Faulowanie faulem czyli cuda, dziwy, kule, akordeon i słoneczko
Blogi i felietony

Faulowanie faulem czyli cuda, dziwy, kule, akordeon i słoneczko

Czy siedem niespodziewanych wyników na osiem rozegranych spotkań to wystarczający wynik, żeby można było pisać o „kolejce cudów”, czy może wystarczający jedynie do określenia autora takich rozważań jakimś nerwowym rzeczownikiem z dodatkiem figlarnego przymiotnika? Może zgódźmy się na „kolejkę cudów”, dobrze? Przymiotników i rzeczowników i tak sporo padało z trybun, niestety figlarności w nich nie było za grosz, za to nerwów wiele i jeśli powtórzą się czasie pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Europy, może się okazać, że nawet podwałbrzyski „złoty pociąg” nie pokryje kar, jakie poniosą polskie kluby.

Przecież nie ma żadnego pociągu! – machnął ręką Głos Wewnętrzny.

Tym bardziej.

LECHIA GDAŃSK – KORONA KIELCE 0:0

…naprawdę nie dzieje się nic…

Bez przesady, trochę się działo: cheerleaderki machały flagami, Michał Mak opijał pomarańczowym Mendelejewem trafienie w słupek, Dariusz Michalczewski rozmawiał przez telefon, Sebastian Mila łaskotał córeczkę, a Sławomir Peszko… hmm… Sławomir Peszko… No, coś na pewno na boisku robił.

Przebywał? – podrzucił Głos Wewnętrzny.

O, właśnie – tego słowa mi zabrakło.

…i nie stanie się nic aż do końca.

Rzeczywiście, nie stało się.

LEGIA WARSZAWA – ZAGŁĘBIE LUBIN 2:2

BĘC! 0:1. BUM! 0:2…

Arka Gdynia! – zawołały trybuny i same siebie poinformowały, co sądzą o Arce Gdynia. Chwilę potem poinformowały piłkarzy Legii, co myślą o ich grze. W przerwie swoją opinię wyraził trener Berg – też nie podziałało, bo Zagłębie dwukrotnie mogło podwyższyć. A potem na bandach reklamowych zaświecił się napis „Automatyka przejścia” i rach-ciach-szast-prast: legioniści jak za pociągnięciem wajchy dokonali owego przejścia na Dobrą Stronę Meczu: jedna bramka, druga, remis, ufff, udało się…

Musimy wziąć się do roboty – powiedzieli legioniści, których ktoś poinformował, że w tabeli poza Legią oraz Lechem są także inne zespoły i jest ich nawet całkiem sporo.

Nie możemy za dużo mówić – precyzował Bartosz Bereszyński – Nie ma co tu mówić. Mniej mówić, a więcej robić. Bo od mówienia nic się nie zmieni, więc nie możemy za dużo mówić, tylko…

ŚLĄSK WROCŁAW – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 3:1

Nie było Roberta Picha, nie było Dudu, nie było Mateusza Machaja, nie było publiczności… Właściwie w pierwszej połowie Śląska też w ogóle nie było. Było za to słońce, co wydawało się mocno niesprawiedliwe, bo po co słońce na meczu, w którym dzieje się niewiele, a główną atrakcją są dodatkowe kończyny trenera Probierza?

Czy to była kula, synku? – zainteresowała się Opinia Publiczna.

Wszystko zrekompensowała nam druga połowa: tempo, akcje, interwencje, cztery bramki i potężny kop w rewers Tarasovsa. Oraz zły humor wrocławskiego greenkeepera, bo kule trenera Probierza dziurawiły murawę bardziej niż korki piłkarzy i szpilki Soni Śledź.

CRACOVIA – TERMALICA BRUK-BET NIECIECZA 2:3

Muszę przyznać, że nie wierzyłem w Termalikę. Nie wierzyłem przed meczem, nie wierzyłem po bramce Miroslava Covilo, nie wierzyłem, gdy Dariusz Zjawiński wyrównał na 2:2, a gdy Bartłomiej Babiarz wyprowadził Niecieczan na 2:3, nie wierzyłem nadal i byłem przekonany, że Cracovia wyciągnie wynik przynajmniej na remis.

Dlaczego, panie sędzio? Dlaczego pan to skończył? – jęczał po gwizdku Wojciech Jagoda.

Jak pan mógł? – wtórował mu Rafał Dębiński.

I mieli rację – oglądało się to jak najlepszą hollywoodzką sensację. Graczem meczu został zasłużenie Jakub Biskup, a ja patrzyłem na grę Dawida Sołdeckiego i zastanawiałem się, czemu nie gra w lepszym klubie. Ale szybko przestałem się zastanawiać, bo niby po co w lepszym? Przecież Termalica do Legii traci zaledwie dwa punkty, nad Lechem ma przewagę ośmiu…

jppTQ3S

LECH POZNAŃ – PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA 0:1

To już nie jest śmieszne, to już jest smutne. Bardzo. I nie, nie przyjmuję argumentu o formie Emiliusa Zubasa, bo choć w tej formie rzeczywiście jest, to na tyle strzałów Lecha, któryś jednak powinien go ominąć.

Przecież omijały – Opinia Publiczna wskazała rubryczkę „strzały niecelne – 13”.

A kiedy wydawało się, że gorzej być nie może – poznańskie trybuny postanowiły pokazać, że „dno isn’t the limit” i zaczęły śpiewać na tematy bieżące. Ciekawe, jak zareagują Komisja Ligi i PZPN…

Czy – sprostował realistycznie Głos Wewnętrzny – Nie „jak”, tylko „czy”.

Też racja. A swoją drogą, we wkrótce mecz pucharowy z Belenenses. Jeśli te piosenki rozlegną się znowu – będzie wesoło gorąco zimno. Bo w przypadku UEFA nie ma „czy” – jest tylko „jak i ile”.

POGOŃ SZCZECIN – PIAST GLIWICE 3:1

Kolejki cudów ciąg dalszy, czyli osłabiona Pogoń leje Piasta i to leje dość wyraźnie.

Bo ja wiem, czy „cudów”? – zastanowiła się Opinia Publiczna – Pogoń dotąd nie przegrała, skład ma stabilny…

Z czego Akahoshi bez formy, Murayama słabszy niż Akahoshi, Zwoliński z katarem, Danielak wystawia prezenty na tacy, po drugiej stronie boiska Rudol próbuje zrobić to samo. Ale Piast nie lepszy – pod bramką Dawida Kudły Kamil Vacek traci siły, Martin Nešpor wpada do siaki zamiast piłki itede, itepe.

Znaczy, co – słaby mecz?

Przeciwnie, całkiem ciekawy. To przecież nasza Paradoks Ekstraklasa.

RUCH CHORZÓW – GÓRNIK ZABRZE 1:0

Był karny?

Muszę zobaczyć na wideo. Jakiś tam kontakt był – mruczał po meczu Mariusz Stępiński. – Może sędzia Musiał miał rację, a może ja miałem rację… Muszę to jeszcze raz obejrzeć na powtórkach.

Czyli nie było. Było za to dużo strzałów w Grzegorza Kasprzika, parad Matuša Putnockiego, okrzyków Leszka Ojrzyńskiego i żalu za Bartoszem Iwanem. I było westchnienie ulgi, że po strzale Macieja Korzyma bramkarz Ruchu wstał o własnych siłach. Podobno przez kwadrans mówił po portugalsku, a po meczu długo i czule rozmawiał z lodówką, ale dziś już chyba jest wszystko w porządku.

Wielkie Derby Śląska? Nie, tylko solidne. Wystarczy.

GÓRNIK ŁĘCZNA – WISŁA KRAKÓW 1:0

Futbol jest niesprawiedliwy – marudził Maciej Żurawski.

Czemu niesprawiedliwy? Wygrał ten, który potrafił wpakować piłkę do bramki, przegrał ten, kto tego nie potrafił nawet z rzutu karnego. To jest piłka nożna: proste zasady, proste wymagania. Co z tego, że Wisła strzelała częściej, skoro strzelała niecelnie, co z tego, że miała dwa razy więcej podań, skoro kluczowe podanie wykonała do przeciwnika? Jak niby miałaby wyglądać „sprawiedliwość”? Że Grzegorz Bonin rzuci się na Silvio Rodicia i założy mu nelsona, a Grzegorz Piesio wturla gola samobójczego?

E, tam – w poniedziałkowej formie Wisła nawet to byłaby w stanie schrzanić: albo Crivellaro postanowiłby w ostatniej chwili zaliczyć trafienie (w słupek), albo Guerrier sfaulowałby Grzegorza Piesio dwa metry od bramki, albo wreszcie Richard Guzmics strzeliłby w rewanżu dwa samobóje oraz sędziego z liścia. 

View post on imgur.com

Bramka kolejki

Cóż, pomyślmy… Na przykład o niebieskich migdałach, bo o bramce kolejki nie ma przecież co myśleć – kandydatka jest jedna, bezdyskusyjna i zaraz obejrzę ją sobie jeszcze raz… i jeszcze raz… i jeszcze raz…

Kiks kolejki

Piątkowe dylematy: Stojan Vranješ czy Bereszyński? A może obaj przy bramce na 0:2? W sobotę rozterek nie było – Łukasz Sekulski wygrywał. W niedzielę kolejny problem: Martin Nešpor czy Maciej Korzym? Większością głosów jednoosobowe jury „poligonowe” uznało, że… poczeka do poniedziałku. I słusznie – stosunkiem głosów 0,56 do 0,44 Łukasza Sekulskiego pokonał Tomasz Cywka, a Tomasza Cywkę – Rafael Crivellaro.

Asysta kolejki

Tłok, ścisk i proszę się nie pchać, bo i tak dla wszystkich nie starczy. Miejsce trzecie: Hebert głową do Martina Nešpora w 70. minucie i nie jest winą Heberta, że Nešpor tę asystę schrzanił, miejsce drugie: Rafał Murawski do Łukasza Zwolińskiego przy golu na 2;1, a wygrywa Frank Adu Kwame podający piłkę Mateuszowi Szczepaniakowi.

Interwencja kolejki

Bramkarze mieli sporo pracy, efektownymi interwencjami można by obdzielić ze dwie kolejki i jak tu wybrać najlepszą, skoro i Sebastian Nowak świetnie bronił, i Mariusz Pawełek „wyjął” piłkę meczową, i Bartłomiej Drągowski zaliczył parę świetnych wyjść, a Emilius Zubas zagrał jak za najlepszych czasów w Bełchatowie… Może tak: Emilius Zubas dostaje wyróżnienie za całokształt, a wygrywa Matuš Putnocky za interwencję z 59. minuty, po której przez dwa tygodnie będzie mu się wydawać, że jest chmurką i niebem płynie jak po wodzie.

KO4Osq3

Ranking sędziowsko-okulistyczny

Pan sędzia Stefański (LG-KK) powinien doliczyć z sześć minut za wszystkie swoje rozmowy z piłkarzami, ale OK, rozumiem, też bym czymś chciał zabić nudę. Minus dwie dioptrie za parę niewielkich wpadek przy faulach.

Pan sędzia Marciniak (LW-ZL) – momentami niekonsekwentnie przy faulach i kartkach, ale najwyżej na minus dwie dioptrie.

Pan sędzia Raczkowski (ŚW-JB) miał poważny problem z krokiem, skutkiem czego mur ustawiał w bardzo dziwnych odległościach i Konstantin Vassiliev może mieć spore pretensje. Plus pomyłki przy faulach… Minus dwie czy minus trzy dioptrie? Raczej minus dwie.

Pan sędzia Frankowski (C-TBBN) nie nadążał za tempem meczu i gubił się momentami bardzo, choć przy decyzjach o karnych zachowywał zimną krew i raczej się nie mylił. No, może raz… Niestety, i tak minus 5 dioptrii.

Pan sędzia Gil (LP-PBB) nie bezbłędnie, ale najwyżej na minus jedną dioptrię.

Pan sędzia Borski (PSz-PG) jakieś drobiażdżki, których chyba nawet liczyć nie warto. Zero dioptrii

Pan sędzia Musiał (Rch-GZ) starał się nie wtrącać, decyzje podejmował szybko (czasem za szybko), z niepodyktowania karego na Stępińskim „się wybroni”, a przy sytuacji ze skaczącymi Grodzickim i Korzymem nawet sześć powtórek nie pomogło, więc… Minus dwie dioptrie.

Pan sędzia Kwiatkowski (GŁ-WK) – rzut karny? Odrobinę naciągany, ale tylko odrobinę – za sam zamiar takiego wjazdu zawodnik mógłby dostać żółtą kartkę w dowolnym miejscu boiska. Poza tym całkiem nieźle, spokojnie i na minus dwie dioptrię.

Cytat kolejki

Tomasz Lach: „52% Polaków nie rusza się”
A pozostałe 48% przewróciło się właśnie na drugi bok.

Tomasz Lach: „Musimy po prostu uzbroić się w cierpliwość i oglądać mecz za meczem”
„Opisz Ekstraklasę jednym zdaniem” – odcinek 1622.

Remigiusz Jezierski: „Mówię oczami napastników”
…i słyszę nosem sędziego.

Remigiusz Jezierski: „I wtedy faulował się faulem…”
…atakując siebie samego wślizgiem od tyłu.

Wojciech Jagoda: „Cracovia wyglądała w pressingu jak bardzo rozciągnięty akordeon”

Remigiusz Jezierski: „Fenomenalna gra Śląska – na cztery kontakty… Pojedyncze”
„Opisz Ekstraklasę jednym zdaniem” – odcinek 1623

Łukasz Sapela: „Zaczęliśmy tak, jakby ktoś nam, przepraszam za porównanie, jaja serpentyną powiązał”
Serpentyna zapewnia, że nie poczuła się obrażona porównaniem.

Wojciech Jagoda: „Jemu nikt w dzieciństwie nie powiedział, że człowiek od czasu do czasu powinien się zmęczyć – on się nie męczy”
Człowiek przede wszystkim powinien odpoczywać. Ale o tym piłkarze ligowi wiedzą przecież doskonale.

„Poligon” w „Ustaw Ligę”

Prezes LZS Poligon był jak słoneczko z piosenki – wstał „w takim bardzo złym humorze”.

Trzech piłkarzy z Cracovii – w sumie zero punktów – podsumowywał. – Kucharczyk minus dwa, Mraz zero, Douglas jeden, Vassiliev dwa… Gdyby nie Nikolić na kapitanie, ósmą kolejkę zespół skończyłby żałośnie.

Zły humor prezesa potęgował fakt, że w ósmej kolejce na ławce posadził Dawida Kudłę, Tomasza Brzyskiego, Piotra Grzelczaka i Kamila Sylwestrzaka – wymieniona czwórka zdobyła 17 punktów, więcej niż 10 zawodników LZS Poligon. Nic dziwnego, że drużyna spadła na 2442 miejsce w klasyfikacji generalnej. Rezerwom pani Jadzi poszło lepiej, ale niewiele – po siedem punktów ugrali Nikolić i Żivec, pięć Lipski, cztery Flavio Paixao… i witaj, jedenasty tysiącu (miejsce 10 015).

Aż się boję zaglądać w klasyfikację lig prywatnych – jęknął prezes.

Niepotrzebnie – uspokoiła go pani Jadzia z ciepłym uśmiechem na rumianym licu i podsunęła wydruk – Stan na dziś, na godzinę siódmą rano: liga „poligonowa” (kod: 726135177) liczy 2252 drużyn, liczebnością ustępuje jedynie Grze o flakon prezesa Leszka Milewskiego, a w klasyfikacji lig prywatnych…

Komu ustępuje? – ponuro przerwał prezes.

Nikomu – pani Jadzia uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

Rzeczywiście – liga „poligonowa” (kod: 726135177) wróciła na pierwsze miejsce w klasyfikacji lig prywatnych. A na pierwsze miejsce w lidze „poligonowej” (kod: 726135177) wrócił/-a/-o Onda Praia prezesa Lipy (508 pkt). Drugie miejsce zajmują FC KCK prezesa KCK i Bródno prezesa Mierniqe (oba po 507 pkt), na podium zmieścił się także StandartŚwięcany prezesa Pawła Stucha (500 pkt), a pierwszą piątkę (czyli szóstkę) uzupełniają MŁOTY prezesa Bloka (499 pkt) i AFC KFC prezesa Patryka Mrozickiego (496 pkt).

Tabelę ligi „poligonowej” (kod: 726135177) zamyka drużyna Why Always We – na tak postawione pytanie odpowiedź jest jedna i prosta: ano dlatego, żeście, prezesie LouisieVanGaaalu, nie wystawili do gry ani jednego zawodnika.

Andrzej Kałwa

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (0)