Image and video hosting by TinyPic
Hiszpania coraz bliżej pięciu drużyn w elicie, Maccabi zaskoczyło Basel
Weszło

Hiszpania coraz bliżej pięciu drużyn w elicie, Maccabi zaskoczyło Basel

Z obu stron wspomnienia o pięknych dawnych czasach i marzenia, by one szybko wróciły. Coraz większe przepływające przez kluby pieniądze, coraz lepsza organizacja i coraz ciekawsi piłkarze. Jedni i drudzy grali już w XXI wieku w finale Ligi Mistrzów, dziś – biją się, by w ogóle wejść do fazy grupowej. O ten jeden krok bliżej jest Valencia.

Hiszpanie zaczęli lepiej, niż mogli sobie wyobrazić. W drugiej minucie żółta kartka dla jednego z rywali, w czwartej – otwierający gol. Kompletnie przysnął i nie ogarnął Elderson, dając się wyprzedzić Feghouliemu, przez co z bliska mógł piłkę do siatki skierować Rodrigo. Ten, za którego w tym okienku zapłacono 30 milionów euro i który dopiero zaczyna udzielać odpowiedzi, czy był wart aż takich pieniędzy.

Ta solidna obrona Monaco, którą w poprzednim sezonie chwalono ze wszystkich stron, dziś solidna już nie była. Bez Abdennoura, również bez Kurzawy, a zwłaszcza z indywidualnymi błędami. Mylił się Elderson, mylił się Wallace, a przede wszystkim trudno było dostrzec w tej czwórce monolit. Świetną okazję jeszcze przed przerwą miał Paco Alcacer, któremu brakło centymetrów, by wykorzystać kolejną drzemkę defensorów z Francji. I nagle, w tej pogorszającej się sytuacji, Monaco w siebie uwierzyło. Gdyby nie kapitalna interwencja Ryana, który zdołał sparować piłkę na słupek, już do przerwy byłby remis. Ale i po przerwie Hiszpanie mieli ciśnienie. Szybko wyrównał Pasalic, wykorzystując fatalną pomyłkę Vezo. Bo dziś w tyłach cierpieli również gospodarze, tracą właśnie Otamendiego na rzecz Manchesteru City.

Kiedy czekaliśmy na kolejny cios ze strony gości, do życia wróciła Valencia. Najpierw za sprawą Parejo, potem – już w końcówce meczu – za sprawą Feghouliego. Ciężko było spodziewać się, że Hiszpanie wrócą do gry, bo to spotkanie zmierzało w zupełnie innym kierunku. Ryan musiał prezentować coraz to wyższe umiejętności między słupkami, ratując skórę kolegom. Bo tym, którzy biegali po boisku, gra kompletnie się nie układała i nie dość, że nie potrafili przejąć kontroli nad sytuacją, kompletnie oddali ją rywalom. I co? I gol z niczego, dla Valencii. Znów znacząco pomogli jednak rywale, bo przy drugim golu obrońcy Monaco byli w rozjazdach, a przy trzecim źle wybijał piłkę Wallace.

Podopieczni Nuno wygrywają 3:1, mają niezłą zaliczkę, choć dzisiejszym występem pozostawiają mnóstwo wątpliwości. Ten wynik jest bowiem na wyrost – może i Valencia była lepsza, ale nieznacznie. Beczka piwa dla własnego bramkarza i po jednym kuflu dla obrońców Monaco.


All Goals & Highlights HD | Valencia 3-1 Monaco… przez brilche

***

Co w pozostałych meczach? Choć starcia jakieś takie pozbawione blichtru, to bardzo ciekawie. A ciekawie, bo – uwaga, werble – pachniało eurowpierdolem! Nie czyimś, a znowu naszym! Jak to możliwe, skoro jak zwykle już zdążyliśmy się wypieprzyć wcześniej?

Po pierwsze, Skenderbeu Korce. No sporo zniewag przeżyliśmy w pucharach, ale Albańczycy z Korce w Champions League? Oni potrafią, a my za cholery wciąż nie? Byłoby to uderzenie w twarz całej polskiej piłki, nie mówcie, że nie. Niby nie powinno nam to wielkiej różnicy robić czy wśród najlepszych zagra Dinamo czy Skenderbeu, ale znowu byłoby biadolenie jak piłkarska Polska długa i szeroka, znowu pokazywanie palcem, znowu lamenty. Mistrz Albanii ponad godzinę prowadził z Chorwatami u siebie, mogli tam wówczas szczerze marzyć o fazie grupowej, witać się z gąską, ale Dinamo pod koniec się obudziło i skończyło się na mało przekonującym, ale jednak dającym spokój 2:1. Fabryka talentów znowu więc przed ostatnią prostą do Ligi Mistrzów, gdzie jednak niechybnie skupi się tylko i wyłącznie na promowaniu swoich „towarów” i zbieraniu batów.

Po drugie, FC Basel mające ciężką przeprawę z Maccabi. Już zdążyliśmy wylizać rany po porażce mistrza Polski, wytłumaczyć sobie, że znowu losowanie arcypechowe, znowu gorzej trafić się nie dało, że oni powinni zaczynać od fazy grupowej i w ogóle są nieprawdopodobnie mocni. I tu nagle ekipa z Izraela przekuwa ten balon, zostawia nas bezbronnymi ze swoją przeciętnością, bo udaje jej się wyjść na prowadzenie w Szwajcarii. Niby Basel się ogarnęło, odrobiło stratę, a nawet zmierzało do happy endu po trafieniu Embolo na 2:1, ale zdążyło być skarcone na koniec i końcowy wynik 2:2 stawia ich przed niezłą nerwówką w Izraelu. Pogłoski o ich potędze okazały się mocno przesadzone.

Jeszcze jedni starzy znajomi polskich drużyn walczyli o Champions League, a mianowicie Celtic. Celtic jak to Celtic ostatnio – mierzy w najlepszym wypadku w prześlizgnięcie się. Jak nie męczą się z Karabachem czy Karagandą, to męczą się z Malmo dla nich to nowa tradycja. Wygrali ze Szwedami 3:2 u siebie, więc znowu nie mają ani trochę spokoju przed rewanżem. Aby było śmieszniej, dwa gole wbił im Jo Igne Berget, który zeszłej jesieni grał w barwach Celtiku i traktowano go tam jak pośmiewisko, gościa, na którego szkoda miejsca w szatni.

Rozdrapany Szachtar wydaje się, że już dziś zapewnił sobie ponowną grę w Lidze Mistrzów. Obawy o to były jak nigdy, ale 1:0 w Austrii z Rapidem raczej powinno wystarczyć.


Basel 2-2 Maccabi TA All Goals & Full… przez hdfootballvideos


All Goals – Skenderbeu 2-1 Dinamo Zagreb – 19… przez Video-Live


SUPER GOAL M.BONFIM RAPID 0-1 SHAKHTAR UEFA… przez footballgoalslive


All Goals HD –Celtic 3:2 Malmo FF 19/08/15 przez OfficialGoals

KOMENTARZE (0)

Najnowsze wpisy

INNE SPORTY