Tatuaże, silikonowe cycki i roztrzepany sznycel. Austriacy o punkt od Euro.
Weszło

Tatuaże, silikonowe cycki i roztrzepany sznycel. Austriacy o punkt od Euro.

Austria wygrała w sobotę z Mołdawią 1:0 i od awansu na mistrzostwa Europy dzieli ją już tylko jeden remis. Na rozkładzie ma Szwecję, Czarnogórę i Liechtenstein, więc z czystym sercem można wybierać bazę we Francji. To będzie pierwszy awans na wielką imprezę od 1998 roku. Sprawdziliśmy, kto ciągnie tę reprezentację do przodu. Oczywiście nie chodzi tu tylko o najlepszych piłkarzy.

MARKO ARNAUTOVIĆ

Odwal się. Zarabiam tyle, że mogę kupić twoje życie! – warknął napastnik do policjanta, który zatrzymał go za przekroczenie prędkości na autostradzie pod Wiedniem o trzeciej w nocy. Nie, Arnautović nie był pijany – był kompletnie trzeźwy. Później tłumaczył się, że to ze stresu, bo jego dziewczyna jest w ciąży. Z tą urodziwą blondynką ma już dwójkę dzieci, ale pewnie do końca zadowolony z życia nie jest – kiedyś wspomniał, że jego idealna kobieta ma czarne włosy, tatuaże i silikonowe cycki. Dla ludzi pozbawionych wyobraźni, oto przykład:

Austriacki Ibrahimović – tak zaczęto o nim mówić. Imigranckie pochodzenie, wybuchowy charakter i spory talent. Systematycznie trwoniony, w przeciwieństwie do genialnego Szweda. Czasem i u Austriaka widać było bajeczną technikę , ale jeszcze częściej jego widok na ławce. Będąc w kadrze Werderu Brema zwykle odwiedzał nocne kluby, roztył się, choć na butach nosił inskrypcję: „Zwycięzca Ligi Mistrzów”. To dlatego, że w sezonie 2009/10 był wypożyczony do Interu Mediolan, ale w Champions League nie zagrał ani minuty.

Do Stoke City przeszedł za 2 miliony funtów w 2013 roku (dziś to suma niewyobrażalnie mała), ale w Anglii radzi sobie całkiem nieźle. Nie wybitnie, ale czasem naprawdę potrafi zagrać na niezłym poziomie. Widocznie angielskie powietrze mu służy.

ZLATKO JUNUZOVIĆ

Kolejny z – jakby to powiedział Tomasz Hajto – „Jugoli”. Z Austrii Wiedeń trafił do średniaka średniaków Bundesligi – Werderu Brema. I jest tam jednym z lepszych piłkarzy. Przez długi czas powiedzieć o kimś „dyrygent gry Werderu” byłoby zniewagą, ale Austriak dla kibiców z Bremy często był jedynym światełkiem w tunelu. Również za sprawą takich bramek.

Miał z Bremy odejść już tego lata, bo kończył się jego kontrakt, ale ostatecznie został. Ma 28 lat i powyżej pewnego poziomu już nie podskoczy, podobnie jak kiedyś Sejad Salihović z Hoffenheim. To środkowy pomocnik z ofensywnymi inklinacjami, potrafi nieźle rozegrać, a do tego wykonuje stałe fragmenty gry. Przede wszystkim – nie jest to boiskowy nudziarz, rzadko podaje krótko do tyłu lub w poprzek boiska. Raczej woli przerzuty, lobiki i inne „piłki diagonalne”.

DAVID ALABA

Jest tak dobry, że w wolnym czasie rapuje w Los Angeles i ma zakaz wstępu do Wielkiej Brytanii. Seryjny zwycięzca nagrody dla najlepszego piłkarza Austrii, a od dwóch lat jest też najlepszym sportowcem w krainie torcika Sachera. Nieźle jak na kraj, w którym od wieków rządzili skoczkowie narciarscy i alpejscy narciarze.

To piłkarz marzenie każdego trenera, forpoczta nowych czasów, w których większość zawodników będzie potrafiła grać na każdej pozycji. Alaba pierwotnie był środkowym pomocnikiem, Louis van Gaal przeniósł go na lewą obronę, gdzie wystawiał go także Juup Heynckes. Gdy zaś w klubie pojawił się Pep Guardiola, Austriak zdążył być już fałszywym i prawdziwym bocznym obrońcą, fałszywym i prawdziwym pomocnikiem, fałszywym i prawdziwym stoperem. Już pojawiają się głosy, że to najlepszy piłkarz Bayernu. Pamiętajmy, że mówimy o 23-latku.

W reprezentacji gra w środku pola. I rzecz jasna jest najlepszy.

CHRISTIAN FUCHS

1604640-34090200-640-360

Kapitan kadry. Trafił do Leicester City w lecie tego roku, bo przekonała go wizja klubu kreślona przez trenera Nigela Pearsona. U zatrudnionego kilka tygodni później Claudio Ranieriego jest głównie rezerwowym, na lewej obronie gra Jeffrey Shlupp.

Wcześniej był typowym „solidnym ligowcem” z Bundesligi. Mainz, Schalke 04. Tam głównie biegał, nie zawracał sobie głowy techniką, sprytem czy czymkolwiek, co można by było uznać za elementy piłkarskiego rzemiosła. Pewnie dlatego gdy wpisze się jego nazwisko w YouTubie, to na pierwszej stronie znajdziemy godzinny wykład profesora socjologii.

Choć czasem zdarza mu się nieźle uderzyć z rzutu wolnego. Podejrzewamy, że to jedyna rzecz, nad którą Fuchs pracuje po treningu. A oprócz tego tylko zapieprza. Co najsmutniejsze – miałby raczej pewne miejsce w naszej kadrze.

LUKAS HINTERSEER

Gwiazda beniaminka Bundesligi – Ingolstadt. To szybki, ale skuteczny raczej umiarkowanie – w poprzednim sezonie na zapleczu strzelił 9 bramek, a w najwyższej klasie rozgrywkowej ma jedną. Kto wie, może w Polsce byłby nawet gwiazdą.

Ale nikogo w Niemczech i Austrii nie interesuje ten dorobek. Kto zaprasza Hinterseera do rozmowy, pyta się o jego rodzinę. Dziadek Ernst był narciarzem alpejskim i złotym medalistą olimpijskim, a wujek Hansi na mistrzostwach świata miał srebro. Po skończeniu kariery Hansi postanowił podbić listy przebojów. Heavy metal? Rock? Techno? Nie – Hansi Hinterseer śpiewa austriackie szlagiery folkowe.

Jeśli więc będziecie kiedyś w Austrii, to jest całkiem duża szansa, że w chatce narciarskiej usłyszycie wujka Hinterseera. Sam zawodnik w kadrze raczej jada obiady – na szpicy gra przede wszystkim Marc Janko, jeden z ulubionych piłkarzy Tamasa Kadara.

MARCEL KOLLER

Angel Perez Garcia alpejskiej myśli szkoleniowej. Ma Twittera, Instagrama i Facebooka. Na tym ostatnim ma 60 tysięcy lajków, ale wątpimy, czy na pewno wszystkie są prawilnie zdobyte internetową krwią i blizną. W każdym razie lubi dzielić się tym, gdzie jest i z kim rozmawia. Na przykład chwali się, że ogląda mecze Bundesligi.

To kolejny stranieri w kadrze Austrii. Pochodzi z Zurychu, całą piłkarską karierę spędził w Grasshoppers, ale trenerem tego klubu był tylko przez rok. Tułał się po niemieckich klubach aż w końcu cztery lata temu został trenerem kadry Austrii. Dopiero teraz osiąga niezłe wyniki.

Prowadził też medialny konflikt z byłym już piłkarzem Paulem Scharnerem. To też ciekawa postać – filozof, socjolog i politolog w jednym. Kollera nazwał „roztrzepanym jak sznycel” i zarzucił mu brak mentalności zwycięzcy. Na jednym ze zgrupowań wręczył trenerowi list po czym został wyrzucony z kadry tuż przed meczem. Scharner rozpoczyna karierę polityczną, a Koller jest na dobrej drodze do awansu na Euro 2016. I chyba obaj są z tego zadowoleni.

KOMENTARZE (0)