post Avatar

Opublikowane 25.06.2015 19:00 przez

redakcja

Na co dzień reprezentują kraje, w których mieszka mniej ludzi niż w Warszawie. Podczas zgrupowań obracają się w towarzystwie kelnerów, sprzedawców butów czy innych niedzielnych piłkarzy, dla których gra w reprezentacji to wyłącznie przygoda życia. Tej piątce udało wyrosnąć się ponad poziom. Osiągnęli coś, czego rodacy mogą pozazdrościć. Niektórzy w latach świetności wyśmialiby oferty z Ekstraklasy. Andora, San Marino, Wyspy Owcze, Liechtenstein czy Malta też mają swoich piłkarskich bohaterów. 

ILDEFONS LIMA (ANDORA)

Blisko sto meczów na poziomie drugiej ligi włoskiej i gra przeciwko takim klubom jak Juventus czy Roma. Przyznacie, że całkiem niezły dorobek, tym bardziej, jeśli mowa o reprezentancie Andory. Ildefons Lima, bo o nim mowa, najlepsze lata kariery spędził w grającej w Serie B Triestinie. Spędził tam pięć lat, dorabiając się ksywy Arturo Vidala. Wołali na niego “wojownik”, czyli “Il Guerriero”. Grał też w niższych ligach hiszpańskich czy szwajcarskiej Bellinzonie. Nie jest to więc gość, który może pochwalić się wyłącznie koszulkami zbieranymi przez kilkanaście lat gry dla ogórkowej reprezentacji, chociaż w wywiadach uwielbia o nich opowiadać. Djorkaeff, Rooney, Bale, Szewczenko, Fernando Torres… Kolekcja ponoć pokaźna.

Urodził się w Barcelonie, ale wychowywał w Andorze. Jego kariera mogła ponoć być znacznie ciekawsza, gdyby nie kontuzje w decydujących momentach. W 2001 do Ionikosu Ateny ściągnął go sam Oleg Błochin, będąc pod wrażeniem jego gry w andorskiej kadrze. Zaraz po przyjeździe do Grecji nabawił się jednak urazu. Potem trafił do meksykańskiej Pachuki, ale wylot za Ocean okazał się kompletnym niewypałem. Jak później wspominał, był młody, tęsknił za domem i nijak nie mógł przyzwyczaić się do meksykańskiego stylu bycia. Czytaj: okazał się za słaby.

– Grałem przeciwko wielu wielkim. Udało nam się pokonać Białoruś czy Albanię. Potem były grube imprezy. W Andorze piłka nie stoi na wysokim poziomie. Mamy klub w piątej lidze hiszpańskiej, ale na inne małe kraje patrzę z zazdrością. Vaduz, AS Monaco… Nas na piłkarskiej mapie Europy właściwie nie ma – żali się.

Najważniejszy gol w karierze? Ten honorowy, w przegranym 1:2 meczu z Walią, na otwarcie kameralnego, ale urokliwego Estadi Nacional. Dziś ma już 35 lat i kopie amatorsko w andorskim FC Santa Coloma. Do spełnienia marzenia, czyli setki w reprezentacji, brakuje jeszcze dwunastu meczów.

ANDY SELVA (SAN MARINO)

Tego faceta powinniście kojarzyć z opowieści Dariusza Szpakowskiego, który przy okazji meczów z San Marino wypowiadał sakramentalne: to jedyny zawodowy piłkarz w drużynie naszych przeciwników. Rzeczywiście, w czasach świetności nie musiał ani sprzedawać jabłek, ani podawać pizzy. Jako jedyny z sanmaryńczyków miał to szczęście, że mógł utrzymać się wyłącznie z grania w piłkę. Mało kto jednak wie, że Selva to taki tamtejszy Damien Perquis czy inny Ludo Obraniak. Urodził się w Rzymie, kibicuje Romie, a obywatelstwo San Marino przyjął w spadku po dziadku.

Swoją drogą… Chyba każdy z nas mówił kiedyś, że fajnie byłoby tam zagrać i że w sumie to spokojnie załapalibyśmy się do wyjściowej jedenastki. Być może. Problem w tym, że na obywatelstwo San Marino trzeba czekać trzydzieści lat. Ewentualnie poszukać tam żony. Selva miał ułatwione zadanie i będąc przeciętnym piłkarzem mógł zabrać się za spełnianie marzeń.


Andy Selva w barwach trzecioligowego Hellasu Werona

Jako młody chłopak testowały go Roma i Lazio, ale ostatecznie nikt się nie skusił. Podobno z przyczyn pozasportowych. Doskonale znany Bruno Conti, wtedy koordynator grup młodzieżowych, zdaniem Selvy wolał kogoś słabszego, a komu nie trzeba będzie płacić. Tak, jasne. W każdym razie brak debiutu w Serie A to najboleśniejsza luka w jego dotychczasowej przygodzie. Najdalej zaszedł do Serie B, z Sassuolo, które głównie dzięki jego bramkom wywalczyło historyczny awans. Do drugiej ligi dotarł będąc już po trzydziestce i okazała się wyzwaniem zbyt wymagającym. Mimo 39 lat na karku ostatnio zdobył mistrzostwo San Marino i za kilka dni zagra w 1. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.

GUNNAR NIELSEN (WYSPY OWCZE)

Urodzić się na Wyspach Owczych i marzyć o grze w Premier League, to mniej więcej, jak urodzić się w Koziej Wólce i snuć plany o locie na księżyc. Niewykonalne? A jednak. Cokolwiek na ten temat może szepnąć Gunnar Nielsen. Końcówka sezonu 2009/10, Manchester City gra na Emirates z Arsenalem. Na kilkanaście minut przed końcem kontuzję łapie bramkarz Obywateli, Shay Given i między słupki wchodzi Nielsen. Facet, który nie był nawet pierwszym wyborem selekcjonera reprezentacji Wysp Owczych. Cały sztab musiał trząść gaciami, bo City walczyło o miejsce w Lidze Mistrzów, ale Farer zachował czyste konto. Nieźle jak na gościa, który wcześniej ekscytował się samym siedzeniem na ławce.


Nielsen dyrygujący obroną City w meczu z Arsenalem

Wcześniej, chyba dla jaj, wzięli go do Birmingham, bo w lidze Wysp Owczych rozegrał ledwie kilkanaście meczów, ale jego transfer do City naprawdę trąci żartem. Po wyjeździe z Manchesteru na dłuższą metę nie dał rady ani w Danii, ani w Szkocji. Od początku tego roku gra w islandzkim Stjarnan, gdzie chyba po raz pierwszy od początku kariery może czuć się pewniakiem. Ale w Premier League zagrał? Zagrał. Jako pierwszy (i pewnie ostatni) Farer w historii.

MARIO FRICK (LIECHTENSTEIN)

Trochę taki liechtensteiński Selva, nawet wizualnie podobny, ale piłkarsko jednak znacznie lepszy. “La vie c’est fantastique… quando segna Mario Frick” – śpiewali kiedyś kibice Hellasu Werona, gdzie tworzył bramkostrzelny tercet z Adrianem Mutu i Mauro Camorenesim. Podobnie jak Lima urodził się w innym państwie – w tym przypadku Szwajcarii – ale gry w piłkę nauczyły go kluby z Liechtensteinu, który reprezentuje nieprzerwanie od… 21 lat.

Dorobek Fricka jest naprawdę imponujący. Łącznie prawie 150 meczów w Serie A i Serie B. Do tego ponad 60 zdobytych bramek. W 2002 roku Ternana zapłaciła za niego 2,5 miliona euro, które spłacił golami, stając się jednym z najskuteczniejszych strzelców w historii klubu. We wrześniu stuknie mu czterdzieści jeden wiosen, ale nie ma zamiaru przestać. Wie, że jest potrzebny swojej maleńkiej reprezentacji. Jedynej, która jak do tej pory przegrała z San Marino. Oczywiście po trafieniu Andy’ego Selvy.

Mario Frick w pojedynku z Davidem Beckhamem

W przeciwieństwie do swojego sanmaryńskiego odpowiednika Frick już nie poluje na bramki. Uznał, że to już nie ta szybkość, nie ta sprawność. Ogolił się na łyso i niedawno z napastnika stał się stoperem. I to z całkiem niezłym rezultatem. W eliminacjach do Euro 2016 Liechtenstein uzbierał już pięć punktów – tyle samo, co Czarnogóra, której zresztą urwali punkty. Do tego wygrana i remis z Mołdawią. Nieźle. San Marino ma z kogo czerpać wzorzec.

MICHAEL MIFSUD (MALTA)

Kolejny facet z maleńkiego państewka, który może nie zrobił wielkiej kariery, ale wyściubił pięć minut na najwyższym poziomie. Jako dzieciak przyjechał testy do Manchesteru United, ale nie zwrócił niczyjej uwagi. Osiem lat później malutki, mierzący ledwie 164 cm wzrostu Michael Mifsud, odegrał się, upokarzając Czerwone Diabły na Old Trafford i zwracając na siebie uwagę całej piłkarskiej Anglii. Grał dla Coventry City, które przyjechało do Manchesteru zagrać mecz Pucharu Ligi.

W bramce United stał Tomek Kuszczak, w obronie Gerard Pique. Na skrzydle Nani, a z przodu Anderson i znany kibicom Legii Dong. Ale tamtej wieczór należał do „Mosquito”, niskiego napastnika z Malty, który dwoma golami sprawił, że kibicom w Teatrze Marzeń opadły szczęki. Ta druga naprawdę wyjątkowej urody.

To był moment największej chwały i największego szumu wokół jego osoby, ale abstrahując od meczu z United, jak na faceta z maleńkiej wyspy, zrobił całkiem niezłą karierę. W lidze maltańskiej debiutował jako piętnastolatek. Szybko okazało się, że ma zadatki na najlepszego piłkarza w jej historii. Mając dwadzieścia lat trafił do FC Kaiserslautern, gdzie spotkał chociażby Tomasza Kłosa czy dobijającego do końca kariery Youriego Djorkaeffa. Przez dwa i pół roku grywał jednak głównie w rezerwach. W sumie nic dziwnego, skoro o pierwszy plac musiał rywalizować z Miro Klose czy Vratislavem Lokvencem.

Potem pograł jeszcze w Norwegii, w Anglii, a od pięciu sezonów, z przerwą na krótką przygodę w Australii, kopie na Malcie, dla której rozegrał już ponad sto meczów, zdobywając imponującą liczbę 38 bramek. W dwóch słowach: wyciągnął maksimum. I wcale nie musiał ograniczać się do zbierania koszulek znanych przeciwników.

PIOTR BORKOWSKI


Opublikowane 25.06.2015 19:00 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
20.09.2020

Andrea Pirlo z wymarzonym debiutem? Juventus zaczyna sezon

Sampdoria Genua. Co przeciętny polski kibic wie o tym klubie? Ach, grali kiedyś z Legią. No i to ci od Linetty’ego i Bereszyńskiego. A właściwie już jednego z tej dwójki, bo były pomocnika Lecha zameldował się już w Torino. Między innymi dlatego Juventus nie powinien mieć dzisiaj problemów ze spraniem rywala. Przed Andreą Pirlo okazja […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Czy Warta Poznań strzeli kiedyś gola w Ekstraklasie?

Warta Poznań nie tylko nie strzela goli, ona nawet nie tworzy sobie zbyt wielu okazji bramkowych. I co więcej – nie jest to stan, który nas jakoś wyjątkowo zaskoczył. O ile w pierwszym meczu z Lechią Gdańsk udawało im się jeszcze coś wykreować, o tyle w dwóch kolejnych spotkaniach Zieloni ewidentnie grali na bezbramkowy remis. […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Timo Werner poprowadzi Chelsea do zwycięstwa z Liverpoolem?

„The Blues” kontra „The Reds” czyli ligowy klasyk w Premier League. Na takie spotkania długo się czeka, choć akurat w tym sezonie niekoniecznie znalazło to swoje zastosowanie, bo przecież mamy dopiero drugą ligą kolejkę. Niemniej szykuje nam się ciekawe starcie, bo wzmocniona Chelsea potrzebuje trampoliny, żeby lepiej wejść w sezon. Zresztą przekonujące zwycięstwo przyda się […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Turysta Remy, leniuch Stolarski, czyli krótka rzecz o kompromitacji

To będzie opowieść o dwóch takich, co skompromitowali się z Górnikiem Zabrze. Pierwszy bohater maczał palce przy trzech bramkach przyjezdnych z Zabrza, prezentując całą gamę niekompetencji. Od złego ustawienia, przez krycie na radar, po pilnowanie pustej przestrzeni. Dosłownie wszystko, co tylko najgorsze może zrobić obrońca, wyłączając samobója. Drugi bohater zaś pokazał, że jest niezwykle konsekwentny […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Z Wojciechowskim do Barcelony, trałkowanie i pirania Leo. Sceny z kariery Łukasza Trałki

Ojciec zabierał go na mecze Stali Mielec, Józef Wojciechowski zabierał go prywatnym samolotem na El Clasico. Razem z Paulinho pokonywali w Pucharze Polski zawsze groźny Start Otwock. Poznał od środka szalony świat Antoniego Ptaka, zapisał się w ligowym kolorycie trałkowaniem, w Lechu poznał rozegrał więcej meczów niż Czesław Jakółcewicz czy Teodor Anioła. Łukasz Trałka od […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Lech rozbije Wartę w derbach Poznania? Atrakcyjne kursy na pewną wygraną „Kolejorza”

Derby miasta, na których kibice siedzą na trybunach obok siebie? W Poznaniu to możliwe. Ekstraklasa serwuje nam dziś pierwsze od lat spotkanie dwóch największych, wielkopolskich klubów – Lecha oraz Warty. Czy Poznaniacy, którzy będą chcieli odpocząć po boju z Hammarby, zaliczą wreszcie pierwsze w sezonie zwycięstwo? A może Warta powtórzy niespodziankę sprzed lat? Typujemy ten […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Zagłębie Lubin i napastnicy. Status związku: to skomplikowane

Napastnicy w Zagłębiu Lubin? Bolesny temat. No, chyba że jesteś obrońcą czy bramkarzem przeciwnej drużyny. Wtedy temat staje się przyjemny. Rozumiemy, że nie jest wcale łatwo zastąpić Bartosza Białka. To nie był tylko młodziak z potencjałem. Ładował sporo goli, grał świetnie, przyciągał uwagę i pochwały kibiców. Wysoko zawiesił poprzeczkę. Jednak nie w tym rzecz. Bo […]
20.09.2020
Weszło
20.09.2020

Derby Poznania są unikalne na skalę europejską

Jaka ma wspomnienia z derbów Poznania? Dlaczego jego marzeniem były bramki na wszystkich poznańskim stadionach i czy udało mu się to zrealizować? Kto kibicuje Warcie, a kto Lechowi i jakie są relacje między fanami obu tych klubów? Dlaczego jako legenda Lecha mógł zagrać w Warcie? Jaką rzeczywistość zastał w Warcie? Jakie jest jego jedno najpiękniejsze […]
20.09.2020
Weszło
19.09.2020

Trio Sobczyk-Jimenez-Nowak bezlitośnie rozjeżdża Legię

Można przecierać oczy ze zdumienia. Ależ to ekscytujący tercet. Klepeczka, jeden kontakt, wymienność pozycji, powtarzalność, efektowność, efektywność. I wszystko to przy skołowaniu defensorów rywali. Górnik Zabrze dysponuje atakiem, którego autentycznie przeciwnicy mogą się bać. Jimenez, Nowak i Sobczyk wyglądają, jakby grali ze sobą nie od miesiąca, a od dobrych kilku lat. Dzisiaj roznieśli Legię. Mistrzowską […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Tottenham. Gra w piłkę nożną. Golf. Czy to będzie właśnie ta kolejność?

To już oficjalna informacja, Gareth Bale żegna się z Madrytem, na razie w ramach rocznego wypożyczenia, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że to koniec. Walijczyk w Realu zaczynał z ciężarem oczekiwań ważącym przeszło 100 milionów euro. Potem odbył jeden z najpiękniejszych lotów w historii klubu, gdy Królewscy rokrocznie wygrywali Ligę Mistrzów. Ale już pożegnanie […]
19.09.2020
Weszło FM
19.09.2020

Jan Mela, meczyki i Liga Minus. Niedziela w WeszłoFM

Niedzielę w Weszło FM rozpoczniemy programem „W ciemno”, który prowadzi Marcin Ryszka. Jego gościem będzie Jasiek Mela – chodząca inspiracja dla każdego z nas, gość, który mimo niepełnosprawności potrafił zdobyć dwa bieguny. A przy tym to chodząca dawka życiowego luzu, co w połączeniu z podejściem do życia Marcina da mieszankę wybuchową. O godz. 10.00 na antenie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Pogoń znów wygrywa po borowaniu bez znieczulenia

Pogoń Szczecin jest na początku tego sezonu w ścisłej czołówce najbrzydziej grających drużyn Ekstraklasy, ale punktowo jest nieźle: cztery mecze, siedem punktów. W Gliwicach „Portowcy” mogli wysoko przegrać, a wygrali. Dziś przez większość spotkania również prezentowali mniej jakości niż zdziesiątkowany Śląsk Wrocław i mimo to ponownie sięgnęli po pełną pulę. Dla nas najlepszą wiadomością jest […]
19.09.2020
Anglia
19.09.2020

Pan piłkarz Mateusz Klich bierze Premier League przebojem!

Bloody hell, co to jest za historia, aż chciałoby się wykrzyknąć. Mateusz Klich wszedł do Premier League nie tylko z drzwiami, ale też z futryną i od razu podporządkował sobie pokój. Znaczy, dobra, brzmi to trochę zbyt podniośle, ale kurczę, kto zabroni nam się cieszyć, że w końcu jakiś polski piłkarz z pola radzi sobie […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Płacheta z golem, Jóźwiak z asystą, Helik z czerwoną kartką. Działo się w Championship!

Kariera Przemysława Płachety pędzi ostatnio w co najmniej takim tempie, jak on sam po boisku. Pół roku w Pogoni Siedlce, sezon w Podbeskidziu, tyle samo w Śląsku, rekord transferowy wrocławian i przenosiny do Norwich. Nie ma co zapeszać, ale wydaje się, że skrzydłowy nie chce się zatrzymywać. Gdy tylko dostał trochę więcej czasu na boisku, […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Sukces: Lechię w końcu chciało się oglądać

Widzieliśmy mocniejsze wejścia w sezon niż to w wykonaniu Lechii, bo owszem, punktowo tragedii nie ma, trzy oczka wpadły, ale jeśli chodzi o grę? Nawet nie dramacik, a jeden wielki regularny dramat. Warta mogła spokojnie wygrać, natomiast zapłaciła frycowe, ale już Raków z Górnikiem nie zostawili nawet reszty, ładując gdańszczanom po trzy gole. I cóż, […]
19.09.2020
Niemcy
19.09.2020

Wszystkie problemy Krzysztofa Piątka

Spokojnie. Krzysztof Piątek nie jest w czarnej dziurze. Może już nie grzeje nikogo tak, jak za swoich złotych czasów w Genui i Milanie, ale to dalej bardzo przyzwoity snajper przyzwoitego klubu w bardzo silnej lidze. I na razie nie grozi mu zmiana tego statusu. Polak to żadna efemeryda. Swoje umie i będzie umiał. Problem w […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

FREEBETY w eWinner! 60 PLN na powrót Bundesligi

Tęskniliście za ligowym graniem? Bo my tak i z tego co widzimy eWinner także. Ten legalny polski bukmacher przygotował bowiem atrakcyjną promocję na powrót Bundesligi. Czekają na nas freebety za sam fakt obstawiania meczów piłki nożnej. W ten sposób w sobotę i niedzielę możemy zarobić łącznie 60 PLN! Jak? Sprawdźcie szczegóły promocji „Futbol Totalny”. Gracze […]
19.09.2020
Weszło
19.09.2020

Aubameyang czy Fabiański – kto będzie górą w tym pojedynku?

Łukasz Fabiański kontra była drużyna. Co prawda dla „Fabiana” spotkania z Arsenalem nie są już zapewne niczym szczególnym, ale bądź co bądź to jednak potyczka dwóch ekip z Londynu. „Kanonierzy” zwykle niemiłosiernie lali West Ham, więc szykuje się trudne spotkanie dla polskiego bramkarza. Jakie są nasze przewidywania na ten mecz? Tym razem sprawdzamy, jak wygrać […]
19.09.2020