Reklama

Wnioski po lidze: Czego nauczył się Rumak i które nazwisko z Ruchu warto zapamiętać?

redakcja

Autor:redakcja

21 kwietnia 2015, 18:20 • 4 min czytania 0 komentarzy

Jakie wnioski wyciągnął Mariusz Rumak? Którzy piłkarze wybudzają się z wielomiesięcznego snu? Na którego zawodnika Ruchu – o którym nikt nie mówi – warto zwrócić uwagę? I z jakimi pozycjami największy problem mają Górnik oraz Lechia? Oto garść naszych wniosków po ostatniej kolejce Ekstraklasy.

Wnioski po lidze: Czego nauczył się Rumak i które nazwisko z Ruchu warto zapamiętać?

***

1. Mariusz Rumak spokorniał.

Pokazał to wywiad, którego nam udzielił. Pokazał też występ w Lidze+ Extra. To już nie ten Rumak, który jeszcze przed debiutem głosił publicznie prawdy objawione, reprezentując głos wszystkich trenerów na świecie, by potem wchodzić w medialne zwarcia z obozem Legii. To normalny, twardo stąpający po ziemi, a przede wszystkim skromny gość, który – choć w ostatnich miesiącach wykonał fantastyczną pracę – to jednak wie, że nie znajduje się nawet w połowie drogi. Oglądając Zawiszę, widać jednak, na czym Rumakowi zależy. Jeszcze przed meczem z Legią zapowiadał, że nie przyjeżdża do Warszawy, by murować. Zapowiadał otwarty futbol i grę o zwycięstwo. Na boisku dało się zauważyć różnicę klasy. Gdyby nie Sandomierski, Zawisza wróciłby podziurawiony. Widać było też jednak przebłyski naprawdę fajnej – jak mawia Rumak – małej gry na utrzymanie. Da się ratować zespół czymś więcej niż laga i walka? Da się.

2. Portowcy się budzą.

Reklama

Drużyna pod wodzą Michniewicza zaliczyła dwa zwycięstwa, nie straciła bramki i wskoczyła do górnej ósemki. Czy można mówić o efekcie nowej miotły? Pewnie tak. Warto jednak zauważyć, że Pogoń nie tylko zaczęła wygrywać, ale w końcu z długiego snu wybudza się kilku zawodników, o których przed rokiem mówiło się, że rokują. Zwoliński wali jak z karabinu, Rudol wskoczył do jedenastki kolejki, Kun znalazł się blisko niej, a bez zarzutu spisał się też beznadziejny na ogół Matras. Jeszcze za szybko na takie stwierdzenia, ale w Pogoni zaczyna to wszystko mieć ręce i nogi. W końcu – poza Janukiewiczem, Murawskim i napastnikiem – grać zaczynają też inni piłkarze. O górną ósemkę może być jednak ciężko. Za cztery dni Górnik, a potem – 29 kwietnia – wyjazd na Legię.

3. Górnik wciąż czeka na napastnika.

Wojciech Łuczak – pisaliśmy to wielokrotnie – na razie nie gwarantuje poziomu Ekstraklasy. Szymon Skrzypczak – jak się okazuje – też nie. Górnik zagrał z Bełchatowem fajny mecz. Zabrzanie utrzymywali się przy piłce, zaliczyli masę groźnych dośrodkowań, dobrze wyglądali w odbiorze (głównie Grendel), ale znów wykręcili 90 minut bez napastnika. Tak jak często trzeba było sięgać po lornetkę, by dostrzec Łuczaka, tak teraz podobny poziom pokazał Skrzypczak. Życie uczy, by nie skreślać żadnej dziewiątki z Zabrza – Milik i Zachara też potrzebowali czasu, by się rozstrzelać – ale kolejki lecą, a Górnik wciąż czeka na napastnika z prawdziwego zdarzenia. Panowie, weźcie się w końcu do roboty.

MECZ 27. KOLEJKA T-MOBILE EKSTRAKLASA SEZON 2014/15: LECHIA GDANSK - LEGIA WARSZAWA 1:0 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: LECHIA GDANSK - LEGIA WARSAW 1:0

4. Boki obrony to najważniejsze pozycje Lechii.

Trzy mecze Lechii bez tradycyjnych boków obrony – dwa razy w czapkę, sześć goli straconych. O ile z Legią wyglądało to jeszcze jako tako (Wojtkowiak na prawej, Bougaidis na lewej), o tyle z Cracovią i Śląskiem paczka Brzęczka była niemiłosiernie dziurawiona. Nie ma przypadku – duet Wojtkowiak-Wawrzyniak grający właśnie w takiej konfiguracji (czyli bez przesuwania tego pierwszego na lewą) gwarantuje niemal stuprocentową stabilizację. Jakiekolwiek odejście od tej reguły – zaczyna się dramat. Pietrowskiego, który zagrał teraz na prawej, szeroko opisaliśmy w tekście o badziewiakach, natomiast Bougaidis to jeden z pierwszych pacjentów, których wyautowalibyśmy z Ekstraklasy najprędzej, jak się da. Na następny mecz, z Łęczną, Wojtkowiak i Wawrzyniak powinni jednak wrócić do dyspozycji. Bez nich może być ciężko o ósemkę. Gerson i Janicki sami wszystkiego nie wyczyszczą.

Reklama

5. Warto zapamiętać kolejne nazwisko z Ruchu.

Piszemy co tydzień o Kuświku i Putnockym, chwalimy też Starzyńskiego czy Babiarza, ale w Chorzowie jest też inny konkretny grajek. Nazywa się Martin Konczkowski, ma 21 lat, jest prawym obrońcą i – choć praktycznie nie popełnia błędów – w zasadzie nikt o nim nie mówi. Gdyby Konczkowski dawał tylko więcej w ofensywie (1 gol, 1 asysta, 1 kluczowe podanie), pewnie szybciej trafiłby na świecznik, ale z tego, czego oczekujemy od niego najbardziej, wywiązuje się bez zarzutu. Pełna solidność w defensywie. Kilka poważniejszych klubów mogłoby sobie zapisać to nazwisko w notesie, bo choćby od takiego Dziwniela – którego obserwowała Legia, a który ostatecznie trafił do St. Gallen – Konczkowski nie wydaje się gorszy.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...