Fuzja dla nikogo, czyli obowiązki kibica…
Blogi i felietony

Fuzja dla nikogo, czyli obowiązki kibica…

Zdziwiłem się dość mocno pytaniem od kolegi – co na ten cały licencyjny bajzel kibice Stali Rzeszów. Jaka jest reakcja fanów klubu, który właśnie przy (pod?) zielonym stolikiem załatwia sobie awans o dwie klasy rozgrywkowe grzebiąc przy okazji Flotę Świnoujście, wraz z jej – nieliczną, ale zawsze – grupą fanatyków. Zdziwiłem się, bo dla mnie reakcja jest oczywista, środowisko kibiców już nie raz i nie dwa razy pokazywało, co sądzi o podobnych machinacjach.

Przypomniałem sobie kibiców Zawiszy z transparentami: „Zawisza jest jeden – IV-ligowy, nie dla złodziei z Hydrobudowy”. Przypomniałem sobie kibiców Gieksy z hasłem: „awans przy stole – ja taki awans pierdolę”. Przypomniałem sobie fanatyków w całej Polsce, którzy pogonili Drzymałę z jego licencją Groclinu, przypomniałem sobie reakcje na różnej maści „fuzje”, ba, przypomniałem sobie, jak sama Stal Rzeszów protestowała wraz z Resovią przeciw pomysłowi „KP Rzeszów”, który miał w ubiegłym roku połączyć oba podkarpackie kluby.

No jak to, co mogą myśleć? Co może myśleć fanatyk, który często daje sobie obić mordę za kilka kolorów i liter, gdy grupa biznesmenów chce wykupić te barwy i litery od innych fanatyków? Dlatego też ogromnie zdziwiłem się reakcją, a właściwie brakiem reakcji ze strony Stali. Przejrzałem wszystkie facebookowe profile, jedyny komentarz zamieściła „Stal Rzeszów Południe” i wyglądało to tak:

Możliwe, że większość kibiców czeka na oficjalne informacje, ale patrząc na historię wszelkich tego typu przekrętów – do tej pory (z topowych ekip) tylko kibice Polonii Warszawa bez większych protestów przyjęli awans zakupiony przez właściciela ich klubu.

Kibice Floty (a może Resovii?) już zabrali głos:

A ekipa z Hetmańskiej wciąż wyczekuje. Zastanawiamy się – czy głosy z Warszawy, od polonistów, którzy swój spadek do czwartej ligi komentowali posypując głowę popiołem i przyznając, że właśnie mści się na nich feralne wykupienie Groclinu, naprawdę niczego nikogo nie nauczyły? Czy przykład ludzi z Zawiszy (abstrahując od ich aktualnych problemów), którzy nie chcieli kupionej przez Hydrobudowę I ligi, a ponad rok temu świętowali uczciwie wywalczoną Ekstraklasę to niewystarczający dowód na „opłacalność” czystej gry? Czy casus Gieksy Katowice, która pogoniła Irka Króla został już zapomniany?

Kibice przez ostatnie dekady w wielu miejscach w Polsce wyrobili sobie opinię strażników tradycji i ciągłości historii klubów. Wielokrotnie opowiadali się za uczciwą pracą, a nie kupowaniem dróg na skróty. Co więcej, w wielu przypadkach wybieranie tej okrężnej trasy okazywało się słuszne i opłacalne. Jeśli kibice Stali Rzeszów wciąż się wahają… Cóż, niech odpowiedzą im Gieksiarze, którzy na propozycję awansu przy stole zareagowali tak (od 3:18):

Głos kibiców Stali w momencie, gdy cała sprawa wisi na włosku (także, a może przede wszystkim za sprawą naszego wczorajszego artykułu) jest naprawdę potrzebny. „Against modern football”, siła miłości i pasji przeciw sile pieniądza. To my, kibice, mamy to wszystko na flagach i gadżetach. Czas udowodnić, że to nie tylko literki, tak jak udowadniały to wcześniej ekipy z całej Polski…

JAKUB OLKIEWICZ

Fot.StalRzeszow.pl

KOMENTARZE (0)