Szamoobrona
Dwie twarze Dinama Zagrzeb. Rajska akademia w piekle Mamicia
Weszło Extra

Dwie twarze Dinama Zagrzeb. Rajska akademia w piekle Mamicia

Każdy klub ma swoje grzeszki, każdy ma swoje jasne karty. Ale żaden nie jest w tej kategorii równie spolaryzowany, co Dinamo Zagrzeb. Mistrz Chorwacji w unikatowy sposób dba o rozwój juniorów, by potem podpisywać z nimi niewolnicze kontrakty. To klub pełen wewnętrznych konfliktów, skandali, zakulisowych gierek, a który zarazem harmonijnie rozwija swoją markę w Europie.

Nieco upraszczając, wszystko co dobre w Dinamie ma związek z Romeo Jozakiem, a wszystko co złe, ze Zdravko Mamiciem. To drugie nazwisko powinniście kojarzyć, w końcu byle kogo nie określa mianem najbardziej szalonego człowieka futbolu. Jozak może być dla was postacią anonimową, ale spokojnie. Istnieje szansa, że niedługo będziecie mieli o nim wyrazistą, podobną do mojej opinię.

Ja natomiast uważam, że Jozak to geniusz.

Romeo Jozak, futbolowy romantyk z jajami i doktoratem

Image and video hosting by TinyPic

Byle kogo nie próbuje ściągnąć do siebie Arsenal. A już na pewno nie na stanowisko szefa akademii „Kanonierów”, tymczasem taką ofertę dostał Jozak. FIFA ostatnio podsumowywała klasę szkółek piłkarskich, a za najlepiej pracujące z młodzieżą uznano Ajax, Sporting, Inter, Barcelonę, Arsenal oraz Dinamo. Warto zwrócić tu uwagę na jedną rzecz: „Kanonierzy” mają absolutnie topową akademię, co pokazuje choćby ten ranking, a i tak chcieli zmienić jej głównodowodzącego. Widzieli w Jozaku fachowca, który sprawi, że wskoczą jeszcze o poziom wyżej, choć już są na samym szczycie. Wierzą w gościa, co?

Ale trudno nie wierzyć, skoro szkółka Dinama musi zadowolić się budżetem na poziomie 1.5 miliona euro rocznie, podczas gdy pozostałe wyżej wymienione dysponują finansami na poziomie 8 milionów (dane szacunkowe). Romeo z Zagrzebia za o wiele mniejsze pieniądze, z ledwie dziewięcioma skautami w klubie, potrafił zbudować szkoleniowe imperium najwyższej próby.

Dziś jest zatrudniony w chorwackiej federacji. Czuwa nad rozwojem całej tamtejszej piłki, to jego misja. Najwyraźniej ciekawsza (i nie mniej płatna) niż fucha w Londynie. W akademię Dinama jest obecnie mniej oficjalnie zaangażowany, ale przecież to najważniejszy element systemu szkolenia młodych w Chorwacji, więc siłą rzeczy wciąż poświęca swojemu macierzystemu klubowi wiele uwagi.

Jozak bynajmniej nie jest piłkarskim Panoramiksem, ściśle strzegącym swoich sekretów. Chętnie jeździ na konferencje, wygłasza wykłady, udziela wywiadów. Dzięki temu i ja mogłem poznać jego filozofię.

Trenerzy, trenerzy i jeszcze raz trenerzy

1. Pierwszą, najważniejszą rzeczą w jaką powinno się zainwestować, jest skauting. Nie piłkarzy jednak, ale TRENERÓW. Wyszukanie talentów wśród szkoleniowców to priorytet. Silna kadra szkoleniowa doprowadzi uzdolnionych graczy na szczyt, a i średniaki pod ich okiem świetnie się rozwiną. Przy przeciętnej jakościowo kadrze trenerskiej, mamy loterię. A loteria to marnotrawstwo.

2. Licencja, owszem, musi być (Jozak sam ma doktorat). Dzięki niej masz wiedzę. Ale kluczem jest nie posiadanie tejże, a umiejętność jej przekazania. A to różnica jak pomiędzy teorią a praktyką. Konieczna jest więc inteligencja, charyzma, osobowość, wyczucie gry i zawodnika. Dobry trener musi umieć sprawić, by jego podopieczni bez wahania (a najlepiej z ochotą) podporządkowywali się jego woli. Najlepsza licencja będzie nic nie warta, jeśli tego nie umiesz.

3. Najważniejsza cecha u trenera, to umiejętność adaptowania się do różnych warunków. Każdy piłkarz to inne okoliczności. Do jednego dotrzesz krzykiem, innemu będziesz musiał wszystko dokładnie wytłumaczyć. Jeden potrzebuje twardego podejścia, inny wsparcia. Aby zdobyć całą szatnię, musisz stosować różne podejścia. Trener musi mieć szeroką wizję, być znakomitym psychologiem, by wiedzieć jak do swoich podopiecznych dotrzeć, a także jak utrzymać kontrolę nad nimi. Potrzebna jest metoda? nie, wiele metod. Indywidualnych. Ale za trud jest nagroda: im większą kontrolę masz nad szatnią, tym większe szanse, że coś z nią osiągniesz.

4. Piłkarz podświadomie chce pokonać trenera. Chce mu się postawić. Tak jakby mówił: co ty tam wiesz, gram lepiej od ciebie, więc znam się lepiej. Trener musi mieć podejście na zasadzie: gdziekolwiek pójdziesz, będę na końcu tej drogi, czekając na ciebie. Chcesz być twardzielem? Będę twardszy od ciebie. Chcesz być mądralą? Będę mądrzejszy od ciebie. Chcesz być cwaniakiem? Będę cwańszy od ciebie.

5. Cierpliwość pracy. Nie można podchodzić do pracy trenera zerojedynkowo. Przegrał, to jest słaby, wygrał, to jest dobry – bzdura. Dobry trener też przegrywa, a słaby czasem wygra; to powinna być oczywista oczywistość, a tak nie jest. Trzeba być mądrzejszym i patrzeć na jego warsztat, na kontakt z szatnią.

Piłkarze, czyli kim trzeba być, żeby odnieść sukces

1. Tylko najbardziej zdeterminowani mogą zrobić wielką karierę. Tylko najbardziej oddani piłce mogą przetrwać w niezwykle konkurencyjnej grze, jaką jest nowoczesny futbol. Największe szanse mają inteligentni, umiejący dostosować się do różnych warunków, a przy tym chłonni na wiedzę (tzw. wysokie „coachability”). Pracowitość? Nawet nie powinno się o niej przypominać. To elementarz. Pytanie, czy można zostać dobrym piłkarzem bez pracowitości, to jak pytanie czy można zostać dobrym pisarzem nie umiejąc pisać.

2. Wszyscy wielcy piłkarze to fanatycy. Pasjonaci futbolu i pracy. Wciąż łaknący bycia lepszym i podnoszenia swoich umiejętności.

3. Mecz nie jest najlepszą metodą treningową. Kiedy piłkarz gra, ocenia swoje postępy na bazie występu. Często są mecze, w których wiele błędów ujdzie mu na sucho, a pomyłki nie zostaną ukarane. Przyzwyczai się do lekkomyślnej gry albo lekceważenia pewnych detali, wyrobi sobie złe nawyki. A potem, gdy wejdzie na wyższy poziom, to się zemści, nie będzie już mógł sobie poradzić. Dlatego mecz powinien zostać wykorzystany jako materiał szkoleniowy, a nie być materiałem szkoleniowym.

4. Dzieciaki wyrosłe z biedy często mają znacznie większą motywację do treningów. Ci, którzy mają dobrą sytuację ekonomiczną, nie mają wielkiego głodu sukcesu. Jeśli im się powiedzie, to dobrze, jeśli nie, zawsze mają do czego wrócić. Dla tych mających trudniejszą sytuację futbol to często jedyna droga, by coś osiągnąć. Jest więc u nich głód. Jest pasja. Jest chęć włożenia głowy tam, gdzie inni baliby się włożyć nogę. Dadzą wszystko, by osiągnąć w życiu swój cel. Dla nich trening to walka, a mecz – wojna.

Jeśli natomiast masz talent, ale nie masz głodu piłki, pasji do tego by coś osiągnąć, nigdy nie przeskoczysz pewnego poziomu.

5. Treningi w Dinamie są darmowe. Inaczej wielu chłopaków, o być może największych predyspozycjach do osiągania sukcesów, na starcie byłoby skreślanych. Jeśli trzeba płacić za treningi, to jest to system wadliwy, zabijający talenty. Pełni pasji i chęci do gry, zdolni zostawić serce na murawie, nie dostaną szansy.

6. Jednym z największych wrogów piłki juniorskiej jest granie na wynik. Jeśli trener zespołu, dajmy na to, U14, jest rozliczany z wyniku, to bardzo prawdopodobne, że będzie brał do drużyny bardziej zaawansowanych fizycznie graczy. Silniejszych, szybszych, a nie bardziej utalentowanych, mających większy potencjał. Dryblasy owszem, w danej chwili dadzą większą pewność wyniku. Ale za kilka lat okażą się przeciętniakami, natomiast ci, którzy mogli zrobić coś więcej, ale byli słabsi fizycznie, ucierpią i nic nie osiągną bo zostali odstawieni na boczny tor.

7. Trzeba pamiętać, że niektórzy w wieku 14 lat mają posturę dorosłego faceta, a inni dojrzeją fizycznie dopiero w wieku 18 lat. W Dinamie celem jest, by co najmniej dwóch piłkarzy z każdego rocznika trafiało do pierwszego zespołu. To o wiele większe, ważniejsze i dla klubu korzystniejsze, niż dobry wynik w tych czy innych juniorskich rozgrywkach.

8. Dinamo słynie z zawodników technicznych. Techniki uczy się tutaj intensywnie od najmłodszych lat, na nią stawia nacisk. Ale piłkarz nie ma być klaunem, cyrkowcem. Jest wielu takich, którzy na treningach robią z piłką cuda, a potem nie ma to żadnego przełożenia na boisko. Podstawowym celem techniki ma być ROZWIĄZYWANIE PROBLEMÓW meczowych, a nie sztuczki.

Gra na jeden, dwa kontakty. Szybkie granie. Na to wszystko stawia się w Dinamie, bo w tę stronę zmierza futbol. A przy takiej grze technika jest bezwzględnie niezbędna, bo dzięki niej podasz dokładniej, przyjmiesz lepiej, zaoszczędzisz czas. Dobry technik to niekoniecznie ktoś, kto zachwyci dryblingiem, ale ktoś, kto potrafi błyskawicznie i dokładnie podać.

9. Technika ma dziś bardzo wiele wspólnego z taktyką. I będzie miała jeszcze więcej. Bo jednym ruchem, dobrym przyjęciem piłki, zdolny gracz stworzy sobie dogodną pozycję boiskową. Świetnie się ustawi. Przyszłość należy do graczy łączących technikę, z głębokim zrozumieniem taktycznym gry.

***

Obejrzyjcie skutki pracy Jozaka. Po co pokazuję wam starcie Dinama z jakimś Domzale, zamiast na przykład z Barceloną? Powiem szczerze: bo ten skrót mnie uwiódł. Piękne bramki, znakomite akcje. Tylu czasem nie obejrzę w Polsce przez całą kolejkę ligową.

Gol na 0:2 – idealny lob Kulenovicia. Z pierwszej piłki, wychodząc sam na sam. Bez tracenia czasu, bez dania bramkarzowi czasu do reakcji.

Gol na 0:3 – Ekstra technika przy strzale. Zrobił dokładnie to, co chciał: puścił piłkę bez wielkiej siły, ale z precyzją godną najlepszych. Tuż nad bramkarzem, tak by nie mógł jej sięgnąć.

1:5 – Drobiazg, ale cieszy. Technicznie modelowa główka.

1:6 – Wszystko z pierwszej piłki, łącznie z finiszem. Rozklepani aż miło.

Według mnie zaważyłoby o zwycięstwie drużyny z Ekstraklasy w starciu z tym zespołem, to warunki fizyczne.

***

Jakiś czas temu Dinamo wizytował Alan Irvine, szef akademii Evertonu. Był pod wrażeniem, choć starał się tonować emocje. – Nie zobaczyłem tutaj niczego, o czym bym wcześniej nie wiedział. Ale wszystko jest tu znakomicie zorganizowane i usystematyzowane.

W pewnym sensie tak naprawdę wskazał wielki atut szkółki Dinama. Nie kończy się na fajnie brzmiącej teorii, ale na skutecznie wprowadzonej w życie praktyce. Można powiedzieć z przekąsem: rewolucji nie ma, ale wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku i to przynosi rewolucyjne efekty.

Założeniem akademii Dinama, według raportu CIES, jest wykształcenie piłkarzy pod względem technicznym, taktycznym i osobowościowym. Dinamo ujęło to w pięciu punktach, swoistych wymaganiach, które powinien spełniać każdy adept kończący przygodę z U19:

– Wysoki warsztat techniczny;

– Głębokie zrozumienie taktyki;

– Stabilność prezentowanych umiejętności, czyli brak wahań formy;

– Odporność na presję;

– Postępowanie w myśl zasad fair play;

Zakazane jest palenie papierosów, złe zachowanie (duże pole do interpretacji, ale nie ma bardziej szczegółowej informacji), młodzi piłkarze muszą też przynosić niezłe stopnie ze szkoły. Warto zwrócić uwagę, że juniorzy nie mogą nosić biżuterii.

To wszystko układa nam się w jasny przekaz: w klubie od początku temperuje się ego zawodników. Pamiętacie Freddy’ego Adu? Hype i wielkie pieniądze w młodym wieku sprawiły, że już jako czternastolatek kłócił się z trenerami, a dziś przyznaje, że nie trenował wówczas dość mocno i ranił swoją karierę aroganckim podejściem. W Dinamie nie zamierzają chować rozkapryszonych gwiazdeczek, uczą pokory.

I pracowitości. Kolejny raz, do skutku: bez niej w futbolu nie ma czego szukać. Oto ile trenują juniorzy:

– U11 (i młodsi), 3-4 razy w tygodniu.

– U13 – 4-5 razy w tygodniu.

– U15 – 5-6 razy w tygodniu.

– U17-U19 6-7 razy w tygodniu. Taki młodzieżowiec ma dwa dni wolne w miesiącu.

Wszystkie drużyny juniorskie grają w dwóch formacjach: 4-4-2 albo 4-2-3-1. Treningi taktyczne w większym wymiarze zaczynają się w wieku 13 lat, siłownia dopiero po 16 roku życia. Piłkarze uczą się też jak powinni profesjonalnie się prowadzić, a więc mają zajęcia z dietetykami, fizjoteraputami.

Psycholog sportowy pracuje z piłkarzami już od najmłodszych lat. Piszę o tym tylko zdanie, ale to naprawdę niezwykle ważna rzecz. Pamiętajcie, że jednym z priorytetów akademii Dinama jest wypracowanie właściwej piłkarskiej osobowości u swoich graczy.

13% adeptów przechodzi wszystkie szczeble w Dynamie, od U8 do U19. Od U11 do U19 aż 34%. To, jeśli wierzyć ekspertom, rzadko spotykane statystyki.

Image and video hosting by TinyPic

Na Jozaku poznali się i w FM-ie

Oto w wielkim uproszczeniu nad czym pracuje się w odpowiednich rocznikach:

U8-U9

Dużo wolnej gry, swobody. System grania: 3-2-3. Wiele pracy nad techniką użytkową, na przykład grą obiema nogami.

Przyzwyczaja się też młodych do strategii treningowej Dinama. A ta to dążenie do automatyzmów w grze, poprzez wielokrotne powtarzanie tych samych ćwiczeń.

U10-U11

Zachęcanie do gry 1:1. Minigry w układach 3:2, 4:2. Gierki na posiadanie piłki. Zachęcanie do gry kombinacyjnej.

Jak dla mnie, tak patrząc teraz: pierwsze lata to próba zaszczepienia nieszablonowości, błyskotliwości.

U12-U16

Zaczyna się granie po 11, zaczyna się więc też i poważne traktowanie taktyki. Rozwijanie WIEDZY o futbolu, czyli tego jak warto się ustawiać, jak wykorzystać ustawieniem słabość przeciwnika, czemu tego typu kwestie są kluczowe.

Kooperacja między graczami, charakterystyka gry na małej przestrzeni i inne tematy, potem testowane na murawie.

Od 16 roku wjeżdża siłka.

U17-U19

Treningi specjalistyczne w grupach, szlifujące umiejętności, odpowiednio: napastników, obrońców, skrzydłowych, pomocników itd. Gracze powinni mieć już automatyzmy gry w obronie i ataku.

Technika? Poziom ekspert. Tak samo taktyka. Większy nacisk od teraz na przygotowanie fizyczne.

Nie będę udawał specjalisty od piłki juniorskiej w Polsce. Ale myślę, że Jozak ma wielką rację co wagi właściwego doboru trenerów. Wiele też słyszałem o młodzieżowych drużynach, gdzie była wielka presja wyniku, a to promowało drwali nad filigranowymi technikami.

Image and video hosting by TinyPic

Wykres raportu CIES – Football Observatory, dotyczący szkolenia w Dinamie

Raj w imperium Zdravko Mamicia

Co można zrobić z armią młodzieżowców, na których łakomym okiem patrzą najwięksi i najbogatsi? Mamić postanowił zakuć ją w kajdany. Miałby dość pieniędzy ze sprzedaży zawodników, ale postanowił zadbać o dodatkowe źródło dochodu.

Pamiętacie Eduardo, Brazylijczyka grającego w kadrze Chorwacji, który trafił do Arsenalu? Jego sprawa była najgłośniejsza. Przyjechał w wieku szesnastu lat na Bałkany i podpisał z Mamiciem nie umowę, a cyrograf. Według niej, do końca swej kariery miał zrzekać się połowy swoich zysków na rzecz Mamicia i brazylijskiego agenta, Suzano, który przywiózł go do Europy. Nie chodziło o zyski tylko z tytułu klubowego kontraktu, ale też choćby te reklamowe. Plotka głosi, że istniał również zapis, iż w przypadku śmierci gracza, wszystko co posiadał Eduardo przechodziło w ręce obu krwiopijców „patronów”. Mamić później wykupił udziały Suzano w kontrakcie Da Silvy.

Image and video hosting by TinyPic

Zdjęcie tuż po podpisaniu umowy. Suzano i Mamić w zachwycie robią sobie fotki z młodym naiwniakiem

Gdy zawodnik przeszedł do Arsenalu, te zapisy zaczęły go mocno boleć po kieszeni. Skończyła się relacja ojcowsko – synowska, jaką ponoć wcześniej mieli obaj panowie, a zaczęło się ciąganie po sądach. – Nie ma już niewolnictwa. Nie dam się wykorzystywać – punktował piłkarz. Mamić? – Nie chcę nawet zniżać się do poziomu tego niewdzięcznika. Wychowałem go od zera, dzięki mnie jest w wielkim klubie. Uwolniłem go od Suzano, jego matce postawiłem w Brazylii dom.

Chorwat w sądzie argumentował, że Eduardo podpisał umowę z własnej woli. Ale sędzina przychyliła się do wniosku Brazylijczyka: – Eduardo da Silva w momencie zawierania kontraktu miał szesnaście lat, nie znał języka chorwackiego, nie znał chorwackiego prawa. Nie został doinformowany o wszystkich zapisach. Wykorzystano jego niewiedzę, celowo wprowadzono go w tę niekorzystną sytuację.

Podobnie, do pewnego stopnia, uzależniony od Mamicia był Luka Modrić. Jego agentem był Mario Mamić, syn Zdravko. Wszystko też skończyło się w sądzie. Schemat już chyba sami zauważacie: młodzi gracze są zmuszani do podpisywania cyrografów z agencją menadżerską prowadzoną przez Mamiciów. To nowoczesne piłkarskie niewolnictwo według reguł: wychowujemy was na dobrych piłkarzy i dajemy stempel Dinama, który wiele znaczy w futbolu. W zamian chcemy haraczu z waszych zarobków.

Kiedyś takiej umowy nie chciał podpisać Niko Krajncar i został sprzedany do Hajduka Split. On sobie poradził, ale piłkarz odchodzący z Dinama sporo ryzykuje. Trafia na czarną listę najbardziej wpływowego człowieka w chorwackiej piłce, a ten ma sposoby by pokrzyżować takiemu graczowi szyki, choćby jeśli chodzi o grę w kadrach juniorskich. Poza tym inne kluby nie mają aż tak dobrych szkoleniowców i bazy treningowej, o czym przekonał się choćby Ivan Tomecak, wychowanek Dinama, który wolał z wiadomych względów grać w Rijece. Rozwój jego talentu od tamtego czasu jednak wyhamował.

Ostatnio głośno było o dwóch przypadkach. Pierwszym Denis Kramarić, już uznany w lidze strzelec, który nie zgodził się na niewolniczą umowę (nic dziwnego: jego rodzice to prawnicy, wyczuli toksyczny układ) i też poszedł do Rijeki. Świetnie sobie radzi, strzela gola za golem, Dinamo może tylko żałować, że trochę nie spuściło z tonu. Jeszcze bardziej żałować musi jednak straty Roberta Muricia, osiemnastolatka, który uciekł za w gruncie rzeczy za darmochę do Ajaksu. Casus jak w przypadku Stępińskiego. Mamić już robi szum, wyzywa Holendrów od złodziei, a piłkarz to w jego opinii oczywiście zdrajca i sprzedawczyk.

Image and video hosting by TinyPic

Może sobie jednak pozwolić na takie komentarze. Właściwie w dużej mierze pozostaje bezkarny. Oto lista niektórych tylko wykroczeń jego autorstwa:

1992. Ówczesny Prezydent Dinama Zagrzeb uciekał przed Mamiciem przez płot stadionu Maksimira.
1994. Mamić zaatakował delegatów Auxerre.
1995. Zaatakował policjanta w Zagrzebiu, gdy ten kazał mu przeparkować Jaguara. W dniu rozprawy funkcjonariusz już nie pamiętał nic o całym zajściu.
2002. Groził dziennikarzowi Dubravko Susecowi.
2002. Zaatakował dziennikarza Kristijana Toplaka, groził per „zabiję cię”.
2002. Dziennikarzom, którzy pisali o jego procesie, obiecywał śmierć, jeśli jeszcze coś o nim napiszą.
2003 Pobił kulami Mijenjo Mesicia, miejskiego architekta Zagrzebia. Był świeżo po operacji, chodził jeszcze o kulach, ale tak się wściekł, gdy Mesić nie wydał zgody na budowę wieżowca Mamicia, że zaczął go okładać. Po pewnym czasie dostał pozwolenie.
2006. Nazistowskie gesty po zwycięstwie Dinama nad Ekranasem.
2007. Zaatakował dwóch fanów Dinama na lotnisku, wykrzykując rasistowskie teksty. Potem rozebrał się i śpiewał do cygańskiej melodii.

2007. Obmacywał tancerkę w Azerbejdżanie.
2008. Zaatakował dziennikarza Romana Eibla.
2008. Zaatakował dziennikarza Iice Blazicia.
2008. Groził dziennikarzowi Borutowi Sipsowi, cytaty: „rozgniote cie jak kota!”, „rozbiję krzesło na twojej głowie, nieszczery chuju!”.
2010. Groził profesorowi Ivano Siberowi.
2010. Groźby pod adresem ministra Branko Vukelicia.
2011. Musiał być eskortowany przez policje z szatni dla sędziów.
2011. Noc w wiezieniu za incydenty w meczu Dinamo – Malmo (zamieszanie na trybunach).
2011. Rasistowskie teksty pod adresem Vahid Halilhodzicia.
2012. Rasistowskie teksty pod adresem Zelijko Jovanovicia, ministra sportu i edukacji.
2014. Po wygranym meczu z Hajdukiem, poszedł na miejsca zajmowane przez tamtejszych vipów i zaczął taniec radości. Od razu zamieszanie i bójka.

Zdravko Mamić jako młody chłopak trenował w Dinamie. Odpalono go w wieku piętnastu lat, był za słaby. Pracował później pod stadionem Maksimira, sprzedając pamiątki czy też słodycze, dziś trudno ustalić. Zaprzyjaźnił się w latach 80tych z Miroslavem Blażeviciem, wówczas trenerem Dinama, w ten sposób zbliżył się do klubu. Dorobił się podczas wojny na Bałkanach, podobno na alkoholu i leśnictwie (w mało legalny sposób). Od 2003 rządzi Dinamem, w tym czasie miał już pod sobą piętnastu trenerów.

Jozak chwalił się na jednej z konferencji, że zbadał wpływ długości pracy szkoleniowca na wyniki. Uśrednił je z wielu lig europejskich. Ci, którzy prowadzili drużynę ponad dwa lata, mieli wielką przewagę punktową nad tymi, którzy prowadzili zespół mniej niż rok.

Jak widać Mamić mocno przejął się wnioskami kolegi.

Śmieszne też, że Zdravko należał kiedyś do Bad Blue Boys, ultrasów Dinama, którzy obecnie są jego najzacieklejszymi wrogami. BBB pytają chociażby na co idą pieniądze z transferów. Inwestycji na ich miarę nie widać. Maksimir jest przestarzały, na nowych graczy wydaje się tylko procent, szkółka nie jest wcale droga. Wniosek: szmal wędruje prosto do kieszeni Mamicia, a ten kupuje wpływy, milczenie, poparcie.

Ale kibiców nie może kupić, dlatego Maksimir jest pusty i smutny. Nie ma zorganizowanego dopingu. No, chyba że za taki uznać 3000 osób przez 90 minut skandujących „Mamić, cyganie!”, bo takie mecze się zdarzały. Na początku Mamić szedł, jak zwykle w przypadku przeszkody, na zderzenie. Ale poddał się, poszukał ustępstw. Postanowił kupić ultrasów. Sięgnąć kolejny raz do kieszeni, pełnej pieniędzy za transfery Modricia, Corluki, Halilovicia i innych.

Zaoferował kibolom bajońskie warunki. Etaty w klubowym marketingu. Procent od sprzedaży biletów. Prowadzenie ochrony na trybunach. Usunięcie kamer ze stadionu, usunięcie voucherów i czarnej listy, a nawet zwolnienie wszystkich członków Bad Blue Boys z więzienia. Tak jest, Mamić słynie z doskonałych kontaktów z policją, co chyba nie dziwi biorąc pod uwagę listę przewin, a z których za każdym razem wychodził bez szwanku.

Ultrasi nie poszli na ustępstwa. Wraz z niektórymi członkami kadry Chorwacja 98′, czyli medalistów Mistrzostw Świata, wciąż walczą z Mamiciem. – Więksi dyktatorzy upadali – stwierdził Dario Simić, jeden z liderów ruchu. Mamić nazwał ich działania gangsterskimi.

Image and video hosting by TinyPic

Większość jednak wątpi, by idea zaprowadzenia demokratycznych rządów w Dinamie miała szansę się powieść. Mamić zbyt mocno jest osadzony w piłkarskiej federacji i ma zbyt wielu kolegów na wysokich stanowiskach politycznych. Gdy UEFA ścigała go w związku z rasistowskimi komentarzami, federacja przekonała ją w końcu, że sama rozstrzygnie całą sprawę. No i rozstrzygnęła, uniewinniając Mamicia.

Gdy Dinamo nazywało się jeszcze Croatia Zagrzeb, popadło w gigantyczne długi. To Mamić wówczas był jednym z głównych inicjatorów przekrętu, jaki znamy i z polskiej rzeczywistości piłkarskiej: stworzył nowy klub, nazwał go Dinamo, przetransferował do niego wszystkich piłkarzy, wszystkie trofea i własności. Staremu zostawił tylko długi. Taki Robert Prosinecki mógłby zostać obecnie spokojnie spłacony, przecież Dinamo dobrze stoi finansowo. Ale nie dostanie nic, bo prawnie klub, który mu zalega z pensją, zbankrutował. Łatwość przeprowadzenia całej operacji można wytłumaczyć tylko w jeden sposób: pieniądze przeszły z ręki do ręki tam, gdzie powinny. Do tego na pewno nie zaszkodził fakt, że Dinamo to od zawsze ulubieńcy wielu politycznych decydentów.

Mamić kręcił też ponoć przy reprezentacji. W swoim czasie kupił Sammira z Brazylii za grube 1.5 miliona euro. W 2007 nie stał tak mocno jak dziś, to był więc spory wydatek finansowy. Piłkarz był dobry, ale chimeryczny. Mamić postanowił podbić jego cenę wystawiając go w reprezentacji. Ale wtedy na stołku trenerskim siedział Bilić, który miał doskonałą prasę. Był nie do ruszenia, nie dało się na niego wpłynąć, miał zbyt silną pozycję i zbyt wielkie poparcie. O Sammirze w kadrze Bilić nie chciał słyszeć. Ale gdy tylko odszedł do Rosji i zwolnił stanowisko, Mamić wcisnął tam swojego – jak się uważa – figuranta, Igora Stimaca, a Sammir momentalnie zaczął grać.

***

Osobny rozdział to korupcja w chorwackiej piłce. Minister sportu, zwyzywany przez Mamicia w radiu, nazwał ją bagnem. Winą obarczył federację, która jeśli wie o wszystkim, to jest winna, a jeśli nie wie, to jest niekompetentna, a więc też winna.

Kibice uważają, że mecze są regularnie ustawiane. Nawet ci będący za Dinamem: – Jak długo kryminaliści będą rządzić władzami federacją, tak długo liga będzie ustawiona. Nie chcę, by mój klub wygrywał za wszelką cenę. Chcę, by liga chorwacka była sportowymi rozgrywkami. Tak jednak nie jest, Rijece czy Hajdukowi nikt nie pozwoliłby wygrać, gdyby mieli szanse na triumf.

Skandalem zakończył się finał Pucharu Chorwacji z 2009 roku, pomiędzy Dinamem a Hajdukiem. Sędzia wyrzucił wtedy gracza Hajduka z boiska, a potem dał dwa karne ekipie z Zagrzebia. Smród jak cholera, sprawa głośna na cały kraj, procesy, oskarżenia. Również Dan Alexa z Petrolula przekonywał, że przed kluczowym meczem w Lidze Europy, ktoś z Dinama się z nim kontaktował w celu kupienia karnego. Chorwaci ponoć dawali kapitanowi Rumunów pół miliona euro za jedenastkę.

Najsłynniejsza korupcyjna sprawa z udziałem Mamicia, dotyczy jednak starcia Lyon – Dinamo w Lidze Mistrzów. Była to ostatnia runda fazy grupowej LM sezonu 11-12. Ajax miał osiem punktów, Lyon pięć. Ajax podejmował Real u siebie, Lyon natomiast jechał na Bałkany. Bezpośrednie mecze zainteresowanych awansem drużyn zakończyły się bezbramkowymi remisami, więc decydował bilans bramkowy. Lyon był cztery oczka na minusie, Ajax trzy na plusie.

W pierwszej połowie za dwie żółte kartki wyleciał Jarko Leko. To nie zmieniło specjalnie obrazu meczu, ba, Dinamo prowadziło po golu młodego Kovacicia! Tuż przed przerwą wyrównał Gomis. Francuzi byli pogrzebani. Ale po przerwie zaczęły dziać się cuda, jakie się Januszowi Wójcikowi nawet nie śniły.

Lyon trafił w 48, 49, 52 minucie. Potem jeszcze trzy razy i skończyło się na 7:1, co przy wygranej 3:0 Realu w Amsterdamie, dawało Olympique awans. Gra obrońców gospodarzy w drugiej połowie: parodia i pozoranctwo. Bramkarz nie wyciągający rąk do końca przy paradach, co zauważyli dziennikarze z Holandii. Czarę goryczy przelało mrugnięcie do Gomisa, a wykonane przez Vidę, piłkarza Dinama. Do tego piłkarski argument: jak ta cudowna połówka ma się do pozostałych wyników Lyonu w LM? W pięciu meczach fazy grupowej strzelili dwa gole, a tu nagle taka kanonada. Potem zresztą zaraz odpadli i to z APOELEM. UEFA wszczęła postępowanie, ale sprawa rozeszła się po kościach. Jak to zawsze z Mamiciem bywa.

Ale pomimo tego wszystkiego, marka klubu rośnie. Dinamo cieszy się zaufaniem gigantów europejskiej piłki, ale i zdolnych młodzieżowców. Wielcy nie boją się płacić dużych pieniędzy za graczy Mamicia, a młodzi utalentowani chcą tu grać. Właśnie Dinamo przechwyciło szesnastoletniego kapitana swojego rocznika w Barcelonie, Daniego Olmo. Gracz przekonuje, że w Chorwacji będzie mógł grać w pierwszej drużynie, a szkółka jest równie dobra co La Masia, więc zyskuje na transferze (definitywny, a kontrakt na trzy lata). Man Utd tymczasem wypożycza Angelo Henriqueza do Chorwacji.

Hodzic, młody talent z Liverpoolu, po świetnym sezonie w Bośni (gdzie był wypożyczony) wolał Dinamo, niż nową umowę z „The Reds”. Na Anfield wiązali z nim nadzieje na przyszłość przyszłość, chcieli go w najbliższym sezonie wypożyczyć do Belgii. Bośniak Zagrał nawet dla Liverpoolu w jednym sparingu i strzelił dwa gole.

Teraz ma strzelać dla Dinama. Tak samo jak Junior Fernandes i Paulo Machado, piłkarze kupieni łącznie za ponad cztery miliony euro. Hajs się zgadza.

***

Ciekawe, że jednym z fundamentów akademii Jozaka, ma być uczenie piłkarzy fair play. Fair play, które Mamić łamie na każdym kroku. Czy rzeczywiście jednak pozbycie się tego drugiego byłoby dla Dinama trampoliną do jeszcze większych sukcesów? To możliwe. Ale są i głosy z Zagrzebia, które poddają taki scenariusz w wątpliwość: – Chcę nienawidzić Mamicia, chcę tego ze wszystkich sił. Ale nie mogę nie dostrzec, że pod pewnymi względami, facet jest geniuszem.

Leszek Milewski

KOMENTARZE (0)

Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona