Reklama

Ekstraklasa bez Króla. Po występach w lidze i u Drzyzgi, czas na powrót za ocean

redakcja

Autor:redakcja

24 czerwca 2014, 10:47 • 2 min czytania 0 komentarzy

On był zmęczony popularnością, nieustanną obecnością mediów w swoim życiu i wizytami w programie Ewy Drzyzgi. Ona zdążyła publicznie wyprać swoje brudy, po czym skonfliktowała się z Natalią Siwiec. Polscy Beckhamowie, czyli Krzysztof Król i Patrycja Mikuła, byli tak zajechani naszym przaśnym show-biznesem, że zdecydowali się wyjechać z kraju. Postanowili udać się aż za ocean, bo jak sami twierdzą, najlepszym dla nich miejscem jest Ameryka.

Ekstraklasa bez Króla. Po występach w lidze i u Drzyzgi, czas na powrót za ocean

Król powraca więc do ligi, w której grał przed czterema laty. W międzyczasie – mimo wszelkich predyspozycji – świata piłki nie podbił. Kolejno grał w Polonii Bytom, Podbeskidziu Bielsko-Biała, Sheriffie Tiraspol i Piaście Gliwice. Aż dziwne, że prezesi i menadżerowie znacznie lepszych klubów nie poznali się na talencie byłego gracza Realu Madryt.

Na oczy przejrzeli dopiero włodarze Impactu Monrteal.

Miejscowi fani muszą czuć podekscytowanie w związku z przyjściem do klubu piłkarza takiego formatu. Szukając informacji o swoim nowym zawodniku zapewne dotarli już do filmiku, na którym Król z ekspresją Johna Wayne’a oświadcza: “You know, I was in Real Madrid, I was playing with the best players in the world, I know these guys”. Piłkarz takiego kalibru z pewnością pomoże wyciągnąć klub z ostatniego miejsca w tabeli MLS. Bo jak nie on, to kto?

Obawiamy się jedynie, że w skromnym klubiku z Montrealu będzie naszemu Krzysiowi zbyt ciasno. Niby to tylko godzina samolotem do Nowego Yorku i można przespacerować się po Manhattanie, ale dla Króla bardziej właściwy byłby Manhattan widziany z okna prestiżowego apartamentu. Przejrzeliśmy listę zawodników Impactu i ciężko było nam znaleźć wielkie nazwiska, z którymi zwykł grywać były obrońca Piasta. Na jego nieszczęście kilka miesięcy temu, właśnie w klubie z Montrealu, karierę zakończył Alessandro Nesta. Po jego odejściu, wśród wielu nazwisk, nie widzimy gościa, od którego Król mógłby chociażby pożyczyć samochód.

Reklama

Ciężko opisać pustkę, która ogarnęła nas po wyjeździe Krzysia do Kanady. Być może za jakiś czas przypomni się nam – nagra kolejny efektowny wywiad, bądź publicznie zaprezentuje jakiś tatuaż. Niestety w żaden sposób nie będzie można tego porównać z cotygodniowym oglądaniem Króla na polskich boiskach. W ogóle nie jest to łatwe lato dla fanów Ekstraklasy. Z ligą pożegnali się już Ladislav Rybánski, Sebastian Rajalakso, Marián Kelemen i Fabian Burdenski, a teraz przyszła pora na Krzysztofa Króla.

Dobrze, że chociaż Bartosz Rymaniak przeniósł się do Cracovii i zostanie z nami na kolejny sezon.

Fot.FotoPyK

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...