Guy Roux: Nie dziwię się, że Jeleń się skończył
Weszło

Guy Roux: Nie dziwię się, że Jeleń się skończył

Z wszystkich polskich piłkarzy, z którymi pracowałem w Auxerre najbardziej cenię Mariana Szeję (…) Był naprawdę znakomity. Miałem dwóch bramkarzy, którzy trafili do reprezentacji Francji – Bruno Martiniego i Lionela Charbonniera, ale Szeja był od nich lepszy – mówi legendarny trener Guy Roux, dodając, że nie dziwi się upadkowi Ireneusza Jelenia, który zawsze miał problemy z dyscypliną. Zapraszamy na sobotni przegląd najciekawszych piłkarskich materiałów w prasie codziennej.

FAKT

Zaczynamy od Luisa Henriqueza, który ma przed sobą 189. mecz w barwach Lecha, jest rekordzistą za grosze. Osiem lat temu nie wiązano z nim wielkich nadziei.

W 2007 roku przychodził do Poznania za grosze, bo kosztował zaledwie 80 tysięcy dolarów. Sam mówi, że nie przypuszczał, że zostanie tak długo. – Myślałem tak: „pogram dwa lata i pójdę gdzieś dalej”. Bo przecież wiadomo, że nie można być w jednym miejscu całe życie. Jestem tutaj osiem lat. Fajne osiem lat, bo parę trofeów dzięki Bogu w tym czasie wygraliśmy. A teraz jesteśmy blisko kolejnego sukcesu i musimy go osiągnąć – opowiada Luis, który ma żonę Polkę.

W ramkach:

– Hat-trick Diabanga zapewnił utrzymanie Cracovii
– Korona odjechała Zawiszy i GKS
– Michał Pazdan zasłużył na powołanie

O tym, że obrońca Jagi zasłużył na powołanie na mecz z Gruzją, jest przekonany jego klubowy trener Michał Probierz. – Michał gra równo przez cały sezon. Imponuje formą od początku. Leciutko przeszkodziła mu kontuzja, ale błyskawicznie wrócił na bardzo dobry poziom. Na dziś mało jest piłkarzy w Ekstraklasie z tak stabilną dyspozycją. U Michała dużą rolę odgrywa doświadczenie. A poza tym jest wzorowym piłkarzem. To przyjemność mieć takiego w zespole – nie szczędzi pochwał Probierz.

Dragomir Okuka mówi: Radovicia nie da się zastąpić.

Czy śledzi pan regularnie mecze polskiej ekstraklasy?
– Jestem na bieżąco. Przede wszystkim patrzę na wyniki Legii, bo to klub najbliższy mojemu sercu. Przeżyłem w nim wspaniałe chwile, dlatego bardzo się cieszę, że mogłem odwiedzić stadion przy Łazienkowskiej. Obiekt jest piękny, podobnie jak cała Warszawa. Nie byłem tu od ośmiu lat, kiedy przyleciałem na negocjacje z ówczesnym szefem Polonii Józefem Wojciechowskim. Od tego czasu wszystko poszło do przodu. W środę komentowałem na Stadionie Narodowym finał Ligi Europy jako ekspert serbskiej telewizji. Zostaję, żeby zobaczyć mecz dwóch moich byłych zespołów.

Od kilku miesięcy mistrz Polski musi radzić sobie bez Miroslava Radovicia, który odszedł do chińskiego Hebei China Fortune. Piłkarz konsultował się z panem?
– Zadzwonił i udzieliłem mu szczerej opinii, bo przecież przez kilka lat pracowałem za Wielkim Murem. Powiedziałem, że sportowo to na pewno nie jest to samo co występy w Warszawie, przy wspaniałej publiczności. Dostał jednak fantastyczną ofertę finansową, dlatego doskonale go rozumiem. W Legii widać brak Radovicia, bo takiego zawodnika od razu nie da się zastąpić.

Na koniec oczywistość: w FIFA wciąż trwa era potężnego Blattera.

Wszechwładny działacz zapewnił sobie piątą kadencję z rzędu. Wygrał pierwszą turę, a przed drugą jego rywal się wycofał (…) Mógł liczyć przede wszystkim na poparcie z krajów afrykańskich. Zmiany domagali się za to przedstawiciele państw europejskich i szef UEFA Michel Platini. Francuz poprosił nawet Blattera o dymisję, ale na nic się to zdało. – Wezmę na siebie odpowiedzialność za odbudowę FIFA. Potrzebujemy ewolucji, a nie rewolucji – stwierdził Blatter.

GAZETA WYBORCZA

Blatter będzie trwał.

Nie zmiotły go afery korupcyjne, presja polityków i sponsorów. Wygrał wybory i zostanie prezydentem FIFA przynajmniej do 2019 r. Właściwie wybory w FIFA zakończyły się sensacją. Sepp Blatter w pierwszej turze uzyskał poparcie tylko 133 szefów związków zrzeszonych w FIFA (każdy miał jeden głos), jego rywal Ali ibn Husajn – 73. Do zwycięstwa potrzebne było dwie trzecie głosów (140), więc miało dojść do dogrywki. Nie doszło, bo Jordańczyk się wycofał. Cztery lata temu, gdy Blatter był jedynym kandydatem, zasłużył na poparcie 186 prezesów (wówczas głosowały 203 federacje). Czyli poparcie stopniało, ale nie na tyle, by pozycja 79-letniego prezydenta była zagrożona. Szwajcar będzie rządził piątą kadencję, choć ostatnia składała się z mniejszych i większych skandali korupcyjnych, a zakończyła się śledztwem szwajcarskiej i amerykańskiej policji. Pierwsi badają wybór gospodarzy mundiali w 2018 i 2022 r., drudzy oskarżyli 14 osób, w tym dziewięciu działaczy FIFA.

I jeszcze raz pytanie: kto pokaże naszą ligę?

Ekstraklasa SA nie odpowiedziała na ostatnią propozycję platformy NC+, która pokazywała ligę od 20 lat i ma do tego prawa. To faworyt do wygrania przetargu. Wszystko miało wyjaśnić się w styczniu. Potem w lutym, marcu, kwietniu, w połowie maja. Teraz Ekstraklasa wyznaczyła termin na składanie końcowych ofert na 3 czerwca. Tydzień później rada nadzorcza Ekstraklasy SA może wybrać ostateczną ofertę – ale czy to zrobi? Nowy sezon rozpoczyna się 17 lipca. Ekstraklasa i międzynarodowa agencja MP & Silva, która pomaga w sprzedaży praw i negocjuje wraz z ligową spółką, zwlekają. Nie odpowiedziały na ostatnią propozycję NC+, chociaż obwarowana była zapisem, że ulegnie przedawnieniu. I faktycznie wygasła kilka dni temu. Była to kolejna już oferta NC+. – Każda z nich była lepsza niż poprzednie. Ostatnia zapewnia sporo więcej pieniędzy niż NC+ dawała do tej pory – zapewnia informator Sport.pl.

SPORT

Okładka Sportu.

Najpierw relacje z wczorajszych meczów:

– Punkty Korony na wagę utrzymania?
– Strach w oczach piłkarzy Podbeskidzia

Ciekawa informacja w jednej z ramek. Wojciech Borecki, prezes bielskiego klubu, właśnie w sprawach prywatnych wyleciał do Stanów Zjednoczonych (na ślub syna). Ominie go cała końcówka sezonu, wróci dopiero w ostatnich dniach czerwca. Jak widać, letnie przygotowania bez głównego prezesa – jak najbardziej wykonalne.

Całe dzisiejsze wydanie składa się z relacji i zapowiedzi. „Za co wam płacą, piłkarze, za co wam płacą?” – pytali kibice zawodników po porażce z Cracovią.

„Za co wam płacą, piłkarze za co wam płacą?”, a także „Po co wy gracie, jak wy ambicji nie macie?”- takimi słowami kibice Podbeskidzia pożegnali wczoraj schodzących do szatni piłkarzy.  – Trochę epitetów padło. Trzeba przyznać, że na nie ostatnimi wynikami zasłużyliśmy. Wierzę, że we wtorkowym meczu z Górnikiem Łęczna pokażemy, że mamy charakter. Prosimy kibiców, by byli z nami na dobre i na złe i przyszli na stadion, by wesprzeć nas w tym arcyważnym momencie. Liczymy na was! – podkreślał trener Podbeskidzia, Dariusz Kubicki.

Mamy do wyboru trzy teksty – zapis konferencji prasowej Kazimierza Moskala (nuda), tekst o tym, że Górnik zaczyna serię spotkań z drużynami walczącymi o mistrzostwo (nuda) oraz o tym, że Putnocky i Oleksy z Ruchu przedłużyli swoje kontrakty.

Matusz Putnocky do Ruchu Chorzów trafił zimą z MFK Rużomberok. W rundzie wiosennej rozegrał 15 meczów. Nowa umowa niespełna 31-letniego Słowaka będzie obowiązywać do 30 czerwca 2017 roku. Putnocky to ważne ogniwo w ekipie trenera Fornalika. Od początku wiosennych zmagań jest numerem 1. W kilku spotkaniach ratował punkty drużynie (obronił m.in. 3 karne), popisując się efektownymi interwencjami. Aż 8 z nich zostało uznawanych za najlepsze parad kolejki.

SUPER EXPRESS

Superak eksponuje dziś tylko dwa piłkarskie tematy. Szczęsny nie rozmawia z ojcem od dwóch lat. Bramkarz Arsenalu ostro o swoim tacie. Nie ma tu nic nowego poza tym, co powszechnie wiadomo – Maciej Szczęsny lubi sobie chlapnąć w mediach i Wojtek w końcu nie wytrzymał.

Blatter szefem aż do śmierci?

Na układy nie ma rady. Sepp Blatter po raz piąty został wybrany Prezydentem FIFA. Panującemu od 1998 roku Szwajcarowi nie przeszkodziła afera korupcyjna, która wybuchła przed samym Kongresem FIFA. Wygrał wybory. Jego konkurent, książę Ali Bin Al-Hussein wycofał się przed drugą turą głosowania. – Zostałem uznany za winnego burzy, która dzieje się w FIFA. OK, biorę na siebie odpowiedzialność. Chciałbym kontynuować pracę z wami. Pracę, którą od lat wykonujemy z zaangażowaniem. Nie potrzebujemy rewolucji, a nie ewolucji – powiedział po pierwszej turze głosowania zdeterminowany Blatter. Szwajcar na 208 głosów dostał 133. Tak duża przewaga skłoniła jego jedynego konkurenta, Husseina, do zrezygnowania z walki w drugiej turze głosowania. – Chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy byli na tyle odważni, aby oddać na mnie głos – powiedział w swoim krótkim przemówieniu Ali.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Na okładce PS siatkówka.

Ale zaczynamy oczywiście od Blattera, który znów przetrwał zawieruchę. Ten tekst jest o tyle ciekawszy od pozostałych, że daje nieco szerszy kontekst.

Żeby zrozumieć, jak w ogóle Blatter pojawił się na europejskich salonach, trzeba przejść do osoby Horsta Dasslera. Jego ojciec, Adolf, założył Adidasa, a wujek stworzył Pumę. Horst, za pośrednictwem ekskluzywnej grupy „The Club”, sprawił, że do sportu zaczęły trafiać wielkie pieniądze, a szczególny potencjał dostrzegł w zależnościach między futbolem a wielkim biznesem. Dlatego wprowadził do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i FIFA swoich ludzi. Pamiętacie przemówienie szefa MKOl., Thomasa Bacha, podczas ceremonii otwarcia igrzysk w Soczi w 2014 roku? To, podczas którego wychwalał pod niebiosa prezydenta Władimira Putina? Idealnie pokazywało mentalność ludzi, których do organizacji sportowych wprowadzał Dassler. W książce „FIFA Mafia” wielu świadków mówi o tym, że Blatter już w 1975 roku, gdy był „tylko” dyrektorem FIFA do spraw rozwoju, był opłacany bezpośrednio przez Dasslera. Szwajcar oczywiście zaprzecza. Przekonuje, że niemiecki biznesmen tylko „udostępnił mu swoje biuro”, a on sam w 1981 roku został sekretarzem generalnym FIFA, by „wnieść do firmy ludzkie ciepło”. Brzmi pięknie, tylko mało kto już w to wierzy.

Na ten sam temat dziś felieton Krzysztofa Stanowskiego, na jednej z kolejnych stron.

Tomasz Jodłowiec i Dusan Kuciak w niedzielę zagrają swoje 50. mecze w tym sezonie. Żaden piłkarz w Ekstraklasie nie miał takiej dawki spotkań – nuda. Idźmy dalej: Dariusz Dudka nie przyjął propozycji Wisły. Znów odchodzi z klubu.

Gdzie będzie grać w przyszłym sezonie? W innym polskim klubie lub wyjedzie na Bliski Wschód, wiadomo jednak, że nie w Wiśle. Negocjacje były krótkie. Klub zaproponował piłkarzowi obniżkę zarobków, ten się nie zgodził. Dalszych rozmów już nie było. Po sezonie drużyna Wisły mocno się zmieni. Odchodzi Dudka, a szanse na zatrzymanie Semira Stilicia są takie, jak szanse krakowian na mistrzostwo Polski. Coraz częściej słychać też, że klub… szuka nowego trenera. Wszechobecne kłopoty finansowe sprawiają, że piłkarze nie chcą rozmawiać o teraźniejszości.

Michał Probierz idzie ostro: Pazdan poradziłby sobie w każdej lidze.

Miał pan w zespole Thiago Cionka. Jest lepszy od Pazdana?
– To zupełnie dwa inne typy piłkarzy. Atutem Thiago jest bardzo dobre przygotowanie fizyczne. Zauważyłem również, że poprawił się pod względem taktycznym. Ale piłkarsko Michał jest lepszy. Przede wszystkim wszechstronniejszy – może występować na środku obrony i na pozycji defensywnego pomocnika. Thiago z grą w pomocy miałby trudno.

Ostatnio krytycznie wypowiedział się o panu Paweł Sawickij, a swoje dołożył też ojciec, mówiąc: „u Probierza piłkarz z zagranicy musi być dwa razy lepszy od Polaka”.
– I to prawda! Święta prawda. U Probierza musi być lepszy. A ja Sawickiego cenię bardziej od piłkarzy Wisły, którzy nie umieli powiedzieć nic wprost. Potrafili tylko gadać za plecami.

Dwie kolejne strony to relacje z ligi. „Cracovia zostaje w Ekstraklasie”, „Banda Świrów walczy”, a dalej już – jak w każdą sobotę – ligi zagraniczne:

– Barcelona poluje na drugi skalp
– Ostatnie show Juergena Kloppa
Ostatni mecz Szczęsnego?

Na tę chwilę wydaje się, że tak właśnie się stanie – mówi Przeglądowi James Olley, dziennikarz gazety „London Evening Standard”. – Arsenal chce sprowadzić latem Petra Cecha. Jeśli mu się uda, na pewno jednego bramkarza będzie chciał sprzedać i oczywistym kandydatem stanie się Szczęsny, który w hierarchii spadnie na trzecią pozycję. Pytanie jednak, czy Kanonierom rzeczywiście uda się namówić do transferu czeskiego piłkarza. Jose Mourinho przekonuje swojego zawodnika, by nie odchodził do żadnego z wielkich rywal w walce o mistrzostwo. Z drugiej strony, w poprzednim tygodniu angielskie serwisy internetowe obiegły zdjęcia agenta Cecha, rozmawiającego z dyrektorem wykonawczym Manchesteru…

Na łamach PS gości dziś również legendarny trener Auxerre Guy Roux. „Jeleniowi brakowało dyscypliny”, twierdzi.

Przez ponad 40 lat pracy w Auxerre zetknął się pan z wieloma polskimi piłkarzami. Którego z nich cenił pan najwyżej?
– Mariana Szeję. (…) Był naprawdę znakomity. Miałem w Auxerre dwóch bramkarzy, którzy trafili do reprezentacji Francji – Bruno Martiniego i Lionela Charbonniego, ale Szeja był od nich lepszy.

Wie pan, że niedawno zmarł?
– Tak, rozmawiałem z jego synem. Chciałem lecieć na jego pogrzeb, ale niestety nie mogłem ze względu na ważne obowiązki we Francji. Bardzo żałuję, bo nie tylko był świetnym bramkarzem, ale i moim przyjacielem. Wielu innych Polaków też bardzo ceniłem. Doskonałym napastnikiem był Szarmach, świetnie grał też Janas. Wiem, że potem był dobrym trenerem.

Jeleń po pożegnaniu z Auxerre skończył się jako piłkarz. A miał 30 lat, czyli nie tak dużo. Był pan zaskoczony jego upadkiem?
– Nie, bo w piłce trzeba przestrzegać dyscyplinę, a on miał z tym problem. Pamiętam jednak, że strzelił wiele goli dla Auxerre i jak dobrze wypadł na mundialu. Występował wtedy na skrzydle i podobało mi się, jak walczył w meczu z Niemcami.

KOMENTARZE (0)