Nie ma co płakać po pucharach, wraca Ekstraklasa!
Weszło

Nie ma co płakać po pucharach, wraca Ekstraklasa!

Na pucharowego kaca nie ma nic lepszego, jak błyskawiczny powrót do ligowego grania. Już o 18 Górnik Zabrze zmierzy się ze Śląskiem, natomiast dwie i pół godziny później Zagłębie zagra z Cracovią. Na brak emocji raczej nie powinniśmy narzekać, a wcześniej pamiętajcie też o zmianach w Ustaw Ligę, które należy wykonać przed pierwszym gwizdkiem Daniela Stefańskiego w Zabrzu.

1. Czy w Zabrzu zobaczymy w końcu efekt nowej miotły?

W czterech meczach za Roberta Warzychy Górnik zdobył jeden punkt, a w czterech meczach za Leszka Ojrzyńskiego dwa. Postęp jest, zanotowano znaczący wzrost, a zabrzanie zdobywają teraz dwa razy więcej punktów, niż na początku sezonu. A odkładając żarty na bok – praktycznie nic się nie zmieniło, bo Górnik wciąż nie potrafi wygrać meczu, a gra pozostawia wiele do życzenia. Gdybyśmy mieli wyciągać wnioski wyłącznie po ośmiu kolejkach, pewnie skłanialibyśmy się ku wersji, że problemem nie był tu jednak trener. Chociaż nie mamy wątpliwości, że już w meczu ze Śląskiem Ojrzyński zrobi wszystko, by podważyć tę tezę.

2. Czy Śląsk ma czym straszyć?

Pisaliśmy o tym wielokrotnie, a trwający sezon tylko to potwierdza – Flavio to lepszy piłkarz, kiedy nie gra w jednej drużynie z Marco. W tym sezonie w ośmiu meczach ligowych i jednym pucharowym zdobył już cztery gole i zanotował trzy asysty, a przecież przez trenera Pawłowskiego ustawiany jest bliżej prawej strony boiska. W tym sezonie Śląskowi nie udało się jeszcze wygrać przy nijakim meczu Portugalczyka – przy każdym zwycięstwie był wiodącą postacią w drużynie. Poza tym, i to uwaga także dla grających w Ustaw Ligę, Flavio lubi notować świetne mecze przeciwko Górnikowi. W zeszłym sezonie strzelił zabrzanom trzy bramki i zanotował jedną asystę.

3. Czy syn Ojrzyńskiego pociągnie drużynę?

Maciej Korzym grał u Leszka Ojrzyńskiego w Koronie, potem został przez niego ściągnięty do Podbeskidzia, a później trafił pod jego skrzydła w Górniku. Patrząc po samej średniej not, syn trenera – obok Mateusza Słodowego – jest najsłabszym piłkarzem zabrzan. W trzech meczach w nowym klubie jeszcze nie znalazł drogi do siatki – chociaż z Ruchem było naprawdę blisko – a łącznie na gola czeka już od ponad pół roku. Mimo wszystko to w jego dyspozycji upatrywalibyśmy szans na przełamanie Górnika.

4. Czy syn Stokowca niczego nie zawali?

Jakub Tosik grał u Piotra Stokowca w Polonii, potem został przez niego ściągnięty do Jagiellonii, a później trafił pod jego skrzydła w Zagłębiu. Podobnie jak Korzym ma najniższą średnią not w drużynie, ale – jak to syn – po prostu musi grać. Trzeba jednak oddać Tosikowi, że ostatnio nieco ustabilizował formę i nie notuje tak słabych występów, jak na początku rundy z Podbeskidziem czy Termaliką. Jako że Cracovia dysponuje bardzo mocną linią środkową – z Dąbrowskim, Covilo, Budzińskim i schodzącym do środka Kapustką – to właśnie w dyspozycji defensywnego pomocnika Tosika upatrywalibyśmy szans Zagłębia na korzystny rezultat.

5. Czy Zagłębie powinno się cieszyć, że Cracovia się zacięła?

W ostatnich trzech meczach piłkarze Cracovii zdobyli ledwie dwa punkty, ale i tak są najlepiej punktującą drużyną Ekstraklasy, odkąd prowadzi ich Jacek Zieliński. Zagłębie z pewnością nie powinno upatrywać swoich szans w ostatnich wynikach rywali, bo „Pasy” u siebie i na wyjeździe to jednak zupełnie inna drużyna. Bilans domowy pod wodzą Zielińskiego to 3-4-2, natomiast wyjazdowy 7-1-0. Jeżeli w ostatnim czasie gdzieś jest łatwo stuknąć Cracovię, to raczej przy Kałuży. A, jak wiemy, dzisiaj zagramy w Lubinie.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (0)