Lechia kontra Sokół Ostróda. O co chodzi w wojnie o kasę za Dawidowicza?
Weszło

Lechia kontra Sokół Ostróda. O co chodzi w wojnie o kasę za Dawidowicza?

I znowu zamieszanie – po Górniku Zabrze, który zdążył przehandlować Arkadiusza Milika do Bayeru Leverkusen, ale nie zdążył zapłacić Rozwojowi Katowice umówionej za ten transfer kwoty, teraz czas na Pawła Dawidowicza. Sokół Ostróda ciągle czeka na kasę z Lechii Gdańsk. 

O ile jednak w przypadku Milika sprawa jest jednoznaczna – Górnik podpisał dokumenty, ale się z umów nie wywiązuje, o tyle sprawa z Dawidowiczem aż tak oczywista nie jest. Zamieszanie wzięło się przede wszystkim z sum transferowych podawanych w mediach. A były to sumy z kosmosu. Zapewne w Ostródzie już liczyli grubą kasę, czytając a to o pięciu milionach euro, a to o trzech. Niestety, Dawidowicz nigdy nie był wart trzy miliony euro i wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie będzie…

Piętnaście procent od pięciu milionów euro brzmiało fantastycznie, od trzech milionów ciągle nie najgorzej.

Był marzec, Dawidowicz grał jeszcze w Lechii. Do Ostródy przyjechali Andrzej Juskowiak i Mariusz Piekarski. Spotkali się z prezesem klubu i zaproponowali mu najpierw 400 000 złotych, a potem 600 000 złotych w zamian za wykreślenie punktu o 15 procent od sumy transferowej dla Ostródy. Prezes się nie zgodził i trudno mu się dziwić – ciągle czytał w mediach a to o pięciu milionach euro, a to o trzech.

15 procent od 20 milionów złotych (pięciu milionów euro) – 3 miliony złotych.
15 procent od 12 milionów złotych (trzech milionów euro) – 1,8 miliona złotych.

Oferowane 600 tysięcy nie wydawało się więc przesadnie atrakcyjne. Problem w tym, że media sobie, a życie sobie. W rzeczywistości Lechia sprzedała tego zawodnika za 1,5 miliona euro.

I teraz wchodzimy w szczegóły. Umowa pomiędzy Sokołem a Lechią zakłada, że ten pierwszy klub dostanie 15 procent kwoty „uzyskanej z transferu przez Lechię”. Lechia wychodzi z założenia, że nie uzyskała 1,5 miliona euro, tylko 1,2 miliona. A to dlatego, że…

5 procent pochłonęły opłaty dla PZPN i OZPN.
5 procent to mechanizm solidarnościowy
10 procent to prowizje menedżerskie

Oznacza to, że zdaniem Lechii Sokołowi Ostróda przypada 15 procent od sumy 1,2 miliona euro – czyli 180 000 euro (około 720 000 złotych). To już niewiele więcej niż oferta z marca, kiedy gdański klub chciał od ręki wypłacić 600 000 i zamknąć sprawę. W myśl zasady: chcecie szybko, weźcie troszkę mniej. Chcecie więcej, musicie zaczekać.

Benfica za Dawidowicza płaci w dwóch ratach. Druga dotrze do klubu zapewne pod koniec stycznia. Sokół chciał wszystko w jednej transzy, na co Lechia mówiła: to niemożliwe, ponieważ my jeszcze wszystkiego nie dostaliśmy.

Ale największą kością niezgody będzie suma, od której należy wyliczyć 15 procent dla Sokoła. Sokół zapewne uważa, że przysługuje mu 15 procent od 1,5 miliona, natomiast Lechia – że 15 procent od 1,2 miliona. Gdańszczanie zaprosili prezesa Jerzego Sarnowskiego na rozmowy w tej sprawie, ale miał odpowiedzieć, że „załatwi sprawę przez media”. W związku z tym można podejrzewać, że sumę, jaką Lechią będzie musiała zapłacić Sokołowi, będzie musiał wyliczyć PZPN.

KOMENTARZE (0)