Jest i on! Wojtek Pawłowski wraca do treningów w Udinese!
Weszło

Jest i on! Wojtek Pawłowski wraca do treningów w Udinese!

Wojciech Pawłowski jest prawdziwą legendą. Niezaprzeczalnie to też postać historyczna polskiego futbolu. Co prawda w ostatnim czasie nie było dla niego miejsca w reprezentacji (no dobra, nigdy nie było), ale jego duch nieustannie towarzyszył naszym piłkarzom. Golkipera Udinese cytował chociażby Robert Lewandowski tuż po meczu ze Szkocją, kiedy to do rozmowy z reporterem Polsatu przygotowywał się powtarzając pamiętne: „buonasera, buonasera”. I, jak się okazało, w jakiś sposób wywołał wilka z lasu.

Nie trzeba było specjalnie długo czekać, by Pawłowski – niesiony chyba falą awansu na Euro – ponownie o sobie przypomniał. Tym razem w całkiem pozytywny sposób, co przecież nie zawsze mu się udawało. Otóż Wojtek właśnie wrócił do treningów z pierwszą drużyną Udinese i, jak sam stwierdził, prognozy rysują się optymistycznie:


Kiedy tylko zobaczyliśmy ten rozbrajający uśmiech, humory od razu nam się poprawiły. Sympatyczny Wojtek wraca do treningów i, przy okazji, wraca do nadziei. Wyszło też, że złośliwe plotki o zakończeniu kariery okazały się mocno przesadzone. Jaka teraz rysuje się przed nim przyszłość? Rzecz jasna dalecy jesteśmy od przekreślania jego szans w Udinese, bo futbol już wielokrotnie pokazywał, że bywa nieprzewidywalny. Tylko w tej zwariowanej dyscyplinie możliwy jest taki przełom, jak chociażby potencjalny debiut Pawłowskiego w Serie A. Przewrotność sytuacji polega na tym, że Wojtek kolejno:

– nie poradził sobie w Udinese
– nie poradził sobie w Latinie
– nie poradził sobie w Śląsku
– nie poradził sobie w Bytovii
– nie poradził sobie na testach w Atlantasie Kłajpeda

A teraz – po latach – ponownie ma dostać szansę w Udinese. Tak naprawdę już sama obecność w pierwszej drużynie jest dla niego nobilitacją i swego rodzaju szansą. Ileż to widzieliśmy sytuacji, w których losowe sytuacje eliminowały z gry podstawowych bramkarzy, a grać musiał ten z głębokich rezerw? Może się więc zdarzyć, że sympatyczny Wojtek doczeka się upragnionego występu, wcale nie pokazując jakichś cudów na treningach. I właściwie tego mu życzymy, bo życie chyba dało mu już wystarczającą lekcję pokory.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)