Żarty się skończyły. Wojciech Pawłowski przechodzi testy… na Litwie
Weszło

Żarty się skończyły. Wojciech Pawłowski przechodzi testy… na Litwie

Dobra, koniec żartów. Swoje już się pośmialiśmy z Wojciecha Pawłowskiego, a teraz będzie całkiem poważnie. Gość ma dopiero 22 lata, jeszcze niedawno był nadzieją polskiej piłki, aż zaczął spadać z prędkością światła. No bo… testy na Litwie? Kurwa, serio?!

Ostatnia notka o Pawłowskim to odpalenie go z Bytovii. Sprowadzał go Paweł Janas, ale lepsze czasy miały nadejść, kiedy do klubu 30 marca przychodził Tomasz Kafarski. Czyli trener, który Wojtka wprowadzał do ekstraklasy, odważnie na niego postawił w Lechii i się nie zawiódł.Tymczasem u znajomego szkoleniowca 22-latek zagrał tylko raz, puszczając trzy gole i wprowadzając kupę nerwowości w tyłach. No więc już od 4 kwietnia Pawłowski nie grał profesjonalnie w piłkę, występując jedynie… w IV-ligowych rezerwach Bytovii.

A cały jego bilans w ostatnich latach sprawia, że zastanawiamy się, czy można spaść jeszcze niżej…

Sezon 2012/2013 – Udinese – zero meczów
Jesień 2013 – Latina – Serie B – zero meczów
Wiosna 2014 – Śląsk Wrocław – 1 mecz w ekstraklasie
Jesień 2014 – Śląsk Wrocław – 2 mecze w ekstraklasie , Śląsk II – 8 meczów w III lidze
Wiosna 2015 – Bytovia – 5 meczów w I lidze, Bytovia II – 1 mecz w IV lidze

Teraz okazuje się, że Pawłowski, wciąż przecież związany kontraktem z Udinese, przebywa obecnie NA TESTACH w Atlantasie Kłajpeda. Litwini – trzeci zespół obecnego sezonu – muszą najpierw przetestować piłkarza Udine, zanim w ogóle zdecydują się go wypożyczyć!

I teraz pytanie: czy ktokolwiek tym Litwinom się dziwi? Jakkolwiek spojrzeć, biorą gościa, który w tym sezonie najwięcej meczów rozegrał w trzeciej lidze.

Pawłowski jeszcze trzy lata temu deklarował walkę o miejsce w składzie z Żeljko Brkiciem, a dziś kaja się przed Litwinami, byle go przygarnęli. Jak kiedyś lubiliśmy z Wojtka pożartować, tak teraz mu po prostu współczujemy. Jeszcze nie tak dawno obserwowaliśmy, z jaką radością opowiadał o wyjeżdżaniu z polskiego bagna, a teraz o przyjęcie do bagna – jeszcze większego, już na Litwie – dopiero prosi. Oj, pokazuje ten przykład dobitnie, ile chłopców dzieli od prawdziwych mężczyzn. Nie sztuką jest potrenować u boku Di Natale, gdy później tracisz miejsce w składzie na rzecz Tomasza Laskowskiego. A teraz jeszcze ta Litwa…

Pytanie, Wojtku, co dalej? Pukanie w dno od spodu już się zaczęło.

Fot.FotoPyk

KOMENTARZE (0)