornalika. To nie tak, że Piast […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

WESZŁOPOLSCY: MICHNIEWICZ W LEGII WARSZAWA, WIELKI MECZ GÓRNIKA

Powiedzieć, że to gorący dzień w Ekstraklasie, to nic nie powiedzieć. I trzeba przyznać, że termin naszego programu zgrał się idealnie: ledwo Legia ogłosiła Czesława Michniewicza, a wjeżdżają Weszłopolscy w składzie Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Paweł Paczul, Adam Sławiński, Szymon Janczyk, Samuel Szczygielski. Jaka będzie ta Legia? Co dalej z Vukoviciem? Kto w szatni Legii […]
21.09.2020