Image and video hosting by TinyPic
W Kielcach boją się okręgówki czy na razie tylko straszą?
Weszło

W Kielcach boją się okręgówki czy na razie tylko straszą?

Kibice w Kielcach zaczęli się martwić o los ekstraklasowej drużyny po decyzji miejskich radnych, którzy nie przyznali klubowi 7,8 mln dotacji. – Każdy scenariusz trzeba brać pod uwagę, nawet taki, że Korona podzieli los KSZO i kielecki klub będzie musiał zaczynać w niższych ligach, ale szczerze mówiąc wątpię, by tak się stało. Podobne sytuacje przerabialiśmy już nieraz. Pewnie w styczniu będzie kolejna sesja rady miasta i mam nadzieję, że sytuacja w Kielcach się zmieni. W końcu to wizytówka nie tylko miasta, ale też całego regionu – uważa Andrzej Kobylański, wychowanek KSZO Ostrowiec, były dyrektor sportowy Korony. Między innymi o tym pisze dziś Przegląd Sportowy. Zapraszamy na środowy, ostatni w tym roku przegląd najciekawszych piłkarskich materiałów w polskiej prasie.

FAKT

Zaczynamy od Wielkiego rankingu Faktu. Przed rokiem tabloid w swoim zestawieniu sklasyfikował reprezentację Polski na 32. miejscu w Europie. Teraz przyznaje miejsce dziewiąte.

Po mrocznym roku 2013, reprezentacja Polski wraca do europejskiej czołówki. W naszym rankingu za minione 12 miesięcy biało-czerwoni zajęli 9. miejsce. Rok temu sklasyfikowaliśmy ich dopiero na 32. miejscu, tuż za Azerbejdżanem. Teraz w całym roku ponieśliśmy tylko jedną porażkę – w towarzyskim meczu ze Szkocją (0:1). Zespół prowadzony przez Adama Nawałkę, jako jedyna drużyna z Europy, wygrał w tym roku z Niemcami (2:0). Październikowa wiktoria na Stadionie Narodowym pchnęła kadrę z powrotem na właściwe tory i sprawiła, że kibice odzyskali zaufanie do reprezentacji. Polacy prowadzą w swojej grupie eliminacji mistrzostw Europy. Za naszymi plecami znajdują się m.in. Niemcy. To nie zmienia jednak faktu, że mistrzowie świata w naszym rankingu są na 1. miejscu. W roku mundialu trudno byłoby umieścić ich niżej, mimo jesiennych kłopotów w eliminacjach EURO 2016. Z problemami i tak się uporają, a złoto wywalczone w Brazylii i triumf 7:1 nad gospodarzami musieliśmy docenić.

W ramkach:

– Tomasz Zając trafi z Wisły do GKS Katowice
– Peter Grajciar już trenuje indywidualnie we Wrocławiu
– Wybaczyli Fabiańskiemu jego wpadkę

Łukasz Fabiański (29 l.) nie zaliczy spotkania z Liverpoolem (1:4) do najlepszych w karierze. Bramkarz Swansea w 51. minucie popełnił fatalny błąd, po którym jego drużyna straciła drugiego gola. Mimo tej wpadki, mało prawdopodobne jest, by Polak stracił miejsce w podstawowym składzie „Łabędzi”. Fabiański jest w tym sezonie Premier League najskuteczniejszym bramkarzem, w ośmiu spotkaniach zachował czyste konto. Trener Swansea Garry Monk (35 l.) na konferencji prasowej nie skomentował zagrania swojego bramkarza. – Popełniliśmy kilka indywidualnych błędów i to boli, ale mam nadzieję, że w następnym meczu zagramy o wiele lepiej – stwierdził szkoleniowiec.

Michał Wyrwa krótko o braterskim duecie w Śląsku. W jednej drużynie zagrają Mateusz i Bartosz Machajowie. Nie jest to nic innego, jak przypomnienie, że już wcześniej we Wrocławiu mieli sporo duetów – braci Gancarczyków, Gikiewiczów czy ostatnio Paixao. Bez historii.

Krzysztof Król myśli o… trenerce.

Opłaciłem za 1500 dolarów kurs trenerski w Tampie na Florydzie. Do tego doszły koszty wyjazdu i pobytu, które też trzeba było zapłacić z własnej kieszeni. Nie żałuję jednak tego wydatku, bo już trzeba myśleć o tym, co będzie się robiło po zakończeniu kariery – tłumaczy zawodnik. W przyszłości liczy na pomoc Franka Klopasa. To on jako dyrektor sportowy Chicago Fire ściagnął Polaka do ligi MLS. Również dzięki Klopasowi były piłkarz Piasta trafił do kanadyjskiego Montreal Impact.

Paweł Dawidowicz z kolei przekonuje, że dobrze zrobił odchodząc z Lechii. Twierdzi, że wciąż jest realna szansa na jego debiut w pierwszym zespole Benfiki – w tym sezonie, jeśli klub nie będzie walczył do ostatniej kolejki o mistrzostwo. – Lechię opuściłem w dobrym momencie. Polityka kadrowa stosowana w Gdańsku mi się nie podoba – mówi. A my szerzej zacytujemy to z Przeglądu Sportowego.

GAZETA WYBORCZA

Na łamach Wyborczej dzisiaj wiele o sportach zimowych, ale zupełnie nic o piłce. Przynajmniej w wydaniu ogólnopolskim. Dla lekkiej odmiany, żeby nie zaglądać jak zwykle do wydania stołecznego, mamy przed sobą krakowskie. A tam krótko o przymiarkach transferowych Wisły.

Początek roku przy Reymonta może być bardzo ciekawy. Powinien wyjaśnić się los kilku piłkarzy, mogą też pojawić się nowe twarze. Wielce prawdopodobne, że pod Wawel nie wróci już Osman Chavez. W listopadzie zakończył wypożyczenie do chińskiego Quingdao Jonoon i wyjechał do Hondurasu. Od tego czasu trenuje z CD Platense, którego jest wychowankiem (…) Wciąż niepewny jest los Semira Stilicia. We wtorek pojawiły się informacje o egzotycznych kierunkach – Chinach i Korei Południowej. Wątpliwe jednak, aby tymi transferami Stilić był zainteresowany.

Niestety zero konkretów. Dziś w GW o piłce nie poczytacie.

SPORT

Tak wygląda okładka.

A z piłkarskich tematów na początek tekst o życiu bez Kuby. Mało odkrywcza konstatacja, że brak w reprezentacji Błaszczykowskiego nie okazał się dramatem tej drużyny. Cytujemy fragment:

– Jest takie powiedzenie: Jak długo odpoczywasz, tak długo będziesz wracał. Mam nadzieję, że w tym przypadku się nie sprawdzi – mówi Radosław Gilewicz. – Wierzę, że Błaszczykowski wróci silniejszy. To twardy facet. Drużyna go potrzebuje. Pytanie tylko, jak szybko osiągnie optymalną formę – dodaje Gilu. Kuba do gry w klubie wrócił na początku w grudnia. Rok 2013 kończyliśmy w minorowych nastrojach. Kadra przegrała eliminacje do Mundialu w Brazylii, a niemal każdy mecz w jej wykonaniu wiązał się z krytycznymi komentarzami. Pesymizm w narodzie narastał, a kontuzja Błaszczykowskiego jeszcze go spotęgowała – Szczerze? Myślałem, że będzie dramat – uważa Czesław Michniewicz. Trudno się dziwić, Kuba był naturalnym liderem kadry. Tyle że był liderem drużyny… przegranej. Ponadto warto przypomnieć, że za kadencji trenera Waldemara Fornalika reprezentacja zagrała jeden dobry mecz – z Anglią na Stadionie Narodowym. Wtedy Kuby nie było na boisku Tezy, że paradoksalnie bez Błaszczykowskiego – z różnych powodów – reprezentacja gra lepiej, to jednak duże uproszczenie.

W ramach ligowego podsumowania czeka nas dziś tekst o Ruchu Chorzów. Taki, jakich nie lubimy, czyli przypominajka, że najpierw było dobrze, były puchary, później wyrzucenie Kociana, ble, ble, ble. Lepiej poczytać o Górniku Zabrze, któremu mogą przywrócić dwa zabrane wcześniej punkty.

Górnik spłacił część zaległości wobec Pawła Olkowskiego i Macieja Małkowskiego. Był to warunek niezbędny, by starać się o anulowanie kary nałożonej kilka tygodni temu na klub przez komisję licencyjną. Przypomnijmy, że zabrzanie nowy sezon na pewno zaczną z minus jednym punktem. Gdyby zaległości wobec tej dwójki nie zostały uregulowane, to kara byłaby bardziej dotkliwa i klub zacząłby sezon z minus trzema oczkami. – Pieniądze zostały już przelane na konta. Mieliśmy czas do końca roku, więc jesteśmy spokojny. Dwa punkty powinny nam wrócić – usłyszeliśmy w klubie. Można powiedzieć, że… coś za coś. Piłkarzom swego czasu obiecano regularne wypłaty do końca roku, ale ostatecznie dostali przed świętami jedną zamiast dwóch pensji. Tę drugą trzeba było przeznaczyć za uregulowanie wspomnianych zaległości licencyjnych. Chodziło o kwotę w okolicach 400 tysięcy złotych.

Zbigniew Koźmiński w swoim felietonie w typowy sposób krytykuje Górnika, za jego długi i niegospodarność, po czym proponuje – dość przynoszenia dziwnych ludzi w teczkach.

To ostatni moment, by na czele klubu stanął człowiek, którego nazwisko otworzy drzwi do większości znaczących firm w regionie. Takowych nie brakuje. Jako pierwsza nasuwa mi się kandydatura najbardziej oczywista – Włodka Lubańskiego. Żaden biznesmen nie pozwoli sobie na zatrzymanie go już na etapie sekretarki, gdy zapuka do bram jego firmy z prośbą o wsparcie. W PZPN-ie co prawda nikt dla Lubańskiego przepisów nie złamie czy nie nagnie, ale wobec takiej osobistości łatwiej będzie o dobrą wolę. Pytanie, czy Włodek zechce być mężem opatrznościowym…

Na koniec Sport proponuje ranking pomocników śląskich klubów, na pierwszym miejscu – mimo fatalnej rundy jesiennej – ustawiając oczywiście Filipa Starzyńskiego. Argumentacja:

Wiosną należał do najważniejszych autorów sensacyjnego wyniku Ruchu, czyli trzeciego miejsca w rozgrywkach Ekstraklasy. Wówczas rozpływano się nad nim, a każda kolejna medialna spekulacja o zagranicznym transferze windowała cenę. Mówiło się w pewnym momencie nawet o milionie euro! Jesienią forma zawodnika lekko spadła, ale nie wolno nam zapominać, że Figo jako jeden z nielicznych w naszej Ekstraklasie zagrał w eliminacjach Euro 2016. Co prawda tylko z Gibraltarem…

Lekko to naiwne.

SUPER EXPRESS

Na łamach Superaka najpierw kilka drobiazgów w ramkach:

– Klops Łukasza Fabiańskiego
– Podolski zagra w Interze?
– Co dalej z Koroną?

Główny tekst piłkarski jest jeden i dotyczy nie po raz pierwszy Grzegorza Krychowiaka, nowego ulubieńca polskich mediów. Piłkarz, model, artysta – tak zatytułowany jest jego alfabet.

A – Arsenal.
Na lekcji hiszpańskiego dowiedziałem się, że 28 grudnia w Hiszpanii to jak u nas 1 kwietnia. No to zażartowałem w Internecie, że dogadałem się z Arsenalem i że odejdę z Sevilli.

B – Bramka.
Z Gruzją to moje pierwsze trafienie w reprezentacji Polski. Czekałem na nią bardzo długo. Wcześniej kibice kojarzyli mnie z gola, którego strzeliłem w 2007 roku z rzutu wolnego Brazylii na MŚ do lat 20.

E – Edward.
Mój tata, który pozwolił mi spełnić futbolową pasję, dbał o moją edukację. Tata nie wytyka mi błędów, nie krytykuje. Podobnie jak mama nie był przeciwny mojemu wyjazdowi do Francji…

F – Francja.
Moja druga ojczyzna, spędziłem w tym kraju 8 lat i spotkało mnie tam wiele dobrego: debiut w Ligue 1, poznałem Celię, ukończyłem studia. Teraz marzę, aby w 2016 roku zagrać na Euro we Francji.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Ostatnia okładka PS w tym roku.

A na stronie dwunastej, czyli pierwszej piłkarskiej, ranking reprezentacji w 2014 roku. Szczerze, myśleliśmy, że będzie to ten sam ranking, który znaleźliśmy w Fakcie, a jednak występują w nim pewne różnice. Polska znalazła się na dziesiątym miejscu, a czołówka wygląda następująco:

1. Niemcy
2. Holandia
3. Francja
4. Belgia
5. Słowacja
6. Anglia
7. Chorwacja
8. Włochy
9. Czechy
10. Polska

Kiedy rok temu tworzyliśmy ranking europejskich reprezentacji, pół żartem, pół serio pisaliśmy, że należy się cieszyć, iż biało-czerwoni są jeszcze przed Gibraltarem. Reprezentację Polski sklasyfikowaliśmy dopiero na 32. miejscu tuż za… Azerbejdżanem. Byliśmy wśród zespołów, które zanotowały największy spadek. Na szczęście tamte mroczne czasy to już przeszłość.

W Kielcach tymczasem… strach przed okręgówką.

Kibice w Kielcach zaczęli się martwić o los ekstraklasowej drużyny po decyzji miejskich radnych, którzy nie przyznali klubowi 7,8 mln dotacji.– Każdy scenariusz trzeba brać pod uwagę, nawet taki, że Korona podzieli los KSZO i kielecki klub będzie musiał zaczynać w niższych ligach, ale szczerze mówiąc wątpię, by tak się stało. Podobne sytuacje przerabialiśmy już nieraz. Pewnie w styczniu będzie kolejna sesja rady miasta i mam nadzieję, że sytuacja w Kielcach się zmieni. W końcu to wizytówka nie tylko miasta, ale też całego regionu – uważa Andrzej Kobylański, wychowanek KSZO Ostrowiec, były dyrektor sportowy Korony. Najgorszy scenariusz dla złocisto-krwistych to ogłoszenie upadłości likwidacyjnej. Taka decyzja klubowych władz skutkowałaby natychmiastowym wykluczeniem ze struktur PZPN. – Wątpię, by władze Korony podjęły tak drastyczne decyzje. Jestem przekonany, że każdy klub grający w ekstraklasie jest w stanie dokończyć rozgrywki dysponując środkami, które płaci Canal+ – mówi Krzysztof Sachs, przewodniczący Komisji Licencyjnych PZPN. Drugi scenariusz to ogłoszenie upadłości układowej. W takim przypadku kielecki klub mógłby dograć sezon w ekstraklasie, a decyzja o tym, gdzie wystąpi w następnych rozgrywkach, zapadłaby pod koniec obecnego sezonu.

I jeszcze prezes klubu:

Na co chcieliście przeznaczyć 7,8 mln zł dotacji, której nie przyznano Koronie?
– Część kwoty miała zostać przeznaczona na spłatę zadłużenia: premii oraz dwumiesięcznych poborów piłkarzy. Dzięki niej mieliśmy też uregulować zobowiązania za usługi firm, z którymi współpracujemy. Pozostała część pozwoliłaby na normalne funkcjonowanie klubu, spokojne dokończenie sezonu 2014/15. Powiem tylko, że pomoc miasta to około jedna trzecia naszego rocznego budżetu. Muszę też dodać, że już wprowadzamy program oszczędnościowy.

Będzie chciał pan spotkać się raz jeszcze z radnymi?
– Rozmawiałem z radnymi działającymi w komisji sportu i próbowałem ich przekonać do moich racji. Wszystkich się nie udało. Mam nadzieję, że niebawem dojdzie do kolejnego spotkania i rozmów. Argumentów, by przekonać radnych, na pewno mi nie zabraknie.

Na kolejnej stronie tekst o braterskim klubie – Śląsku Wrocław.

Pierwsi byli Janusz i Marek Gancarczykowie, którzy przed sześcioma laty mieli duży udział w wywalczeniu awansu do ekstraklasy. Obaj razem trafili do Wrocławia z Górnika Polkowice. Starszy, Marek, szybko dogadał się z kierownictwem Śląska w sprawie warunków finansowych. Janusz chciał zarabiać przy Oporowskiej osiem tysięcy złotych. – Mówisz o kwocie brutto, czy netto? – pytali klubowi działacze. – Wszystko jedno, byle osiem tysięcy – miał im odpowiedzieć młody skrzydłowy, mając w negocjacjach mocne wsparcie brata. Bez Marka mógłby się nie dogadać, bo był zbyt nieśmiały. Wrocławski klub na przyjściu braci Gancarczyków z pewnością nie stracił, bo rozwiązali problem z obsadą skrzydeł. Młodszy o rok Janusz znalazł nawet dzięki dobrej grze uznanie selekcjonera kadry Franciszka Smudy i doczekał się debiutu w reprezentacji. Barw Śląska bronił tylko do jesieni 2009, przeszedł do Polonii Warszawa. Marek grał dwa lata dłużej, ale nie dotrwał do końca sezonu i nie fetował z kolegami mistrzostwa Polski. Jesienią rozegrał 3 mecze, odszedł do ŁKS Łódź.

Tomasz Zając miał być młodą nadzieją Wisły Kraków, sam mówił na głos, że liczy na grę w pierwszej drużynie Wisły, ale okazuje się, że jeszcze nie ten czas i nie ta pora. Odejdzie do GKS-u Katowice.

Zając błyszczał w czerwcu, gdy prowadził Wisłę do efektownej wygranej w mistrzostwach Polski juniorów. W ekstraklasie zazwyczaj zawodził. W GKS piłkarza chce mieć trener Artur Skowronek, który lubi stawiać na młodzież. To przy nim w Ruchu Radzionków okrzepł Michał Nalepa, który potem przeszedł z Wisły do Ferencvarosu. W tym samym okresie Skowronek wprowadzał do dorosłego futbolu braci Mateusza i Michała Maków. Wypożyczenie Zająca to zapewne dopiero początek karuzeli z juniorami. Wisła chce ogrywać swoich młodych poza Krakowem. – Praktycznie o nich już zapomniałem. O tym, kto zostanie wypożyczony, zdecydujemy, gdy będziemy wiedzieć, jaką kadrę udało nam się sklecić – mówi Smuda. W przypadku Zająca szkoleniowiec wcześniej dał zielone światło na transfer.

KOMENTARZE (0)

Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Tie Domi beats on Boston Bruin, Dan LaCouture in the first period of last night's game between the Maple Leafs and the Boston Bruins at the ACC. Lucas Oleniuk-Toronto Star14/3/6
22 listopada, 14:30