Borysiuk i Łukasik wracają do domu, a Ekstraklasa na ligowe boiska
Weszło

Borysiuk i Łukasik wracają do domu, a Ekstraklasa na ligowe boiska

Polubiliśmy naszą reprezentację, natomiast niewiele rzeczy cieszy oko kibica bardziej, aniżeli powrót Ekstraklasy. Prawdę mówiąc – nie mogliśmy się doczekać. Dziś piątek, a więc dwa pierwsze mecze 12. kolejki i – o dziwo – oba naprawdę ciekawe, z podtekstami. Najpierw cienka jak dupa węża Cracovia podejmie jeszcze słabszy Ruch – już pod wodzą Fornalika, który… nie chciał utopić się przy Kałuży. Później mistrzowie Polski zmierzą się przy Łazienkowskiej z Lechią Gdańsk, której środek pola tworzą znani skądinąd w stolicy Borysiuk i Łukasik. Tak, to ci panowie ze zdjęcia głównego, a „ścinki” spodziewamy się dziś niejednej. 

Czy duet rezerwowych stoperów Lewczuk – Astiz wytrzyma ciśnienie?

O Jezu, sami chcielibyśmy wiedzieć. Jeżeli oczekujecie, że powiemy coś sensownego, to musicie się zdać na nasze przeczucie, a te może was odrobinę zdziwić. Otóż o dyspozycję Lewczuka jesteśmy spokojni – w końcu nie co tydzień są Gliwice, prawda? Oglądaliśmy jego występ w rezerwach przeciw Polonii Warszawa, w którym Igor należał do najlepszych na placu, grając naprawdę ofiarnie. Z kolei Astiz… Z Hiszpanem jest problem tego typu, że choć nigdy nie należał do sprinterów, teraz – wymęczony drobnymi kontuzjami – porusza się ślamazarnie. Pamiętacie łatwość, z jaką Hiszpana minął Szeliga? To była rywalizacja niezdarnego psa Pluto ze zwichniętą łapą kontra podrasowany, osiedlowy golf. Niby szału nie ma, ale hałasuje i zapierdala.

Czy Borysiuk i Łukasik zaliczą powrót do domu do udanych?

Czytamy, że Łukasik jedzie na Legię jak do matki. To fajne określenie, ponieważ wszystko, co ma, zawdzięcza właśnie „mamie”. Na obu Legia zarobiła w sumie 2,5 mln euro. Na pewno będą dziś chcieli przypomnieć się kibicom i liczą na ciepłe przyjęcie. O ile występ „Miłka” wydaje się przesądzony, o tyle w przypadku „Vizira” plany może pokrzyżować choroba, jaka nękała go w tygodniu poprzedzającym mecz. No, ale mamy nadzieję, że pojawią się obaj, ostrzymy sobie zęby na ich pojedynki z silniejszymi fizycznie Vrdoljakiem i Jodłowcem. Aj, będzie się działo w środku pola!

Czy Orlando jak zwykle zacznie na ławce?

Gdyby mierzyć skalę desperacji, śmiało wskaźnikiem mógłby być jeden orland, na cześć imienia napastnika powołanego do szerokiej reprezentacji Portugalii. Sa ma jednak tego pecha, że w wyjściowym składzie widzą go wszyscy poza tym, od którego to zależy. Trener Wiking nigdy nie ukrywał, że woli z przodu grać Radoviciem i Dudą, a Orlando jedynie jest opcją rezerwową, na dodatek często oglądającą plecy Saganowskiego. Między szkoleniowcem i napastnikiem raz na jakiś czas iskrzy, lecz efekt żaden. No, chyba że chodzi o to, by sobie podszlifowali perfekt inglisz.

Czy lekarze Legii postawią na nogi Tomasza Jodłowca?

Czwartek był kluczowym dniem w kontekście ewentualnego występu Jodłowca. Ostateczna decyzja nie została zakomunikowana mediom na konferencji prasowej, lecz zadaliśmy sobie trochę trudu i… sugerując się listą zawodników przerzuconych na sobotni mecz drugiego zespołu i niedzielny Centralnej Ligi Juniorów, wynika, że reprezentanta Polski powinniśmy zobaczyć w wyjściowym składzie. Czyli uraz stawu skokowego, który wykluczył Jodłowca z pojedynku ze Szkocją, jednak nie okazał się aż tak groźny, jak przypuszczano.

Czy Dawid Nowak się odblokuje?

Póki co prawie dziesięć godzin w Ekstraklasie i ledwie jeden gol, za to strzelony nie byle komu, bo mistrzom Polski. Jego passa bez zdobytej bramki trwa od 495 minut.

Czy trenerowi Podolińskiemu uda się zastąpić Covilo?

Bałkański wieżowiec to jeden z najlepszych letnich transferów Ekstraklasy. Szyta na miarę naszej ligi młodsza wersja Radka Kałużnego. Kiedy występuje, „góra” należy do Cracovii, ściąga bowiem wszystkie powietrzne pojedynki na ziemię, jest także bardzo groźny w polu karnym rywali, bo rewelacyjnie gra głową. Tyle że ma Covilo jeden feler – kłopoty z przywodzicielem, które wykluczają go z udziału w starciu z Ruchem. Na boisku nie pojawi się też chory Cetnarski (akurat wzmocnienie) oraz zmęczony meczem w kadrze U-19 Kapustka.

Czy wreszcie wystąpi Michał Efir?

Były napastnik Legii Warszawa, dotychczas kojarzony ze szklanych kolan, niedługo będzie obchodził rocznicę (!) ostatniego urazu. Od tamtej pory Efir jest zdrowy i trenuje na najwyższych obrotach. Trochę brakowało mu szybkości, z której słynął w stolicy, ale… podobno jest coraz lepiej. Wydaje się, że Michał będzie jednym z największych wygranych dziwacznej zmiany szkoleniowca w Chorzowie. Waldemar Fornalik już na powitalnej konferencji rzekł bowiem: – Nie można lekceważyć zawodnika, który w jednym spotkaniu strzelił cztery gole.

Generalnie 22-latek w ostatnich trzech występach w rezerwach Ruchu do siatki trafił aż sześć razy, a co najbardziej istotne, sam twierdzi, że biega coraz żwawiej.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)