post Avatar

Opublikowane 30.09.2014 14:26 przez

redakcja

Spotkaliśmy się z Józefem Gładyszem, jednym z najbardziej cenionych trenerów młodzieży w Polsce, znanym przede wszystkim na Pomorzu. Wyszła z tego interesująca rozmowa o szkoleniu dzieci. Zapraszamy.

Rocznik 1978, który prowadził pan w juniorach w Gdańsku, jest pewnym ewenementem. Do profesjonalnej piłki przebiło się aż pięciu graczy – Dawidowski, Bieniuk, Król, Zieńczuk i Banaczek.

Każdy klub cieszy się, gdy w roczniku wybije się jeden-dwóch zawodników, więc można powiedzieć, że spełniliśmy się jako trenerzy. Prowadząc juniorów, nigdy nie można jednak w pełni przewidzieć, kto zostanie piłkarzem. Teraz w Lechii zajmuję się naborem malutkich krasnoludków z roczników 2008-2009 i już na tym poziomie – jeśli masz doświadczenie – da się zauważyć, kto ma talent. Gdybym miał jednak napisać o jednym kryterium, które decyduje, kto się wybije, podałbym charakter. Następnie opuściłbym kilka stron i może dopiero wtedy wspomniał o talencie.

Talent w ogóle istnieje?

Istnieje.

Nie liczy się po prostu milion godzin spędzonych na boisku?

Nawet u dzieci, które jeszcze nic nie umieją, można zauważyć pewne predyspozycje, które ich wyróżniają i które nazywam talentem. Podkreślam jednak, że talent to dodatek. Co z tego, że Grzesiu Król, mój wychowanek, był kiedyś jednym z największych talentów w Polsce?

Kto był największym talentem, którego pan prowadził, a kto miał najlepszy charakter?

Największym zdecydowanie był Król, ale z wiadomych przyczyn zmarnował te możliwości. 80 procent talentu, 20 procent pracy. Po 50 procent charakteru i umiejętności miał Tomek Dawidowski, strasznie zawzięty facet, który nie rozwinął się tak, jak mógł, z powodu kontuzji. Wielkim pracusiem, w dodatku dobrze wychowanym, był też Marek Zieńczuk. Prowadziłem tych chłopaków do 16. roku życia i wydawało mi się, że nie popełniłem błędu – w końcu aż trzech zagrało w pierwszej reprezentacji. Może ktoś mnie skontruje, ale sam jestem ciekaw, czy dałoby się w którymś klubie znaleźć taki rocznik. Przejście do piłki seniorskiej okazało się jednak zbyt trudne dla Króla. Grywał w reprezentacji olimpijskiej u Janasa, ale nie udźwignął tego dobrobytu. Nie poradził sobie z pieniędzmi.

Ta sytuacja była dla pana jakąkolwiek nauczką? 

Pracując z młodymi piłkarzami, czasem nawet zastępowałem im ojca. Zawsze zwracałem uwagę na rozmowy indywidualne. Zdarzało się nawet, że rezygnowaliśmy z treningu, bo ważniejsze były dla nas takie zajęcia mentalne i uświadamianie piłkarzy, że w życiu najważniejsza jest szkoła i rodzina, a piłka to trzecie miejsce. Zawsze tłumaczyłem im w ten sposób: „przerobiłem 800 dzieci, wynotowałem wszystkich w dziennikach i jedynie pięciu wyrosło na zawodowców. Podzielmy 800 przez pięć. Was trener ma tu trzydziestu i żeby ktokolwiek przebił się do ekstraklasy, takich grup potrzebnych jest pięć”. Dzisiaj dla dzieciaków liczy się hip-hop, ale przywołuję też przykłady Riedla czy Dżemu. Opowiadam o ludziach, którzy nie udźwignęli sukcesu, ale też o tych zawodników walczę. Ile razy słyszałem od dyrektor szkoły, że nie chce mieć nic wspólnego z piłkarzami, bo to głąby, które nic nie potrafią… – Proszę dać im szansę. Może będzie pani miała z któregoś pociechę – apelowałem. Uwierzcie mi, że nadzorowałem ich losy tak bardzo, jak się dało. Kazałem nawet zawodnikom przynosić dwie karteczki z ocenami – jedną dla rodziców, drugą dla mnie i dopiero po latach Grzesiu mi powiedział, że w drodze na trening brali długopis i z jedynek robiły się czwórki. Albo że – jak robiłem obchód na obozach – to pod łóżkiem chował piwo. Prowadziłem też rocznik 1991, który osiągał masę sukcesów w piłce juniorskiej, do seniorów się nie przebił, za to zrobił historyczny wynik w szkole. Cała klasa miała w klasie maturalnej średnią 4,6. To dla mnie bardzo ważne. Chciałem wychować porządnych ludzi, a w dalszej kolejności dobrych piłkarzy.

Kto tam grał?

Nie są to chłopcy z topu. Adam Duda został wypożyczony do Widzewa, Maciek Kostrzewa do Wisły Płock, bardzo uzdolniony Damian Tofil dziś występuje w Elanie Toruń, Dawid Żmijewski utknął w III lidze, a Tomek Preisner – największy talent z grupy – nie gra dziś nigdzie. Piłkarsko nie zrobili kariery, ale jako ludzie odnieśli sukces. Każdemu nauczycielowi życzyłbym takiej średniej w klasie maturalnej. Bracia Grzesiu i Tomek Kila poszli np. na politechnikę i zostali inżynierami. To osobny temat, dlaczego nie rozwinęli się w futbolu. Jeśli jednak jesteś zdolny i masz 16 lat, to powinieneś zostać włączony pod opiekę kadry pierwszego zespołu.

Nie ma ryzyka, że starsi sprowadzą młodszych na złą drogę?

Zdarza się, ale jeśli po kimś widać, że się nadaje, to powinien dostać szansę w seniorach. Rocznik 1991 jej nie otrzymał, a 1978 miał to szczęście. Pamiętam, jak ówczesny trener Lechii-Olimpii, Hubert Kostka poprosił mnie o rozmowę. Byliśmy świeżo po mistrzostwie Polski juniorów i zaproponował sparing w środę na Gedanii. Seniorzy kontra juniorzy. Nie mieliśmy szans, wrzucili nam piątkę, ale po meczu Kostka powiedział, że chce się ze mną spotkać w klubie jutro o 11. Poszedłem, pijemy kawkę, aż Kostka niedbale wyciąga z kieszeni karteczkę i mówi: – Józiu, podobał mi się ten zespół. Dawidowski, Król, Zieńczuk, Bieniuk, Banaczek i Marek Piątek. Od jutra o nich zapominasz. Podlegają pod kadrę pierwszego zespołu.

I dla mnie to był sukces! Kostka mógł liczyć na 20 dorosłych koni, ale postanowił sprawdzić najzdolniejszych wychowanków. Kto wie, czy eksplodowaliby, gdyby nie dostali tej szansy? To złożony proces. Oprócz charakteru ważne jest postawienie na zawodnika w odpowiednim momencie. Rocznik 1991 tego nie dostał, bo Tomasz Kafarski wolał podnosić poziom drużyny poprzez zaciąg zewnętrzny. Nie chciał opierać się na wychowankach. Wolał sprowadzać piłkarzy wątpliwej jakości, jak Benson, Tadić czy Sazankow. Zawodnicy drugiej kategorii, ale pasujący do ówczesnej filozofii sztabu. Nie mówię, że cały zespół zasługiwał na szansę, ale kilku warto było wtedy sprawdzić. Rocznik 1995 miał już wielkie szczęście, bo drużynę prowadził Bobo Kaczmarek i nie było już mody na obcokrajowców. Dawidowicz jest dziś w Benfice, Frankowski w Białymstoku i zobaczymy, jak potoczą się ich kariery, ale szansę dostali.

Paradoksalnie im klub biedniejszy, tym lepiej dla młodzieży.

Wtedy nie masz wyjścia – musisz opierać się na wychowankach. Ale nawet jeśli klub bazuje na piłkarzach z zewnątrz, to i tak dobrze byłoby rozszerzyć kadrę o najzdolniejszych juniorów i wprowadzać ich do treningu niezależnie od tego, czy się coś z nich urodzi za rok, czy dwa. Zawsze to lepsze niż granie w trzecioligowych rezerwach. Utkniesz tam na trzy-cztery lata i zostajesz kopaczem. Bez postępów. Co innego wypożyczenia do pierwszej, ewentualnie drugiej ligi. Tam się jeszcze gra w piłkę.

Powiedział pan na początku wywiadu, że dla piłkarza najważniejsza jest rodzina…

… szkoła i dom.

Tymczasem wybitni sportowcy często wywodzą się z rodzin patologicznych.

Nie można uogólniać, ale z mojego doświadczenia wynika, że piłkarze, którzy mają poukładane sprawy rodzinne, zachodzą dalej. Sam nie spotkałem się z zawodnikami, którzy trafili do piłki ze skrajnej patologii. Apeluję też do rodziców, by przykładali wagę do nauki i wychowania dziecka na dobrego, wykształconego człowieka, a nie stricte piłkarza.

Istnieją dwie sprzeczne teorie, jeśli chodzi o wychowywanie młodzieży. Maradona twierdzi, że prawdziwy piłkarz rodzi się w błocie, bo od dzieciństwa jest zmuszony do zasuwania w trudnych warunkach. Z drugiej strony obserwujemy wysyp ultra profesjonalnych akademii, gdzie dzieciom podaje się wszystko na tacy. Co jest bardziej właściwe – twarda szkoła życia czy tworzenie optymalnych warunków?

Na to też nie ma odpowiedzi. Piłkarze opowiadają w swoich biografiach, jak to wyrośli na łąkach, gdzie grali w piłkę z psami, co pomogło im świetnie panować nad piłką. My też nie mieliśmy dobrych boisk. Trenowaliśmy na piachu, błocie lub zalanych murawach, gdzie szukaliśmy suchych skrawków, by przeprowadzić ćwiczenie. Nie zrażało nas, że jest krzywo i mokro. Pokonywaliśmy to, ale i tak zawsze – jeżdżąc na turnieje młodzieżowe – zazdrościłem Niemcom czy Holendrom tych ich „stołów ping-pongowych”. I zawsze zastanawiałem się, jak wyglądałaby nasza gra, gdybyśmy mieli do dyspozycji takie warunki. Na pewno byłaby szybsza. Skupilibyśmy się na dynamice gry. Na klepce, wymianie podań, a nie na samym przyjmowaniu. Człowiek koncentrował się, jak się nie machnąć na kępie trawy przyjmując piłkę, a nie na podaniach. Tego nam brakowało. Kiepski stan boisk skazywał nas na wolniejszą grę. Jasne, pomagało to w kształtowaniu techniki indywidualnej, ale z obcokrajowcami nie mogliśmy konkurować. Kiedy Grzesiu Król został dostrzeżony przez Ajax i pojechał tam trenować przez miesiąc, to pokazał tam podobny poziom, jak rówieśnicy, ale oni grali o 30 procent szybciej. I wrócił do Gdańska. Coś za coś.

To jak znaleźć złoty środek między tą szkołą życia a twardymi warunkami?

Największą rolę mają do odegrania trenerzy grup dziecięcych. Praca nie zaczyna się pięć minut przed zajęciami i nie kończy tuż po treningu. Liczą się rozmowy. Ludzie muszą być mądrzy, by grać w piłkę. Jeśli głowa nie nadąża, będzie katastrofa. Na kursach trenerskich często poruszany jest temat Cantony, którego zawsze hołubiono jako jeden z największych talentów we Francji. Wszyscy trenerzy grup młodzieżowych klepali go po plecach. Ciągle był na topie. Nie znał słów krytyki. Nie tolerował jej. Aż nastąpił taki moment, gdy Manchesterowi nie szło, Cantona wyrzucał aut, usłyszał zjebkę od kibica i go skopał. Wystarczyło jedno hasło do złotego chłopca i taka afera. Pół roku zawieszenia. Problem tkwił jednak nie w samym Cantonie, ale w jego trenerach z przeszłości. Dlaczego nikt nie nauczył go przegrywać? Dlaczego wszyscy go klepali? Kolejna sprawa – skąd się biorą samobójstwa? Z presji i ciśnienia. Jak często słyszymy, że maturzysta skacze z dachu? A co by się stało, gdyby przyniósł do domu trójkę zamiast piątki? Albo jedynkę? Przecież ma szansę, żeby poprawić. Wywiera się ciśnienie, że „musisz być piątkowy i iść na politechnikę”, a potem młodzież sobie nie radzi. Nie uczy się, jak dawać sobie radę z presją, tylko się ją narzuca. „Zakaz komputera, do nauki gnoju!”. Nie pracuje się nad głową.

Widać to dziś po Małeckim.

Na przykład. Dla wszystkich liczą się nogi, ale jeśli jesteś w szkole, to liczy się ręka, którą piszesz czy głowa, która myśli? Trenerzy nie mają jednak czasu na rozmowy. Ledwo wiążą koniec z końcem. Lecą z jednej pracy do drugiej. Tu złapią 400 złotych, tam 600, więc jak się mają identyfikować z tymi chłopcami? Tak mamy budować piłkę? Rozmawiamy o Nawałce, Skorży, a temat dzieci pomijamy. Dlaczego?

Istnieje u nas system szkolenia?

PZPN próbuje opracować jakieś materiały, ale system szkolenia powinien polegać na ujednoliceniu. Wszyscy powinni robić to, co narzuca związek. W każdej kategorii wiekowej – 5-7, 7-9, 9-11 i tak dalej. Wtedy można sprawdzać i się przekonać, jak pracują szkoleniowcy np. w Arce lub Polonii. A trenerzy Globisz i Zamilski mogliby przygotować konkretne podręczniki, z których korzystałoby całe środowisko.

Taki podręcznik istnieje, ale problem jest z egzekwowaniem, bo każdy ma swój pomysł.

Dlatego pozostawiam tę sprawę bez odpowiedzi.

Kłopot tkwi też w społeczeństwie. Dzieci mniej garną się do sportu. Unikają WF-u.

Wygląda to bardzo słabo. Sam – pracując z juniorami Lechii – przywiązywałem ogromną wagę do gimnastyki. Już na poziomie dzieci współpracowaliśmy z AWF-em, gdzie raz-dwa razy w tygodniu mieliśmy do dyspozycji salę gimnastyczną i magistra wychowania fizycznego, który pokazywał chłopcom podstawy gimnastyki i motoryki. Chodzi o tak proste sprawy, jak np. właściwy bieg. Przychodzą do nas ze szkół dzieci kompletnie nieprzygotowane dzieci. Brakuje takiego wszechstronnego kształtowania, by piłkarz w wieku 16 lat był gotowy. Zieńczuk i Dawidowski nie mieli problemu z saltem do przodu czy do tyłu.

Patrząc na dzisiejszych 10-12-latków potrafi pan odpowiedzieć, gdzie będzie polska piłka za 10 lat?

Idzie ku dobremu. Wybudowano dużo orlików, akademie powstają, jak grzyby po deszczu, PZPN próbuje, kluby się starają… Za kilka lat powinniśmy zebrać efekty. Już pokolenie Żyry, Możdżenia czy Borysiuka podniesie poziom polskiej piłki. Sportu masowego brakuje jednak bardzo. W latach 70. każdą wolną chwilę spędzaliśmy na podwórkach. Uczyliśmy się techniki w sposób naturalny, a potem… Im później, tym gorzej. Dziś dzieci wolą pograć na PlayStation, ale to nie tylko nasz problem. Naprawdę – widząc orliki, akademie i działanie dzisiejszego PZPN-u – jestem optymistą. Trenerzy Globisz, Zamilski i Dorna pokazali, że można. Młodzież jest, ale trzeba ją odpowiednio ukierunkować.

Sam przyglądałem się reprezentacji juniorów z rocznika 90 i widziałem tam bardzo pozytywne jednostki. Krychowiak, Klich czy Kosecki. Rok później pojawili się kolejni, jak Kucharczyk. W 91 mieliśmy zresztą trzech rozgrywających. Borysiuk, Hołota, Salamon. Wymarzone serce zespołu. Hołota rozwija się prawidłowo, Salamona stać na dużo więcej niż Serie B, a Borysiuk… On pod względem wyszkolenia dorównywał Holendrom, Niemcom i Portugalczykom. Spodziewałem się, że zakwitnie, ale coś poszło nie tak. Teraz się powoli odbudowuje i potencjał ma wciąż olbrzymi. Naprawdę dobry piłkarz, który jeszcze eksploduje. Kto jeszcze? Na prawej pomocy w naszej reprezentacji bardzo dobrze grał Możdżeń. Wielki potencjał miał też Szczepaniak, dziś Miedź Legnica. Dalej Wszołek, Żyro, Mroziński, Kurto, Skorupski… Przewinęło się trochę tych chłopaków.

A Lechia dobrze dziś szkoli młodzież?

Wszystko idzie w dobrym kierunku. Moją i Zdzisia Puszkarza rolą jest wyselekcjonowanie tych dzieciaczków, którzy mają potencjał. Zjadłem zęby na piłce, ale to naprawdę trudne. Nie można dziecku powiedzieć, że się nie nadaje. Nikogo nie odtrącamy. Przyjmujemy wszystkich, dla elity jest akademia piłkarska, a pozostałe dzieci kierujemy do szkółek Lechista. Tam grają sobie na zasadzie masowości, a ja jeżdżę, oglądam i może się okaże, że ktoś wróci? Nawet u tak małych dzieci widać jednak pewne oznaki, czy mają charakter do piłki. Np. czy wracają po strzeleniu gola, czy stoją. Pracowałem na wszystkich poziomach polskiej piłki i stwierdzam, że najtrudniejsza praca nie jest w ekstraklasie, ale właśnie z dziećmi i grupami naborowymi. I takie obowiązki powierzyłbym byłym zawodnikom danych klubów – jak Tomek Dawidowski – bo kto lepiej zna ich specyfikę?

Ilu dzieciaków rocznie zgłasza się do grupy selekcyjnej?

Do roczników 2008-2009 zgłosiło się 30 dzieci z ogłoszeń na stronie Lechii.

Bardzo mało.

Tak, kiedyś było zdecydowanie więcej. Trzeba szukać po szkołach, placykach, podwórkach… Trzeba jeździć. Kluczem jest dobry kontakt ze szkołami i nauczycielami WF-u. Nie można czekać, aż dzieci same przyjdą do klubu. Trzeba zakasać rękawy i o nie walczyć.

Dziękujemy za wywiad.

Jeśli pozwolicie, na koniec sam chciałbym poruszyć pewien temat. Michała Globisza. Bo bardzo mi przykro, że taki człowiek – wychowanek Lechii, który osiągał sukcesy z grupami młodzieżowymi, wychował wiele pokoleń i przez 15 lat poprowadził różne reprezentacje w 300 meczach – nie został odpowiednio wykorzystany. Za czasów Laty został pożegnany przez PZPN i wyobrażałem sobie, że ówczesny zarząd Lechii zgłosi się do niego i zaproponuje pracę na stanowisku, które ma na celu podnoszenie poziomu szkolenia w klubie. Przecież to biało-zielony człowiek. Zasłużony. Ma nawet gwiazdę na stadionie. Historia Lechii! Bardziej skorzystała Arka, która go zatrudniła i o to ja, Józef Gładysz, mam do Lechii olbrzymi żal. O, przysłał mi zresztą SMS-a. „Jestem po trzech zabiegach, efektów spodziewam się po sześciu miesiącach”. Przeprowadzili mu implementację komórek macierzystych. Ale wracając – Michał nie musi pisać na komputerze. Od tego są młodzi ludzie. Niech rozmawia z trenerami i piłkarzami. Niech wskazuje kierunek rozwoju. Dlatego apeluję i pytam – dlaczego tacy ludzie, jak Globisz i Zamilski nie piastują ważnych stanowisk w polskiej piłce? Są wykorzystywani? Nie. Dlaczego? To pytanie pozostawiam otwarte.

Rozmawiali KRZYSZTOF STANOWSKI i TOMASZ ĆWIĄKAŁA

 



Opublikowane 30.09.2014 14:26 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o

Hejt Park w dobrym składzie – Live 21:00 – Kosecki i Stanowski

Zapraszamy na Hejt Park w dobrym składzie – Roman Kosecki i Krzysztof Stanowski będą odpowiadali na telefonu od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM. Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim. Będzie naprawdę ciekawie. Pewnie czeka nas trochę wspominek, trochę anegdot, trochę mocnych opinii. Nudy się nie spodziewamy. Telefon do studia to 22 219 50 31. […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Marna gra, jeszcze gorsze sędziowanie. Warta Poznań zwycięża w Jastrzębiu-Zdroju

Nie ma co ukrywać, GKS Jastrzębie i Warta Poznań nie zgotowały dzisiaj telewidzom niezapomnianego widowiska. Właściwie starcie dwóch czołowych ekip I ligi długimi fragmentami aspirowało do rangi paździerzu. Co gorsza – do poziomu gry obu ekip dostosowali się sędziowie, którzy uznali gola zdobytego ręką. Koniec końców Warta wywozi jednak do Poznania trzy punkty, bardzo ważne […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Liga kobiet zamknięta, AZS UJ poszkodowany. Trener: – To żenada

Jeśli myśleliście, że to koniec kontrowersji w związku z rozstrzygnięciami w ligach, w których zakończono sezon z powodu pandemii, jesteście w błędzie. Dziś Polski Związek Piłki Nożnej ogłosił, że sezon Ekstraligi kobiet zostanie zakończony. O rozstrzygnięciach (mistrzostwo, spadki) decyduje tabela ustalona w momencie przerwania ligi. Największym poszkodowanym jest drużyna AZS UJ. Rozmawialiśmy przed chwilą z […]
03.06.2020
Weszło Extra
03.06.2020

„Tylko kibice rywali go nie lubili”. Koledzy wspominają Piotra Rockiego

Odszedł zdecydowanie za wcześnie. Szok. Nie dało się go nie lubić. Wyjątkowa postać. Lider w szatni i na boisku. Pytając kolejne osoby, które na różnych etapach kariery spotykały Piotra Rockiego, wyłania nam się obraz człowieka, za którym naprawdę wielu zapłacze. Zmarł nie tylko jeden z najbardziej charakterystycznych ligowców pierwszej dekady XXI wieku. Polska piłka traci […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Pogoń Szczecin – klub przeklęty

Pogoń Szczecin to dla nas klub-zagadka. W teorii wszystko wygląda w nim tak, jak należy – jest prezes, który rozsądnie układa klocki, jest trener z uznaną marką, który ma w klubie mocną pozycję, jest dobry pion sportowy, który potrafi wyszukać solidnego piłkarza i może pochwalić się wysoką skutecznością. Jest miasto, które żyje piłką, jest dobra […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Warta Poznań – cztery lata temu III liga, dziś apetyt na Ekstraklasę

Warta Poznań rozpoczyna dziś ostatni etap walki o powrót do Ekstraklasy. Niemal dokładnie cztery lata temu warciarze szykowali się do walki o to, by zagrać w barażach o awans do II ligi. Dziś mają już pewną licencję na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Pozostaje tylko tę promocję do Ekstraklasy wywalczyć. „Zieloni” po cichu przedłużyli kontrakty […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Czy Unia Tarnów poczeka na baraż z Cracovią II do czasu, aż Cracovia I skończy sezon?

Unia Tarnów zajęła pierwsze miejsce w swojej grupie IV ligi i chciałaby zagrać baraż o wejście piętro wyżej ze zwycięzcą drugiej grupy, Cracovią II. Niestety na razie nie wiemy, kiedy do tego dojdzie. Dlaczego? Zdaniem Unii, Cracovia II nie chce grać bez posiłków powołanych… z pierwszego zespołu. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że koronawirus spowodował duży […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Izolacja? Kto by się tym przejmował. Racowisko kibiców na treningu Resovii

Dwutygodniowa izolacja. Ograniczone wejścia dla przedstawicieli mediów, początkowo brak kibiców na stadionie. Pełne bezpieczeństwo, dostosowanie obiektów do wyjątkowych okoliczności, podział na strefy. Słowem – wszystko przygotowane na tip top. Wszystko to po to, żeby bezpiecznie wrócić do gry. Tak miało to wyglądać nie tylko w Ekstraklasie i I lidze, ale też II lidze, w której […]
03.06.2020
Blogi i felietony
03.06.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Leczenie nałogów to długa, trudna, żmudna praca, podczas której powodzenie każdego kolejnego kroku zależy nie tylko od uzależnionego, ale też od całego jego otoczenia. Zwłaszcza otoczenia najbliższego – rodziny, przyjaciół, pracodawców, grupy społecznej, w której człowiek walczący ze swoimi słabościami się porusza. Nie trzeba być magistrem psychologii, by domyślić się, że po wyjściu z kliniki […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Regres motoryczny Wisły, mądrość Legii i efekt Bartoszka

W trakcie tej przerwy spowodowanej pandemią zastanawialiśmy się – jak to całe zamieszanie z brakiem treningów wpłynie na zespoły PKO Bank Polski Ekstraklasy? Czy będziemy oglądać poprawę pod względem fizycznym – bo przecież był odpoczynek oraz czas na złapanie świeżości? Czy może jednak zawodnicy będą snuli się jak muchy w smole i zaobserwujemy wyraźny spadek […]
03.06.2020
Weszło Extra
03.06.2020

Dyrektor sportowy – to nie brzmi dumnie. A powinno!

Mnóstwo jest powodów, dla których polska piłka klubowa nie tyle znajduje się w tak zwanej ciemnej dupie, co urządziła się w tym miejscu już tak dawno temu, że właśnie jest na etapie wymiany mebli w sypialni, bo stare się znudziły. Jeśli ktoś mówi wam, że zna jedną przyczynę – po prostu kłamie. Ale jeśli ktoś […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Roznosiłem wirusa, i co mi zrobicie? Gasperini pomylił odwagę z odważnikiem

Znacie pewnie ten cytat z „Młodych Wilków” – nigdy do niczego się nie przyznawaj. Złapią cię pijanego w samochodzie, mów, że nie piłeś. Złapią cię za rękę na kradzieży, mów, że to nie twoja ręką. Cóż, nie będziemy tego podejścia bronić, ale niezmiernie dziwi nas fakt, że niektórzy po zrobieniu czegoś absurdalnie głupiego, ale to […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Rafał Górak: „Chcieliśmy grać. Czulibyśmy niesmak z awansu przy zielonym stoliku”

O ile powrót Ekstraklasy cały czas wydawał się dość prawdopodobny, o tyle wznowienie rywalizacji w I czy – zwłaszcza – II lidze wcale nie było takie oczywiste. Wychodzi jednak na to, że do grania wracają wszystkie trzy szczeble centralne w Polsce. Dziś drugoligowcy ponownie inaugurują rundę wiosenną. Z powrotu na boisko raduje się trener GKS-u […]
03.06.2020
Bukmacherka
03.06.2020

Eintracht przełamie defensywę Werderu? Sprawdź typy na Bundesligę w BETFAN!

Środowy rodzynek z Bundesligi na pewno ucieszy fanów niemieckiego futbolu. W końcu musieli oni czekać aż dwa dni na kolejną porcję wrażeń zza zachodniej granicy… Mecz Werderu z Eintrachtem to ciekawa propozycja, zwłaszcza z uwagi na to, że pojedynki tych drużyn zwykle dostarczały sporych emocji. Czego spodziewać się po tym meczu? Sprawdźcie nasze propozycje typów […]
03.06.2020
Weszło
03.06.2020

Boniek: Obniżyć pensje piłkarzom – i to na stałe. Będą trenować mocniej

– Kluby szybko ustaliły, że w czasie kryzysu piłkarze powinni zarabiać połowę pensji, a ja uważam, że trzeba by obniżyć wynagrodzenia na stałe. Wtedy chcieliby trenować trzy razy mocniej, by wyjechać za granicę i zarobić więcej. W Polsce wielu piłkarzy ma eldorado, zwłaszcza ci z Europy Środkowej i Bałkanów. Ci gracze są ważną częścią niektórych […]
03.06.2020
Weszło
02.06.2020

Najlepsze zostawili na koniec. Michał Żyro skradł show w hicie w Legnicy

Nie oszukujmy się, nie był to mecz, na który czekaliśmy przez całą kwarantannę. Jest wtorek, jest 20.40, deszcz nasuwa z takim impetem, że piłkarze mogą z miejsca wziąć udział w reklamie szamponu albo bollywoodzkim musicalu. A jednak, kiedy już po 15 minutach mieliśmy dwie bramki i jedną awarię systemu nawadniającego, który włączył się bez wyraźnego […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Jastrzębie – Warta, czyli smakowita środowa przystawka

Ofensywna machina trenera Jarosława Skrobacza kontra konsekwentna do bólu Warta Poznań. Tak zapowiada nam się środowa przystawka przed daniem głównym w pierwszej lidze. Choć prawdę mówiąc równie dobrze daniem głównym można nazwać to spotkanie. Dwie drużyny z czołówki powalczą o cenne punkty, a my podpowiadamy, co warto obstawić w eWinner. GKS Jastrzębie – Warta Poznań […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Pierwsza liga odmrożona? Nie widać. Festiwal bryndzy na zapleczu Ekstraklasy

Cholernie czekaliśmy na powrót Ekstraklasy i choć zdawaliśmy sobie sprawę, że z poziomem może być różnie, zresztą – było różnie, to jednak nie możemy być po pierwszej kolejce specjalnie rozczarowani. Piłeczka wróciła, kilka meczów stało znośnie z jakością, no, bywało gorzej i przed pandemią. Dzisiaj natomiast wróciła pierwsza liga, na którą czekali jeszcze więksi zapaleńcy […]
02.06.2020