Kibice na drzewach, latający Sir Alex i walka do ostatnich sekund
Anglia

Kibice na drzewach, latający Sir Alex i walka do ostatnich sekund

Zazdrościmy Anglikom piłkarskiej różnorodności rozgrywek. Z jednej strony najbardziej medialna liga świata, doskonale opakowana, pełna gwiazd. Z drugiej folklor FA Cup, gdzie regularnie ważne role – przynajmniej we wstępnych rundach – odgrywają ci mniejsi, dodając piłce angielskiej kolorytu. Dziś skupiamy się właśnie na tych, którzy chcieli aspirować do miana „giant killers”, bo to ich popisy na tym etapie są solą pucharu.

Image and video hosting by TinyPic

Telewizje rzadko podzielają nasze podejście do FA Cup, dlatego zwykle milion pierwszy raz zaserwują nam starcie, które znamy z Premier League, niż pokażą trochę bardziej egzotyczne starcie. Tak się jednak nie stało w przypadku meczu Dover – Crystal Palace i mogliśmy popołudniu spokojnie obejrzeć debiut Alana Pardew w roli szkoleniowca „Orłów”.

Szczerze? Mecz sam w sobie totalnie wyprany z emocji. Szybkie bramki gości, potem kolejne, pewne 0:4 i do domu. Ale i tak to starcie miało klimat i jakąś magnetyczną atmosferę. Fani na drzewach, kameralny, kapitalnie położony stadion… Przyjemnie się to oglądało, choć na boisku szybko było pozamiatane.

Meczem Yeovil – City żyło całe miasto. I szczerze, sporo działo się już przed pierwszym gwizdkiem. Najpierw poznaliśmy kandydata do miana najbardziej upiornej maskotki klubowej na świecie:
Image and video hosting by TinyPic

Potem Alex Ferguson postanowił wpaść na mecz… helikopterem. A co, jak pokazać mniejszym miejsce w szyku, to na całego! Wyjściowy skład Van Gaala też sugerował, że dzisiejszego starcia nikt nie odpuszcza, Rooney i Falcao w ataku – to miało swoją wymowę.

Image and video hosting by TinyPic

Koniec końców można powiedzieć, że skończyło się według scenariusza „i wilk syty i owca cała”. Oczywiście, gospodarze przegrali i więcej nie pograją. Ale odpadli z honorem, długo utrzymując bezbramkowy remis, do rozbicia ich defensywy potrzebny był dopiero Di Maria. Nowej karty w swojej historii Yeovil dziś nie zapisało, ale fani, którzy przybyli dziś na Huish Park będą mieli co wspominać.


All Goals – Yeovil Town 0-2 Manchester United… przez pewdiepieofficia

Bywały czasy, gdy to Sheffield Wednesday znaczyło w angielskiej piłce więcej niż City. Dzisiaj jednak obie ekipy dzieli przepaść, goście biją się w Championship ze zmiennym skutkiem, ich najbardziej znanym graczem jest 33letni już Chris Kirkland, nam znany z bojów o skład toczonych dawno temu z Dudkiem na Anfield.

I co? I City, choć grało u siebie, potrzebowało gola w ostatnich sekundach meczu, by przejść dalej. A właściwie: potrzebowało zmian, bo rezerwowy skład, choć przecież też przedrogi, nie radził sobie dostatecznie dobrze. David Silva i Samir Nasri rozruszali towarzystwo, szósty bieg wrzucił Milner i „The Citizens” grają dalej. Gości szkoda, zasłużyli na remis i powtórkę u siebie, która dałaby im fajny mecz i niezłą kasę z biletów.

Wrexham to dziś klub, którego właścicielem są kibice. Tylko jeden piłkarz tej drużyny jest zakontraktowany na dłużej, niż do końca tego sezonu. Na wszystkich tegorocznych grach w FA Cup i zajściu przecież całkiem daleko klub z Walii zarobił około 100.000 funtów, czyli wystarczyłoby na tygodniówkę niektórych graczy Stoke.

A jednak, przepaści nie było. To goście prowadzili do 80 minuty. Na konferencji pomeczowej Mark Hughes mówił: – Myślałem, że wylecimy. Końcowy wynik nie był sprawiedliwy, nie oddawał przebiegu meczu i krzywdził Wrexham.

Płaczu w szatni jednak nie było. Rywale odpowiadali z humorem, pytając Hughesa o możliwość… wypożyczenia Petera Croucha.

Image and video hosting by TinyPic

Mało klubów w Anglii ostatnio tak szybko zleciało w hierarchii co Blackpool. Jeszcze niedawno czarowali cały kraj efektowną grą w Premier League, teraz są na skraju bankructwa, a także szorują dno tabeli Championship bez żadnych sensownych nadziei na wydobycie się z dramatycznej sytuacji.

Dzisiaj mierzyli się z Aston Villą na wyjeździe i pokazali charakter. Owszem, nie byli dominującą ekipą, ale pamiętajmy, że to skład montowany naprędce latem z niechcianych gdzie indziej zawodników. Kto wie, może ta nikła porażka 0:1 po golu Benteke w 88 będzie jednym z niewielu pozytywnych aspektów tego sezonu dla „Tangerines”?

Image and video hosting by TinyPic

Wczoraj najbliżej niespodzianki byli za to pół-amatorzy z Blyth Spartans, których los skojarzył z Birmingham City. Jeszcze zanim goście zdołali odnaleźć się w rzeczywistości stadionów siódmej ligi (tak, tak, niżej, niż Conference North!), dostali dwie sztuki od Roberta Dale’a. Do przerwy dzielni Spartanie schodzili właśnie z dwubramkowym prowadzeniem i chyba nie było w Anglii kibica (może poza połową Birmingham), który nie żałowałby dzielnych chłopaków z niższych lig. Tym bardziej, że na krótko przed meczem wypłynął ich wewnętrzny taryfikator kar, w którym najpoważniejszym przewinieniem jest… opuszczenie klubowej imprezy.

Źródło: whoateallthepies.tv

Od pięćdziesiątej minuty profesjonaliści wzięli się jednak w garść i w niecałe dziesięć minut strzelili trzy gole, definitywnie pokazujący Blyth miejsce w szeregu. Tak czy owak, w tym wypadku bez dwóch zdań wypada krzyknąć „gloria victis”. Choćby przez wzgląd na te kary…

KOMENTARZE (0)

INNE SPORTY

04.09.2019 LODZ ATLAS ARENA SIATKOWKA KOBIET CEV MISTRZOSTWA EUROPY 2019 KOBIET W SIATKOWCE  ( VOLLEYBALL WOMEN'S ,  EUROPEAN CHAMPIONSHIP CEV EUROVOLLEY 2019 WOMEN ) MECZ  WLOCHY - ROSJA (GAME ITALY - RUSSIA )
NZ   RADOSC ZWYCIESTWO EGONU PAOLA OGEC , ORRO ALESSIA 
FOTO JAKUB PIASECKI / CYFRASPORTT / NEWSPIX.PL
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
17 listopada, 16:59