post Avatar

Opublikowane 15.10.2015 17:40 przez

Piotr Tomasik

Zapraszamy na jedenasty odcinek cyklu, w którym byli piłkarze wspominają swoje kariery i porównują swoje czasy z dzisiejszymi. Chcąc, nie chcąc udało nam się już skompletować całkiem mocny, międzypokoleniowy skład (jeśli przegapiliście poprzednie wywiady, kliknijcie TUTAJ). W bramce Jan Tomaszewski. W obronie Motyka, Kryger, Łapiński, Chojnacki, Wojtala. Linia pomocy? Vuković, Adamczuk, Gołaszewski. Z przodu Andrzej Iwan. Cóż, ustawienie nieco defensywne, więc wzmacniamy siłę ognia, dodając do grona przepytanych Radosława Gilewicza.  

Kariera z dzisiejszej perspektywy – spełnienie czy niedosyt?
Jedno i drugie. Z jednej strony – gdy zaczynałem grać piłkę, naprawdę nie mierzyłem tak wysoko, a wszystko fajnie się potoczyło. Z drugiej – moja reprezentacyjna kariera mogła się zdecydowanie lepiej ułożyć. Nie udało się, biję się też w pierś. Naprawdę nie chcę szukać winnych, ale gdybym miał wtedy większe wsparcie, osiągnąłbym znacznie więcej. Nie byłem gorszy od jednego czy drugiego piłkarza, zawsze zarzucono mi za słabe warunki fizyczne. Może gdybym trafił na inne czasy? Dziś trenerzy bardziej skupiają się na wyciągnięciu maksimum z danego piłkarza. Ale nie chcę się na tym rozwodzić, bo byłoby to odebrane jako próba tłumaczenia się, a ja tłumaczyć się nie chcę.

Największe spełnione piłkarskie marzenie?
Pamiętam takie słowa jednego trenera: powiedz mi ile zdobyłeś tytułów, a powiem ci, jakim byłeś piłkarzem. Patrząc z perspektywy zawodnika, który prawie czternaście lat grał na zachodzie, trochę ich zdobyłem. A Austrii zostałem wybrany przez trenerów i działaczy najlepszym piłkarzem ligi. Nie było to najsilniejsze rozgrywki, ale wtedy stały na bardzo przyzwoitym poziomie.

Największe niespełnione piłkarskie marzenie?
Nie udało mi się – a zabrakło naprawdę niewiele – zagrać w Lidze Mistrzów. Teraz dzięki reformie jest trochę łatwiej. Szkoda, tak samo jak reprezentacji, o której wspominałem.

Duży transfer, który był blisko, ale nie doszedł do skutku?
Zagrałem fantastyczne spotkania przeciwko Fiorentinie – wtedy topowej włoskiej drużynie – którą wyeliminowaliśmy z Pucharu UEFA. Strzeliłem trzy gole w dwumeczu i właśnie tego zespołu byłem blisko. Pojawiło się zainteresowanie, szanse były 50/50, ale również ze względów rodzinnych postanowiłem, że zostanę w Austrii.

Najlepszy piłkarz, z którym pan grał?
Trójka: Giovane Elber, Krasimir Bałakow i Thomas Haessler. To były największe gwiazdy, z którymi grałem w jeden drużynie, ale nie chcę wybierać pomiędzy nimi.

Najgorszy trener, z którym pan pracował?
Od każdego – nawet tego, którego mógłbym nazwać najgorszym – można się było czegoś nauczyć. Mógłbym powiedzieć, że któryś mnie nie lubił albo wyżywał się na mnie, to dość popularne, ale będę dyplomatyczny: byli ci gorsi, ale nie ma sensu podawać nazwisk.

Najlepszy trener, z którym pan pracował?
Zdecydowanie „Jogi” Loew, z którym zdobywałem Puchar Niemiec oraz mistrzostwo Austrii. Bardzo dobrym fachowcem był też Austriak Kurt Jara.

Najlepszy żart, jaki zrobili panu koledzy? Kto i gdzie?
Nie przypominam sobie nic szczególnego.

Najlepszy żart, który wykręcił pan?
To było już po powrocie do Polski, gdy grałem w Polonii. Wkręcony został Jacek Grembocki, który był wtedy asystentem trenera Fornalika. Ja zawsze lubiłem zegarki i dość często je zmieniałem, a trener za każdym razem mocno je chwalił. Wpadliśmy więc na pomysł, że podarujemy mu jeden. Kupiliśmy za jakieś grosze podróbkę marki Breitling. Założyłem ten zegarek i gdy tylko trener wszedł do szatni, prawie od razu zareagował: „o, znów masz nowy zegarek!”. Ściągnąłem ten zegarek i mówię: „trenerze, to prezent ode mnie”. On zrobił wielkie oczy, zarzekał się, że nie może go przyjąć, bo to za drogi prezent, ale szatnia wtedy bardzo fajnie zagrała. Namawiali go, jeden z asystentów powiedział: „Jacek, jak ty nie weźmiesz, to ja wezmę”… No i w końcu przyjął. Już po treningu dzwonił do mnie kilka razy z pytaniem, czy jestem pewien. Sytuacja rozwinęła, że nosił go dwa dni, trzeciego już go nie miał, więc spytałem: „trenerze, co z zegarkiem?”. Powiedział, że wskazówka mu odpadła. Już pewnie podejrzewał, że coś jest nie tak, ale ciągle był bardzo dumny. Dopiero któraś z pań sekretarek nie wytrzymała i się wygadała. On wtedy sprawdził, że go nabraliśmy. Oczywiście zarzekał się, że od początku wiedział co jest grane. Generalnie fajnie do tego podszedł, z dystansem, było dużo śmiechu.

Kim chciał pan być po zakończeniu kariery i jak bardzo marzenia różnią się od rzeczywistości?
Od początku zakładałem, że zostanę przy piłce. Chciałem być menedżerem i był taki okres zaraz po zakończeniu kariery, w którym się w to bawiłem. Ale potem miałem coraz częściej możliwość sprawdzenia się w mediach, zacieśniała się moja współpraca z Eurosportem przy Bundeslidze. O zakończeniu mojej działalności w menedżerce zadecydowało jednak to, że zostałem ambasadorem kadr U-15 i U-17. Mogę dzielić się z chłopakami moimi doświadczeniami. A łączenie tych dwóch funkcji byłoby po prostu nieetyczne. I muszę jasno podkreślić, że tego nie robię, bo słyszałem, że pojawiają się takie głosy. Sumienie mam tutaj absolutnie czyste. I dobrze czuję się w tych rolach, które teraz wykonuję. Generalnie wielu byłych piłkarzy nie może sobie poradzić na tej sportowej emeryturze, mi się to jakoś udało.

30. TURNIEJ O PUCHAR SYRENKI U-17 MECZ: POLSKA - CYPR 4:0 --- SYRENKA CUP TOURNAMENT U17 MATCH: POLAND - CYPRUS 4:0

Gej w szatni? Spotkał pan takiego chociaż raz?
Nie, nigdy. Nawet się o tym nie mówiło.

Co kupił pan za pierwszą grubszą premię?
To chyba było jeszcze w Tychach. Na pewno część tej premii oddałem rodzicom, a resztę przeznaczyłem… chyba na ubrania.

Największy dylemat podczas kariery?
To były te dylematy związane z przenosinami do innych klubów. W Chorzowie po bardzo dobrym pierwszym sezonie namawiano mnie do samego końca, abym nie przenosił się do Szwajcarii. Potem odejście z Austrii do Włoch, o którym wspominałem. Jednak zawsze w takich przypadkach rodzina była dla mnie najważniejsza. Nad powrotem do kraju też zastanawialiśmy się bardzo długo.

Największa suma pieniędzy przepuszczona w jedną noc?
Szczerze mogę powiedzieć, że nigdy wielkiej sumy nie przepuściłem. Wiadomo – człowiek lubi się zabawić, ale zawsze byłem zdyscyplinowany zarówno na boisku, jak i poza nim.

Najbardziej pamiętna impreza po sukcesie?
Najbardziej pamiętne imprezy związane są zdobywaniem tytułów. Wtedy puszczają te wszystkie hamulce, którą są w sezonie. Austrii cztery razy wygrałem mistrzostwo – jak nigdy nie paliłem i nie palę, tak wtedy nie mogłem sobie odmówić cygara. Wspaniała była też feta po zdobyciu Pucharu Niemiec. Właśnie dla takich chwil człowiek walczy i zostawia zdrowie na boisku przez cały rok.

Z którym piłkarzem z obecnych ekstraklasowiczów najchętniej by pan zagrał w jednej drużynie?
Zawsze patrzyłem z perspektywy napastnika, więc siłą rzeczy doceniałem pomocników, którzy potrafili świetnie wykorzystać moje atuty. Tutaj jednak wyróżniłbym napastnika, z którym mógłbym się dobrze uzupełniać w duecie. Nikolić albo Paweł Brożek – z współpraca z nimi wyglądałaby dobrze. Gdybym miał wybierać z tej dwójki, postawiłbym na napastnika Wisły.

Z którym z obecnych trenerów Ekstraklasy chciałby pan pracować?
Z Michałem Probierzem. Dużo dobrego mówi się o jego warsztacie, mógłbym się przekonać na własnej skórze. Jako trener już zdążył pokazać dużą klasę.

Poziom Ekstraklasy w porównaniu do pana czasów – tendencja wzrostowa czy spadkowa?
Muszę być bardzo ostrożny w przypadku takich porównań, bo do tej pory zajmowałem się głównie Bundesligą, a naszą ligę śledziłem nieregularnie. Oczywiście zmieniło się to wraz z nabyciem praw przez Eurosport. Ale nie chcę nikogo skrzywdzić, byłoby to nie w porządku z mojej strony, więc na to pytanie mógłbym odpowiedzieć dopiero za jakiś czas.

Najcenniejsza pamiątka z czasów kariery piłkarskiej?
Najcenniejsze są te, które zostają w postaci medalu czy pucharu. To można wziąć do ręki i jeszcze raz poczuć tę satysfakcję. Mam w domu miejsce, w którym wszystko to przechowuję. Czasami, ale bardzo rzadko włączam też sobie płytki z nagraniami moich meczów, żeby powspominać.

Pierwszy samochód?
Do tej pory wracam myślami do Peugeota 205. Mały, ale w tamtych czasach to było coś, jedno z pierwszych zachodnich aut u nas. Jednak moim absolutnie pierwszym samochodem był oczywiście Fiat 126p.

Najlepszy samochód?
Mam zrobić reklamę? Najlepsze jest to auto, które teraz mam. Jestem z niego bardzo zadowolony i czuję, że będzie mi długo służyć. To Audi A7.

Najlepszy młody polski piłkarz, który ma szansę zrobić wielką karierę?
David Kopacz, chłopak z kadry U-17, na co dzień zawodnik Borussii Dortmund. Duży potencjał, w przyszłości pierwsza reprezentacja może mieć z niego pociechę.

Artykuł prasowy o panu, który najbardziej zapadł w pamięć?
Ogólnie nigdy za bardzo nie przywiązywałem do tego wagi. Zdarzało się czasem, że coś zostało przekręcone, ale nie wydzwaniałem, by prostować takie rzeczy. To nie miało sensu. Ale generalnie w wywiadach w gazecie czytałem to, co rzeczywiście powiedziałem. Była też nagonka ze strony „Faktu” na moją osobę, w momencie, gdy wracałem do Polonii. To były chwyty poniżej pasa, ale wiemy, jak funkcjonuje taka gazeta.

Ulubione zajęcie podczas zgrupowań?
W tej kwestii wiele się przez lata nie zmieniło – widzę to chociażby jako ambasador tych kadr juniorskich. Z jednej strony jest okazja, by się spotkać z kolegami i pogadać, z drugiej – to czas, by się wyciszyć i np. coś poczytać. W moim przypadku to zawsze były biografie, które bardzo lubię.

Najpopularniejsza z piosenek puszczanych w szatni?
Oj, to bardzo różnie. Widziałem przy jakich rytmach bawi się reprezentacja, a np. u nas w Stuttgarcie najpopularniejszy był heavy-metal. W Niemczech zresztą tak to wyglądało, ze każdy klub miał w tej kwestii coś charakterystycznego. Ja przed meczem szukałem bardziej spokoju, więc uciekałem od tych piosenek.

Najbardziej wzruszający moment w karierze?
Kilka przychodzi mi do głowy. Po pierwsze, zdobycie Pucharu Niemiec. Po drugie, debiut w reprezentacji, który był dla mnie dość szczególny, bo wcześniej nigdy nie zagrałem w żadnych kadrach młodzieżowych. Był czas, że wątpiłem, iż jest to możliwe. Happy-endu co prawda nie było, ale to naprawdę fajny moment. Po trzecie – i to chciałbym podkreślić – narodziny dzieciaków. W życiu piłkarza bardzo ważne jest, by mieć poukładane sprawy poza boiskiem.

Najważniejsza ze zdobytych bramek?
To trudne pytanie… Może wskażę tę najładniejszą. Kiedyś udało mi się zdobyć taką strzałem przewrotką. Graliśmy z Rapidem Wiedeń, było to trafienie na 2-1, a graliśmy wtedy w dziesięciu. Bramka ta została później nominowana w plebiscycie na najładniejsze trafienie trzydziestolecia w Austrii, czyli wybrano ją spośród kilku – a może kilkunastu – tysięcy goli. Konkurentów miałem znakomitych: Antonin Panenka i Hans Krankl. Wygrał ten drugi, ja zająłem miejsce za nim i nie ukrywam, że zawsze byłem z tego dumny.

Największy jajcarz, z którym dzielił pan szatnię?
Sporo ich było na dobrą sprawę mógłbym wyróżnić kogoś z każdej drużyny. Ale najwięksi… W Ruchu Michał Probierz, już jako młody chłopak się wyróżniał. Na pewno również Giovane Elber, który – jak każdy Brazylijczyk – miał pełen luz. I jego rodak Djalminha, który non stop robił jakieś żarty.

Największy niespełniony talent?
Sean Dundee, graliśmy razem w ataku w Karlsruher. Miał takie sezon, w którym zdobywał bramki na potęgę, był bodajże wicekrólem strzelców Bundesligi. Wszyscy myśleli, że w najbliższych latach stanie się wielką gwiazdą. Wydawało się, że może wszystko. Ale nagle coś się zacięło, na chwilę trafił do Liverpoolu, z sezonu na sezonu wyglądał jednak coraz gorzej.

Największe opóźnienie w wypłaceniu pensji?
Mieliśmy trudny okres w Tirolu Innsbruck, krótko przed bankructwem klubu. Okres trzech-czterech miesięcy. Chyba tylko postać Joachima Loewa zadecydowała o tym, że udało się wtedy utrzymać szatnię w ryzach. Była podzielona, a on robił świetną atmosferę w trudnych chwilach. I mimo wszystko, zdobyliśmy mistrzostwo. A poza tym nie miałem żadnych problemów z wypłacalnością klubów.

Najładniejsze miasto w jakim przyszło panu grać?
Powiem tak: jako piłkarze widzimy tak naprawdę niewiele. Lotnisko, hotel, szatnia. Jeśli miałbym już wskazać, to Florencja i Walencja. Piękne miasta. Ale miałem też to szczęście, że mieszkałem w ładnych miejscach.

Całowanie herbu – zdarzyło się?
Myślę, że tak, robiłem to pod wpływem emocji. Pewne ruchy są po prostu niekontrolowane. Ale nigdy nie wiązało się to z prowokacją wobec kibiców klubów, w których grałem wcześniej. Niektórzy tego nie rozumieją, nie potrafią wybaczyć. Piłkarze chcą takim gestem podkreślić, że są szczęśliwi w danym miejscu i nie widzę w tym nic złego.

Alkohol w sezonie?
U mnie zawsze była dyscyplina. Zdarzały się wyjścia, zdarzał się alkohol, ale nigdy nie miał ochoty umierać następnego dnia, wiedząc, że czeka mnie trening. Wszystko było ze zdrowym rozsądkiem.

Najlepszy kumpel z boiska po zakończeniu kariery?
Przyjaciół mam bardzo wielu. W Polsce, Niemczech, Szwajcarii i Austrii. Zawsze dbałem o to, by te relacje nie kończyły się chwilę po moim odejściu z danego klubu. Często tam telefonuję. Najlepszy kumpel to jednak Frank Verlaat. Holender, który mieszka teraz w Portugalii. Często jest w Polsce, odwiedzamy się.

Obozy sportowe – bieganie po górach czy bieganie po górach z kolegą na plecach?
Bez kolegi, oczywiście. Dystansowcem nigdy nie byłem.

Czego zazdrości pan dzisiejszym piłkarzom?
Szczerze? Niczego.

Przygotował ROKI

Opublikowane 15.10.2015 17:40 przez

Piotr Tomasik

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
06.07.2020

Sequel lepszy od „jedynki”. Milewski i Tuszyński ZNÓW to zrobili

Świat filmu od lat staje przed dylematem – kręcić sequel hitowej historii, a może odpuścić sobie i spocząć na laurach wspaniałej „jedynki”? Druga część „Nagiego instynktu” to komplety szajs, przy „Batman i Robin” można wydłubać sobie oczy, sequel „Głupiego i głupszego” wywołuje fizyczny ból. Nakręcenie „dwójki” to wyzwanie, wszak twórca musi unieść ciężar oczekiwań po […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Derby Łodzi się oddalają? Widzew znów przegrywa w II lidze…

To jest nie do wiary. Już w ubiegłym sezonie wydawało się, że Widzewowi awansu do I ligi nie jest w stanie odebrać nic, żaden kataklizm ani katastrofa. Później zaś zawodnicy z al. Piłsudskiego zremisowali 10 meczów z rzędu, na finiszu przegrali jeszcze z GKS-em Bełchatów i ostatecznie pozostali na trzecim szczeblu rozgrywkowym. W tym sezonie […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Zagłębie w tym sezonie zawiodło, ale Bohar gra życiówkę

Zagłębie Lubin to bez wątpienia jedna z najbardziej rozczarowujących ekip w tym sezonie Ekstraklasy. W jej składzie sporo jest bowiem naprawdę jakościowych zawodników, którzy skleceni w spójną całość powinni bić się o ligowe podium, a nie kotłować w dolnej połówce tabeli. No ale wyszło jak wyszło. „Miedziowi” na własne życzenie nie załapali się do grupy […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Wisła się utrzyma, ale pytanie: co dalej?

Bardzo prawdopodobne, że dzisiaj kibiców Arki czeka smutny dzień. Tylko punktu zdobytego przez Wisłę Płock w starciu Górnika Zabrze potrzeba, by Nafciarze utrzymali się w Ekstraklasie. Mieliby 43 oczka, dziewięć zapasu nad Arką, a że po rundzie zasadniczej Wisła miała więcej łupów, to matematyka byłaby na trzy kolejki przed końcem prosta. Ale chyba nie tylko […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

Powrót Grosika, show Linettego, 10 goli Polaków. Świetny tydzień stranierich!

Polscy piłkarze w minionym tygodniu gościli na okładkach gazet w całej Europie. Nie ma w tym cienia przesady, bo nasi stranieri dawali kapitalne popisy. Tu dublecik, tam dublecik, tu gol i asysta, tam wyciągnięty rzut karny… Ciężko było znaleźć zakątek świata, w którym nasi nie daliby popisu. Aż przyjemnie zasiąść po takim tygodniu do zestawienia […]
06.07.2020
Weszło
06.07.2020

PRASA. Sikorski: Kołakowski obiecywał mi transfer do Legii Warszawa

– W ogóle obcokrajowcom trudno trafić do Hiszpanii w niższych ligach, mają tam mnóstwo swoich zawodników. Jako polskiemu Austriakowi lub austriackiemu Polakowi udało mi się tam wcisnąć i zobaczyć to z bliska. Przeanalizowałem, że w polskiej ekstraklasie jest coraz więcej Hiszpanów. Carlitos, Dani Ramirez czy Jesus Imaz grali w niższych ligach, przenieśli się do Polski […]
06.07.2020
Włochy
05.07.2020

Roma zapomniała, że nie tylko bramkarz musi być kozakiem, ale Lopez napsuł krwi Polakom

Derby słońca, tak mówi się o starciach Napoli z Romą. Dziś to słońce zaszło nad Rzymem i nie był to zachód piękny. Porażka Giallorossich może pogrążyć drużynę Paulo Fonseki w walce o europejskie puchary. Nie pomógł nawet Pau Lopez, który dwoił się i troił między słupkami, żeby uratować tyłki kolegów z zespołu. Ale jeśli mamy wskazać […]
05.07.2020
Hiszpania
05.07.2020

Villarreal rozbity. Tak grającą Barcę aż chce się oglądać

Jeżeli wziąć pod uwagę wyłącznie mecze wyjazdowe, Barcelona do dzisiejszego meczu z Villarrealem przystępowała zaledwie jako piąta siła hiszpańskiej ekstraklasy. Katalończycy przegrali już w lidze pięć meczów na wyjeździe, kolejnych pięć zremisowali. Dlatego wiele wskazywało na to, że i dzisiaj podopieczni Quique Setiena mogą zanotować jakąś wpadkę. Tym bardziej że marnie im się w ostatnim […]
05.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bednarek jak skała. Southampton poskromił Manchester City

Organizacja gry, znakomita defensywa, mnóstwo heroicznych interwencji. Southampton w naprawdę wielkim stylu zwycięża dzisiaj z Manchesterem City. „Wielkim” nie w sensie dominacji na boisku, bo „Obywatele” w drugiej połowie wręcz miażdżyli rywali posiadaniem piłki i liczbą strzałów posłanych w kierunku bramki. Ale znakomitą obronę też trzeba doceniać i nie należy szczędzić dla niej komplementów, a […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Ekstraklasa w najprzyjemniejszym wydaniu, ale tylko Piast ma punkty

Gdyby wszystkie mecze Ekstraklasy wyglądały jak ten Piasta Gliwice ze Śląskiem Wrocław, nie moglibyśmy od niej oderwać oczu. Przy Okrzei dostaliśmy niesamowicie przyjemne dla postronnego obserwatora widowisko, w którym nie było żadnego dłuższego przestoju odnośnie braku emocji. Serio, ciągle się coś działo. Strach było nawet iść po lód do herbaty, bo istniało ryzyko, że przegapi […]
05.07.2020
Inne sporty
05.07.2020

Dobrze, że jesteś! Emocjonujący początek sezonu Formuły 1

Najlepsza seria wyścigowa świata wróciła w piorunującym stylu. Nie brakowało kolizji, awarii, czy nawet kar skutkujących…. wypadnięciem z podium. Taki los spotkał Lewisa Hamiltona, który widocznie bardzo nie lubi się z torem w Austrii. Na domiar złego problemy z bolidem wyeliminowały innego faworyta, Maxa Verstappena. Wygrał, a może po prostu przetrwał tę zawieruchę (czego nie […]
05.07.2020
WeszłoTV
05.07.2020

LIGA MINUS. Milewski, Białek, Kowalczyk, Paczul

Nadszedł niedzielny wieczór, a więc czas na kolejny odcinek popularnego programu publicystyczno-rozrywkowego: Liga Minus. Dzisiaj Paweł Paczul poprowadzi gorącą dyskusję o ekstraklasowej piłeczce z następującym gronem wybitnych ekspertów: Wojciechem Kowalczykiem, Leszkiem Milewskim i Jakubem Białkiem. Zapraszamy! 
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Lechia Gdańsk przecieka w tyłach. Gdzie leży problem?

46 straconych goli w 34 meczach, bilans bramkowy -2. Kiepska jest to statystyka Lechii Gdańsk, drużyna jakby oduczyła się bronić, bo nikt w grupie mistrzowskiej nie dostał tyle ciosów, a przecież sezon temu chwaliliśmy gdańszczan właśnie za grę w tyłach. Gdzie leży problem? Przede wszystkim trzeba zauważyć, że zmieniła się podstawowa para stoperów. W zeszłym […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Meczyk w Szczecinie dobry, ale w roli głównej sędzia Marciniak

No nie spodziewaliśmy się, że w tym meczu dostaniem naprawdę fajne widowisko. Wiadomo, Jaga jeszcze w teorii walczy o puchary, Pogoń walczy o frytki, ale jeśli chodzi o formę w grupie mistrzowskiej – spodziewaliśmy się lekkiego paździerzu. A tu cztery gole, ponad trzydzieści strzałów, czerwona kartka, mnóstwo kontrowersji, walka do ostatnich minut o trzy punkty. […]
05.07.2020
Hiszpania
05.07.2020

Jak muchy w smole, ale w stronę mistrzostwa

Gdyby ten mecz odbywał się w Polsce, a nie w Hiszpanii, to komentatorzy pewnie trąbiliby na prawo i lewo, że wolne tempo spotkania determinuje wysoka temperatura. Takie typowe pierdu-pierdu na wytłumaczenie. Ale to  La Liga, tutaj nikt w ten sposób się nie tłumaczy. Po prostu spotkanie Athleticu Bilbao z Realem Madryt przypominało zawody urządzone przez […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Podbeskidzie powoli wita się z Ekstraklasą. Radomiak rozjechany w Bielsku

Sześć goli w hicie kolejki? To lubimy, takie hity szanujemy! W Bielsku-Białej nie można było dziś narzekać na nudę. Podbeskidzie i Radomiak pomyślały sobie, że jak się bić o awans, to na całego. Żadne szachy, żadne podwójne gardy – skoro jedni i drudzy słyną z ofensywy, to tą ofensywą właśnie spróbowali udowodnić wyższość nad rywalami. […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

LIVE: Piast ogrywa Śląska i znów jest wiceliderem

Legia, mimo porażki z Lechem, odskoczyła dostatecznie, by jej mistrzostwo było formalnością. Lech trzyma się mocno i jest faworytem w walce o wicemistrzostwo. Ale dalsze miejsca? Które mogą być warte nawet dwa miejsca pucharowe? Tutaj jest ciekawie, a chętnych całe grono. O to dzisiaj toczyć się będzie walka w grupie mistrzowskiej – Jaga powalczy o […]
05.07.2020
Włochy
05.07.2020

Rzym stracił tożsamość, teraz traci nadzieję. Co czeka amerykańską AS Romę?

Osiem porażek w 2020 roku – a w zasadzie dziewięć, bo remis w derbach to jak porażka – to bilans AS Romy, która przeżywa największy kryzys od lat. Zamiast powrotu na szczyt, Giallorossi muszą się martwić, czy nie wypadną nawet z Ligi Europy. Kibice nie krytykują już pod nosem. Rzymskie uliczki huczą od obelg kierowanych głównie pod […]
05.07.2020