Ta ostatnia niedziela… Później Lewandowski, Nawałka i Gibraltar
Weszło

Ta ostatnia niedziela… Później Lewandowski, Nawałka i Gibraltar

Już jutro zaczyna się zgrupowanie reprezentacji Polski, a to oznacza, że czeka nas przerwa w rozgrywkach Ekstraklasy. Radzimy więc chwytać każdą chwilę z dzisiejszych trzech spotkań, tym bardziej, że będzie co chwytać. Przynajmniej teoretycznie. Wczoraj swój mecz przegrał Górnik Zabrze, tak więc Legia zagra w Bielsku o fotel lidera. Ruch z głowy ma europejskie puchary i teraz przyszedł, by odrabiać straty w lidze. Na początek Lechia. Żegnamy też Krzysztofa Chrobaka. Sporo jak na jeden dzień.

Na kogo będziemy dziś spoglądać ze szczególną uwagą? Oto nasza krótka lista.

1. Czy kibice Podbeskidzia… wymyślili nową taktykę na Legię?

Przypomnijmy, że jeszcze niedawno wyglądała ona tak…

Klasyka. Tylko Wawrzyniaka już w Legii nie ma, tak więc wypada zapytać co teraz? „Grajcie na Helio Pinto – on nie biega”? Nie, słabo to brzmi. Liczymy na kreatywność kibiców, a przy tym domorosłych taktyków z Bielska-Białej.

2. Czy Marek Saganowski zacznie realizować kolejny cel?

Choć kwestia ta została poddana ostatnio pod sporą wątpliwość – bardziej przez was niż przez nas – Marka Saganowskiego uważamy za profesjonalistę, jakby to powiedział złotousty Franz, ze skóry i kości. Za człowieka, który następnego dnia po świętowaniu wielkiego sukcesu, zamiast przeżywania kaca, wyznacza sobie kolejny cel do realizacji. Setna bramka w lidze już jest, co dalej? Sagan zapowiada, że sto goli dla Legii. Musimy przyznać, że bardzo ambitne zadanie. Na razie ma ich bowiem „tylko” 81. Jeśli mu się uda, to sami zafundujemy mu tort do wytarzania i butelkę czegoś mocniejszego na rozgrzewkę.

Filmiki rzecz jasna udostępnimy.

3. Co słychać u Machado?

Projekt pt. „nowa Lechia Gdańsk” na razie – delikatnie mówiąc – nie rzucił nas na kolana, ale po zwycięstwie nad Zawiszą sporo pewności siebie nabrał Joaquim Machado. Na sport.pl trafiliśmy na dość zdecydowaną wypowiedź Portugalczyka, prawdopodobnie najostrzejszą (choć i tak mdłą) odkąd trafił na Wybrzeże.

Dziennikarze często na nas narzekają i atakują, ale prawda jest taka, że mamy 10 punktów po sześciu meczach. Trzeba też zauważyć, że cztery z tych spotkań graliśmy na wyjeździe. Poza tym mamy młodą drużynę, w której są gracze 19- i 20-letni. Teraz dochodzi jeszcze do tego kłopot z murawą, którą wymieniono przed naszym meczem z Ruchem Chorzów. Zdążymy na PGE Arenie odbyć tylko jeden trening w sobotę.

Naprawdę, radzimy opanować wzruszenia. Dziesięć punktów w sześciu meczach i – co ważniejsze – styl, w jakim zostały zdobyte, nie są wielkimi powodami do chluby. Ale niech już Machado będzie. Jest zadowolony – jego prawo. Generalnie wszystko ładnie, pięknie, tylko co z tymi z 19- i 20-latkami? Gdyby powiedzieć: sprawdzam, wyszłoby, że w tym sezonie zagrali oni w Lechii 135 minut (45 – Buksa, 90 – Colak). No chyba, że stwierdzenie „są” mamy traktować dosłownie. Ale po co w takim razie o tym wspominać?

4. Po co Ruchowi Visnakovs?

Oczywiście nie zakładamy, że się nie przyda. Umówmy się, przy tej sytuacji kadrowej Ruchu – lepszej niż w poprzedniej rundzie, ale dalej średniej – do rywalizacji przydałby się nawet – przykładowo – Mariusz Kukiełka. Tylko, że Łotysz to zupełnie inna ranga transferu. Ruch, przez lata ściągał do siebie tylko piłkarzy z kartą na ręku, wyłożył za napastnika naprawdę konkretne pieniądze. Jeśli wierzyć mediom to mówimy o 400 tysiącach euro. Mamy wątpliwości, czy to dobra inwestycja, bo Visnakovs to piłkarz dość chimeryczny. Ostatnio tyle hajsu Ruch wydawał bodajże na duet Sadlok-Sultes i – jak doskonale pamiętacie – był po tym niezłym kacyk. Sytuacja na tę chwilę wygląda tak: trzech napastników, a grać będzie jeden. Na razie Kocian rywalizuje ze Smudą o miano mistrza grania gołą jedenastką. Teraz zobaczymy, jak poradzi sobie z rotacją.

5. Co z tym Lovrencsicsem?

Wielu piłkarzy Lecha gra znacznie poniżej oczekiwań, ale dyspozycja Węgra na początku sezonu to jakiś ponury żart. DRAMAT. Zgoda, facet przyzwyczaił do tego, że jest chimeryczny. Nie starczy nam palców, by wyliczyć wam wszystkie mecze, w których wyróżniał się tylko i wyłącznie fryzurą. Tyle że zazwyczaj po kilku przeciętnych występach przychodził taki mecz, po którym stawialiśmy pomocnika Lecha w jednym szeregu z gwiazdami ligi. A to jakiś zewniak, a to bomba z 25 metrów lub dwa dogrania prosto na głowę Teodorczyka, z których ten wykorzystał chociaż jedno. A teraz? 5, 3, 2, 4, 4, 3. To nie stopnie na świadectwie przeciętnego ucznia. To oceny, jakie wystawialiśmy bardzo przeciętnemu – jak na razie – piłkarzowi. Gdyby nie szpital w Poznaniu, Lovrencsics zapewne już dawno wylądowałby na ławce. Może wtedy wziąłby się do roboty?

6. Czy obrona Cracovii znów zagra kaszanę?

Może i zbytnio nie wygląda, ale musimy przyznać, że Bartosz Rymaniak to gość z poczuciem humoru. Przed meczem z Lechem obrońca Pasów wyraził nadzieję, że tym razem zagra – wraz z kolegami – na zero z tyłu. Taki nagłówek mignął nam na oficjalnej stronie Pasów. Po prostu, optymista-wesołek. Żeby porwać się na takie stwierdzenie po ostatnich wyczynach obrony Cracovii, naprawdę trzeba być oderwanym od rzeczywistości.

Jak na nasze, byłoby to nawet możliwe, ale pod jednym warunkiem – Rymaniak musiałby mieć zakaz wychodzenia na boisko. No dobra, pod dwoma: Żytko też.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (0)