Piłkarz kontra Facebook – nierówna walka. Odcinek enty
Weszło

Piłkarz kontra Facebook – nierówna walka. Odcinek enty

Niby przyzwyczailiśmy się już do tego, że polscy piłkarze nie najlepiej czują się w mediach społecznościowych. Ledwie garstka z nich potrafi korzystać z Twittera, a na Facebooku zadziwiająco często dochodzi do „tajemniczych włamań” na ich konta. Generalnie, więcej z tym wszystkim problemów niż pożytku. Coś jak dać małpie brzytwę i czekać, jakie będą tego efekty. Kto „błysnął” tym razem?

Ano piłkarz Stali Rzeszów, ale nie będziemy udawać, że to jakiś kompletny anonim. Nazywa się Łukasz Szczoczarz, był przez kilka lat w Cracovii, coś tam potem strzelał w pierwszej lidze. W sobotę doszło do derbów Rzeszowa. Zakończyły się one remisem (1-1), a bohaterem spotkania został właśnie Szczoczarz, który zdobył bramkę w 89. minucie. Kilka godzin później podzielił się z internautami swoją osobliwą refleksją na temat tego spotkania.

Wiemy, że Rzeszów to miejsce dość specyficzne. Kiedyś – również podczas derbów – jacyś gówniarze, tytułujący się kibicami Resovii, wywiesili na płocie transparent o treści: „Śmierć garbatym nosom”, a w sądzie tłumaczyli się, że to tylko takie niewinne przekomarzanie się, a wzajemne wyzywanie się od Żydów, to wręcz miejska tradycja, którą warto kultywować.

Idiotów nie sieją, zgoda. Ale wytłumaczcie nam, bo ni chuja, nie rozumiemy – co musi mieć w głowie dorosły, trzydziestoletni facet, który prawdopodobnie ma rodzinę i dzieci, a w dodatku jest gwiazdą lokalnego podwórka, by pisać takie komentarze? Jakim trzeba być prymitywem, by nie móc się od tego powstrzymać? Może trudno sobie to wyobrazić, ale być może nawet Szczoczarz – który doszedł do poziomu Ekstraklasy – jest autorytetem dla jakiegoś dzieciaka spod Rzeszowa. Co teraz? Jaki daje mu przykład? Wiemy, że granie zawodowo w piłkę nie sprzyja edukacji, ale w tym przypadku wystarczy przecież odrobina wyobraźni. A może to następny z tych, którym zależy na przetrwaniu „chlubnej tradycji Rzeszowa”?

Na szczęście w otoczeniu Szczoczarza pojawił się ktoś przytomny i jego wpisu nie znajdziecie już na Facebooku. Szkoda, że tak późno i te obrazki poszły w świat. Po raz kolejny apelujemy: piłkarze powinni być poddawani testom psychologicznym. Albo chociaż szkoleniom z zakresu social media. Dla własnego dobra.

KOMENTARZE (0)