Image and video hosting by TinyPic
Czekamy, czekamy i poczekamy jeszcze rok. Niby bez wstydu, ale…
Weszło

Czekamy, czekamy i poczekamy jeszcze rok. Niby bez wstydu, ale…

Tradycji stało się zadość. Bez wstydu, bez hańby, bez kompromitacji, ale jak zwykle: polska drużyna przedwcześnie żegna się z marzeniami o Lidze Mistrzów. Taka kolej rzeczy chyba jednak nikogo nie zaskakuje. Kto trafia na Basel już na tym etapie, musi się liczyć, że przyjmie dwa ciosy w twarz, po których nie podniesie się z ringu. Oto 27 luźnych wniosków z dzisiejszego spotkania (choć kilka zahacza też o mecz poprzedni).

1. Dostaliśmy kolejne potwierdzenie – Ligę Mistrzów zobaczymy jak świnia niebo.

2. Jesteśmy na tle klubowej Europy – wybaczcie za określenie – taką piłkarską wiochą, że aż wstyd się przyznać.

3. Dobrze, że przynajmniej nie doszło do jakiejś błazenady. 0:1 z Basel to na Livescore żadna hańba.

4. Różnica trzech goli pomiędzy klubami tak skrajnie odległymi organizacyjnie i sportowo to i tak nie jest zły wynik.

5. Tak się może jednak pocieszać ten, kto nie oglądał dwumeczu. Bo kto oglądał, ten wie, że Bazylea – mimo całego jej wyrachowania – naprawdę była do dziabnięcia.

6. Jerzy Engel zainwestował w porządną marynarę.

7. Nic dziwnego – wykonuje najlepszą pracę na świecie. Wpada do studia, mówi trzy słowa, kasuje parę stówek i zaraz reklamy.

8. Gdyby nie Kadar, gdyby nie skuteczność, gdyby, gdyby, gdyby…

9. Basel zagrało dziś tak, jak musiało. Na minimum przyzwoitości. Mogło się to zemścić, gdyby Lech był bardziej efektywny.

10. Gra bez napastnika przynosi jednak pewne skutki. Nie ma komu zgrywać w polu karnym, nie ma do kogo dośrodkowywać.

11. Koniec końców nawet Hamalainen, świetny piłkarz w naszych warunkach, zaczyna przypominać ciało obce. Zagubiony, roztargniony, wręcz oszołomiony.

12. Tym dziwniej brzmią słowa Piotra Rutkowskiego, że Lech nie chciał Nikolicia.

13. Ani jakiegoś poważniejszego skrzydłowego, bo Formella jakościowo odstaje dość znacznie od jedenastki „Kolejorza”. Naszym zdaniem przydałoby mu się wypożyczenie do drużyny pokroju Łęcznej czy Podbeskidzia.

14. Jevtić fajnie pracował w odbiorze – wręcz wyjątkowo fajnie jak na niego – ale w kreowaniu liczyliśmy na dużo więcej. Tym bardziej, że na żadnym stadionie nie ma tak wiele do udowodnienia, jak właśnie w Bazylei.

15. Bjarnasen wygląda jak Karol, który nagrywa One Man Show.

16. Gdyby Kamiński tak bronił, jak wyprowadza, byłby stoperem idealnym.

17. Naprawdę przyzwoity mecz na stoperze zagrał Dariusz Dudka, co tylko przesuwa w czasie wznowienie kariery przez Wilusza.

18. Gdzie do cholery podziewa się ten cały Tetteh?!

19. Kebba Ceesay w ofensywie ani w połowie po kontuzji nie przypomina Kędziory. Inna sprawa, że dziś nie miał też do kogo wrzucać.

20. Jak można było aż tak odpuścić krycie dośrodkowującego przy golu Basel i strzelającego Bjarnasona? Ta akcja pokazuje, że nawet bez Tamasa „tykająca bomba zegarowa” Kadara poznaniacy mają problemy z obroną.

21. Przypomnijmy skład Kaiserslautern: Reinke, Kadlec, H. Koch (31. Hristov), Kuka, Marschall, Ratinho (75. Reich), Roos, Schjön.

22. Marcin Kamiński trafił w głowę Marka Janko, co nadaje się do piłkarskiej księgi rekordów Guinnessa.

23. Miejmy nadzieję, że pani Urbaniak się przesłyszała…

24. Nikt z Lecha – ewentualnie poza Linettym (ale nie w dzisiejszej formie) – nie miałby składu w Bazylei.

25. Co nie zmienia faktu, że ten Lech – piszemy to bez ironii – ma prawo coś ugrać w Lidze Europy.

26. Good news.

27. Niech tylko wróci Arajuuri, obrona na nowo złapie porozumienie, a Kadar i Hamalainen cofną się tam, skąd przybyli. Czyli odpowiednio: na Węgry i do linii pomocy.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)

Najnowsze wpisy

INNE SPORTY