Holendrzy vs Rzym 1:0. Stare miasto obrócone w cuchnący szczynami chlew
Weszło

Holendrzy vs Rzym 1:0. Stare miasto obrócone w cuchnący szczynami chlew

Zero szacunku, zero poszanowania dla kultury i kilkusetletnich zabytków. Kompletna rozjebka. Fontana della Barcaccia zaprojektowano prawie czterysta lat temu. Przedstawia tonącą barkę, przypominającą o powodzi, która przetoczyła się przez Rzym. Przez kilkadziesiąt ostatnich godzin Wieczne Miasto nawiedzał inny żywioł. Znacznie bardziej dziki i nieprzewidywalny. Starówka, czyli muzeum pod gołym niebem, została zdewastowana przez setki kompletnie nawalonych kibiców Feyenoordu. Z cyklu “Na Zachodzie sobie poradzili”, odcinek 3213.

Cała akcja miała początek w momencie, kiedy holenderska trzoda (nie obrażając trzody) wczesnym popołudniem, dzień przed meczem Ligi Europy z Romą, zameldowała się w Rzymie. Na początku było względnie spokojnie, chociaż obecność kilku tysięcy ludzi obcej nacji, zebranych w jednym miejscu – na Campo di Fiori – budziła niepokój. W szczególności miejscowych sklepikarzy, którzy od samego początku czuli, że coś się święci. I rzeczywiście, z każdym kolejnym wlanym w siebie browarem, tłum stawał się coraz bardziej agresywny. W pewnym momencie sprzedawcy zastanawiali się, czy nie bezpieczniej byłoby zwinąć interes. Ci, którzy o tym pomyśleli, mieli wyjątkowe szczęście.

Kiedy holenderscy goście byli już mocno pijani, zaczęli naparzać się między sobą, szczać na mury, rozbijać butelki. Demolowali wszystko, co tylko nadawało się do demontażu. Do akcji z pewnym opóźnieniem, za co później opozycja miała pretensje, wkroczyli policjanci. Kilkunastu z nich zostało rannych. Przerażeni obserwatorzy opowiadali, że sceny, które miały miejsce, przywodziły na myśl regularną wojnę z partyzantką. Po jakimś czasie Campo di Fiori, czyli w wolnym tłumaczeniu “kwiecisty plac” został wyścielony dywanem potłuczonego szkła i hałd śmieci. W powietrzu unosił się fetor szczyn. Do kolejnych, mniejszych starć z policją doszło jeszcze w nocy przed meczem, podczas której aresztowano 28 osób, z czego ośmiu błyskawicznie usłyszało zarzuty – 45 tys. euro kary i zakaz przebywania w Rzymie. To jednak był początek. Holendrzy dopiero się rozkręcali.

W dniu meczu, w centrum miasta, zarządzono absolutny zakaz sprzedaży alkoholu, z którym przyjezdni – sądząc po tonach walających się kolorowych szkieł – świetnie sobie jednak poradzili. Tym razem w pył obrócili inny historyczny plac – Piazza di Spagna – z zabytkową XVII-wieczną fontanną Berniniego. Pod nią, w liczbie przekraczającą sześć tysięcy, zebrali się przed meczem, skąd zostali przetransportowani na stadion. Dla kilkuset z nich ten właściwy mecz zaczął się jednak po wyjściu ze stadionu, o czym zresztą informowali wcześniej na twitterze.

Przeszli jak szarańcza, zostawiając za sobą ślady w postaci wszystkiego, co tylko mogli wyrzucić. Butelki, kubki, balony, szaliki, flagi… Z wejścia do metra zrobili pisuar, a z barokowej fontanny śmietnik, chociaż w pewnym momencie i ona zaczęła im wadzić. Na jej renowację, ledwie kilka miesięcy temu, przeznaczono 200 tys. euro. Po wizycie bydła z krainy wiatraków i tulipanów, trzeba będzie poskładać ją jak puzzle. Konserwator zabytków odetchnął z ulgą, bo w pobliżu znalazło się wiele fragmentów, które zostaną podoklejane.

Do tego dochodzą zniszczone samochody, powywracane skutery i kolejni ranni policjanci. Rzymskie stare miasto w ciągu dwóch dni zamieniło się w cuchnący, zdewastowany kibel. A to wszystko za sprawą ludzi z – wydawać by się mogło – cywilizowanego i postępowego kraju. Jeden z transparentów, z przesłaniem “Europa beware”, czyli “Europo, uważaj”, miał jednak znaczenie dosłowne.

We włoskiej prasie to temat numer jeden. Wojna holenderskich półgłówków z policją przeniosła się na salony polityczne. Jedni obrzucają błotem drugich. Oskarżają o brak jakiejkolwiek prewencji i zapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa. Obrywa się też klubowi i holenderskiej prasie, które zdaniem Włochów puściły incydenty płazem. Władze miasta domagają się nie tylko przeprosin, ale też gigantycznego odszkodowania, o czym poinformowana została już holenderska ambasada.

Zaglądamy na stronę Feyenoordu, w poszukiwaniu jakiegoś komunikatu, choćby szczątkowego. A tam co? Zdjęcia z Rzymu na których radośni, holenderscy kibice pozują pod Koloseum. Kompletny brak wyczucia i taktu, albo zwykłe chamstwo. Może jedno i drugie.

KOMENTARZE (0)