Engel reanimuje trupa. Ambitne plany Polonii Warszawa
Weszło

Engel reanimuje trupa. Ambitne plany Polonii Warszawa

Nowy stadion, sponsorzy, zapewniający stabilizację finansową i awans do Ekstraklasy w ciągu pięciu lat – to ambitny plan nowych władz Polonii Warszawa, na czele których stoi Jerzy Engel (63 l.). Były selekcjoner reprezentacji Polski wierzy, że jest w stanie wyciągnąć „Czarne Koszule” z trzecioligowej otchłani – tak o nowym stołecznym projekcie pisze Przegląd Sportowy. Zapraszamy na wtorkowy przegląd najciekawszych materiałów piłkarskich, jakie znaleźliśmy w prasie codziennej. 

FAKT

Sporo piłkarskich materiałów dziś na łamach Faktu. Najpierw Tomek Włodarczyk o Pazdanie, który wybrał Legię dla drużyny narodowej.

Ma za sobą szalony miesiąc. Wywalczył z Jagiellonią ligowe podium, zagrał dwa mecze w reprezentacji, a na koniec został piłkarzem Legii. – Cały czas coś się działo, więc nawet nigdzie nie pojechałem na urlop z rodziną – powiedział nam piłkarz. Na podjęcie decyzji o wyborze nowego pracodawcy nie miał za dużo czasu. – Wszystko działo się szybko. Zaczęło się po meczu z Grecją, kiedy dostałem informację o tym, że Legia mnie chce. Miałem dwa, trzy dni na podjęcie decyzji. Oferta była konkretna. Zdecydowałem się. Znam tu kilku piłkarzy. Zwłaszcza Łukasza Brozia, z którym dużo rozmawiałem.

Zrzut ekranu 2015-06-30 o 09.51.47

Poniżej w ramce – Sebastian Przyrowski zmienił kierunek i będąc już jedną nogą w Zagłębiu, pojechał do Zabrza. Jarosław Bako mówi, że „został przejęty po drodze”. W Lubinie są rozczarowani, liczyli, że mają nowego bramkarza, ale oficjalnie nie mają żalu do samego Przyrowskiego.

Czeczenia lepsza od Polski – chyba nie chce nam się cytować kolejnego tekstu o tym, jak to Sadajew wybrał Tereka zamiast Lecha. Wszystko o tym wiadomo. „Fajny chłop, będzie nam go brakowało”, mówi Kotorowski. Zaraz okaże się, że Zaur miał w szatni Lecha samych bliskich przyjaciół. Ale lećmy dalej – Denis Thomalla wolał mistrza Polski od klubów 2. Bundesligi.

Ma pan niemiecki paszport, ale możemy rozmawiać po polsku?

Tak, wszystko rozumiem, ale czasem brakuje mi słówka. Polskiego nauczyłem się od rodziców, którzy pochodzą z Opola.

To prawda, że odrzucił pan dwie oferty z 2. Bundesligi?

Miałem ofertę m.in. z Kaiserslautern, ale propozycja z Lecha najbardziej mi się podobała. To jest tak, że dla piłkarza z Niemiec najlepszym krajem do gry w piłkę muszą być Niemcy.

W ramkach:

– Hamalainen został tatą

– Iwański może zagrać w Ruchu

– Z Gliwic Mraz ma bliżej do domu

– Malarczyk zostaje w Koronie

Zrzut ekranu 2015-06-30 o 09.51.51

Nieco szerzej poczytamy o Możdżeniu na zakręcie kariery.

Coś niewątpliwie poszło nie tak. W ciągu pięciu lat, gracz przestał być nadzieją polskiej piłki, a stał się zaledwie nadzieją Podbeskidzia. Z Lecha odszedł wkrótce po tym, jak pięknym golem pogrążył „górali”. Konkurencja w środku pomocy poznaniaków była za duża. – Trener zaczął mnie z konieczności wystawiać na prawej obronie, a swój potencjał mogę pokazać przede wszystkim w środku pomocy – twierdzi piłkarz. W Lechii Gdańsk miał już być centralną postacią, jednak życie pokazało, że znów musiał łatać dziury na prawej obronie, gdzie niespecjalnie mu się wiodło. Zimą gdańszczanie pozyskali na tę pozycję Grzegorza Wojtkowiaka, byłego kolegę Możdżenia z Lecha, który wyleczył go z gry przez większość wiosny. Lechia miała możliwość automatycznego przedłużenia kontraktu z nim o trzy lata. Nie skorzystała z niej i po roku oddała go za darmo do bielskiego klubu.

Wielka szansa przed sędzią Szymonem Marciniakiem – dziś będzie arbitrem finału mistrzostw Europy U-21 pomiędzy Portugalią a Szwecją. Dla sędziego z Płocka to ostatni krok do awansu do najwyższej klasy sędziowskiej Elite. Do tej pory zebrał dobre recenzje, prowadząc dwa spotkania.

Z Bundesligi bliżej do kadry – mówi z kolei Przemysław Tytoń.

W minionym sezonie nowy klub Polaka uratował się przed spadkiem w ostatniej kolejce, dwa lata temu także walczył o ligowy byt niemal do samego końca. – Teraz spróbujemy odzyskać dawną świetność – mówi Tytoń, którego kupiono z PSV Eindhoven za około milion euro. – Holendrzy mnie nie chcieli, sprowadzili kolejnego bramkarza, a ja miałem wolną rękę w poszukiwaniu klubu. W poprzednim sezonie broniłem w Elche i dobrze się wypromowałem. Na początku czerwcowego zgrupowania reprezentacji dostałem sygnał z Niemiec i nie zastanawiałem się długo. Dzień po meczu z Grecją w Gdańsku poleciałem na testy medyczne. Niby jestem zdrowy, ale na wyniki czekałem z lekkim niepokojem. Zawsze tak jest, na szczęście sprawa skończyła się po mojej myśli. Nie było sensu rozpatrywać innych ofert. Ta mi bardzo odpowiada, lubię Bundesligę – opowiada Tytoń. Jego poprzedni klub zajął w La Liga 13. miejsce, ale został zdegradowany za liczone w milionach euro długi.

GAZETA WYBORCZA

Biało-błękitna krew szkoleniowa, Wyborcza, podobnie jak my wczoraj, pisze o argentyńskich selekcjonerach na Copa America.

Gra o medale na Copa América stała się bratobójczą wojną trenerów z Argentyny. Ricardo Gareca (Peru), Jorge Sampaoli (Chile), Ramón D~az (Paragwaj) i Gerardo Martino (Argentyna) służą dziś innym krajom, ale mają wspólne traumy i korzenie. Carlos Bilardo, który doprowadził reprezentację albicelestes (biało–błękitni, przydomek reprezentacji Argentyny) do tytułu mistrza świata w Meksyku (1986), chwalił się kiedyś, że podczas pracy w kolumbijskim Deportivo Cali mediował między dwoma najsłynniejszymi baronami karteli narkotykowych Miguelem Rodr~guezem Orejuelą i Pablo Escobarem. Obaj darzyli go zaufaniem i estymą, Escobar, gdy dorobił się fortuny na kokainie, inwestował w budowę boisk i stadionów. Czyli nic na kontynencie nie dzieje się bez udziału trenerów z Argentyny? Dzielą się oni na „menottystów” i „bilardystów” – zwolenników dwóch śmiertelnie skłóconych osobistości tamtejszej piłki. „Filozof” César Luis Menotti dał Argentynie pierwszy tytuł mistrza świata w 1978 r. na mundialu organizowanym w kraju rządzonym przez juntę generała Jorge Videli.

Zrzut ekranu 2015-06-30 o 09.38.23

Dlaczego Sepp Blatter odejść nie może?

Wygrał wybory, by po kilku dniach zrezygnować. A po paru dniach ogłosił, że jednak nie zrezygnował. Może szef FIFA w końcu ustąpi, ale z pewnością łatwo się nie podda. W siedzibie światowej federacji muszą mieć szafy bez dna. W każdej mieści się niezliczona liczba trupów. Przez miesiąc od wybuchu afery w FIFA przybyło podejrzeń, że głosy kupowano przed wyborem każdego gospodarza mundialu od 1994 r. I to na różne sposoby. Niemcy za głos Arabii Saudyjskiej podobno płacili granatnikami. Szwajcarska prokuratura ogłosiła, że bada 53 przypadki prania brudnych pieniędzy przy wyborze gospodarzy MŚ w 2018 i 2022 r. Amerykańskie śledztwo, dzięki któremu w maju o korupcję oskarżono dziewięciu działaczy FIFA, przypomina zabawę rosyjskimi matrioszkami – każda sprawa otwiera następną. FBI badała podejrzane interesy byłego szefa brazylijskiego futbolu Ricardo Teixeiry, dziś zajmuje się tym, czy Nike nie zostało 20 lat temu sponsorem reprezentacji Canarinhos dzięki łapówkom. To był kontrakt stulecia, wart 150 mln dolarów.

SUPER EXPRESS

Zrzut ekranu 2015-06-30 o 09.44.36

Drobiazgi dziś na łamach Superaka. Engel reanimuje trupa.

Nowy stadion, sponsorzy, zapewniający stabilizację finansową i awans do Ekstraklasy w ciągu pięciu lat – to ambitny plan nowych władz Polonii Warszawa, na czele których stoi Jerzy Engel (63 l.). Były selekcjoner reprezentacji Polski wierzy, że jest w stanie wyciągnąć „Czarne Koszule” z trzecioligowej otchłani. Polonia po degradacji z Ekstraklasy w 2013 r. występowała w IV lidze, z której awansowała, a w ubiegłym sezonie biła się o pozostanie w III lidze. Udało się, ale klub generował straty (w ciągu dwóch lat długi miały urosnąć do ok. 100 tys. zł), a działacze zarządzającej do tej pory klubem akademii MKS mówili wprost, że prowadzenie drużyny seniorskiej to dla nich zbyt duże obciążenie. Tę przejęła spółka, na czele której zasiada Engel, a pomagać mu będą: Radosław Majdan (marketing), Robert Góralczyk (kontakty z kibicami), Janusz Kopeć (administracja) i syn Jerzy Engel junior.

Zrzut ekranu 2015-06-30 o 09.44.38

Na kolejnej stronie same foto story. Jezus zawsze z Borucem.

Mówi się, że każdy dźwiga swój krzyż. Artur Boruc (35 l.) ma go na plecach. Kiedy bramkarz wygrzewał się w gorącym słońcu na Ibizie, można było podziwiać jego efektowny tatuaż. Ciało gwiazdora reprezentacji zdobi sporo tatuaży – m.in. napis po angielsku „addicted to S” na szyi (uzależniony od S, czyli Sary – jego żony) czy też znak Legii na bicepsie. Parę lat temu na brzuchu kazał sobie nawet wydziargać wypinającą tyłek małpkę z odbytem tam, gdzie jego pępek, ale to paskudztwo po pewnym czasie usunął. Najbardziej efektownym tatuażem Boruca jest właśnie wiszący na krzyżu Jezus, którego można oglądać na plecach zawodnika Bournemouth.

Maciej Makuszewski z kolei strzela gole dla miss. Okazuje się, że sympatia skrzydłowego Legii błysnęła w półfinale konkursu Miss Polski w Kozienicach. Awansowała do finału, który odbędzie się w grudniu.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Leon na okładce.

Zrzut ekranu 2015-06-30 o 10.11.00

A dla nas rozmowa z Michałem Pazdanem. Szukamy ciekawostek:

Legia będzie miała jedną z najniższych par stoperów w lidze.

– Przez lata walczyłem z opinią, że jestem za niski na środkowego obrońcę. Ludzie mówili mi, że się nie nadaję na tę pozycję. Nie brali pod uwagę umiejętności, tylko wzrost. Cieszę się, że można łamać stereotyp o warunkach fizycznych. Ustawieniem się, sprytem, doświadczeniem, wyczuciem boiskowych sytuacji można wiele nadrobić. Do górnych piłek nie trzeba zawsze skakać, tylko w odpowiednim momencie kogoś przepchnąć.

Dariusz Dziekanowski na łamach PS napisał, że pewnego poziomu mentalnego pan nie przeskoczy.

Każdy ma swoje zdanie. Nie ma co dyskutować z panem Dziekanowskim. Wyraził opinię, a ja po prostu przez swoją grę, a nie słowa, chcę pokazać, że się myli. Mam wrażenie, że pan Dziekanowski cały czas pamięta Michała Pazdana sprzed siedmiu lat. A ja jednak, gdy byłem członkiem kadry Beenkahhera, bardzo się zmieniłem, okrzepłem, nabrałem doświadczenia.

Zrzut ekranu 2015-06-30 o 10.11.50

Transfer Dudy tuż tuż? Na tapecie ciągle ten Inter.

W najbliższych dniach na zgrupowanie legionistów do Austrii ma przyjechać ojciec Dudy, także Ondrej. To do niego należy ostateczne zdanie, to on rozmawiał w sprawie indywidualnej umowy. Jest w kontakcie z Roberto Mancinim, zresztą trener Interu kilka razy gościł  w Warszawie. Naturalnie istnieje szansa, że ostateczne porozumienie nie zostanie osiągnięte, ale piłkarz i jego tata są zdeterminowani, by zmienić klub w letnim oknie transferowym. – Ondrej jest zdecydowany na Inter, inne opcje go nie interesują, dlatego odrzuciliśmy resztę ofert – stwierdził prezes Bogusław Leśnodorski. W Legii wszystko jest podporządkowane transferowi zawodnika. Duda kilka dni trenował indywidualnie, nie wystąpił w spotkaniu kontrolnym ze Steauą Bukareszt (1:1), aby przypadkiem nie doznać jakiejś kontuzji.

Z tekstami z kolejnej strony już się zapoznawaliśmy w Fakcie – mamy krótką rozmówkę z Denisem Thomallą i tekścik o pożegnaniu Zaura Sadajewa. Polonijna drużyna Stokowca – aż dziesięciu zawodników z lubińskiego klubu zajęło niegdyś trzecie miejsce w lidze z Polonią Warszawa.

Dziesięć osób, które pracowały przy Konwiktorskiej, znalazło zatrudnienie w Zagłębiu Lubin. I tak Dorde Cotra, Aleksandar Todorovski, Jakub Tosik, Miłosz Przybecki, Łukasz Piątek, trener Piotr Stokowiec, jego asystent Łukasz Smolarow, trener bramkarzy Jarosław Bako, psycholog sportu Paweł Habrat i dietetyk Piotr Wiśnik znów będą pracować razem w Ekstraklasie. Dwa lata temu przyczynili się do tego, że Czarne Koszule zajęły trzecie miejsce w lidze. – To kwestia zaufania, trener zawsze sięgnie po zawodników, z którymi już pracował niż po takich, których płytę przysłał menedżer i ich gra jest dla wszystkich niewiadomą – tłumaczy Bako.

Zrzut ekranu 2015-06-30 o 10.37.09

Coś więcej o transferach? Litwin z Łęcznej tylko za gotówkę.

W kręgu zainteresowań Jagiellonii jest Fedor Černych. Litwin pokazał się z bardzo dobrej strony w Górniku Łęczna i na brak ofert nie może narzekać. – Interesuje się nim połowa klubów ekstraklasy, ale czekamy na oferty. Oczywiście najkonkretniejszą rozpatrzymy, ale na razie takiej nie mamy. Potwierdzam, że Jagiellonia jest wśród zainteresowanych – ujawnia prezes Górnika Łęczna Artur Kapelko. Sęk w tym, że Černych ma jeszcze rok kontraktu z klubem z Lubelszczyzny i za darmo nie odejdzie. Podobnie sytuacja przedstawia się z Michałem Makiem. 23-letni pomocnik spadkowicza z PGE GKS Bełchatów zapewne zmieni klub. Pytanie, czy będzie to Jagiellonia? Dziś kwestia transferu jest otwarta, ale białostoczanie nie mają… z kim rozmawiać. W Bełchatowie chwilowo nie ma prezesa. Nikt nie jest w stanie udzielić odpowiedzi, ile trzeba zapłacić za Michała.

Zrzut ekranu 2015-06-30 o 10.25.55

Tytoń: Postaram się zburzyć hierarchię w polskiej bramce

– W poniedziałek rozpoczęliśmy przygotowania do sezonu, za dwa dni jedziemy na obóz do Austrii – mówi nasz bramkarz, który w VfB ma być następcą sprzedanego do Bayernu Monachium Svena Ulreicha. – Sprawdziłem, że na inaugurację gramy z 1.FC Köln, czyli klubem Sławka Peszki i Pawła Olkowskiego. Fajnie będzie spotkać się z rodakami. Stuttgart to duże wyzwanie, nigdy nie marzyłem, by zagrać w Bundeslidze. Często oglądam mecze ligi niemieckiej, jestem jej wielkim kibicem – mówi Tytoń, który w Hiszpanii debiutował w Primera Division przeciwko Barcelonie.– Przegraliśmy 0:3, niewiele miałem do powiedzenia. Mam nadzieję, że w Niemczech debiut będzie bardziej udany. Jeszcze nie sprawdzałem, kiedy spotykamy się z Bayernem. W 12. kolejce? To dobrze – mówi Tytoń, który będzie grać ze swoim ulubionym numerem – 22.  4 września reprezentacja Polski zmierzy się z Niemcami o punkty w eliminacjach ME 2016. – Ze Stuttgartu do Frankfurtu jest 200 km, czyli półtorej godziny jazdy. Na pewno będę na meczu, liczę, że nie tylko w roli kibica.