Maciej Skorża bliski zastąpienia Ryszarda Tarasiewicza w Bydgoszczy
Weszło

Maciej Skorża bliski zastąpienia Ryszarda Tarasiewicza w Bydgoszczy

Ryszard Tarasiewicz nie będzie w nowym sezonie trenerem Zawiszy Bydgoszcz, za to… „liga będzie ciekawsza”! Wszystko bowiem wskazuje na to, że do ekstraklasy wróci Maciej Skorża i że to właśnie on zluzuje „Tarasia”.
Zmiana trenera w zespole zdobywcy Pucharu Polski jest jedną z dziwniejszych w ostatnim czasie, ale kto umiał w Bydgoszczy odpowiednio przyłożyć ucho, ten się jej trochę spodziewał. Bo jedno to oficjalne uśmiechy i umizgi, a drugie – proza życia. Właściciel klubu Radosław Osuch nie był tak do końca zadowolony z zaangażowania szkoleniowca w codzienną pracę i z jego – tak to wyraźmy – podejścia do zawodu i życia. Miotał się więc, bo z jednej strony najlepsze wyniki w historii klubu, a z drugiej momentami niesmak, że nie tak to miało wyglądać. Dlatego od pewnego czasu mówiło się, że Tarasiewicz nie otrzyma oferty przedłużenia wygasającej z końcem sezonu umowy. Poniżej tweet z kwietnia…

Image and video hosting by TinyPic

Jakoś nam go troszkę żal. Gdyby spojrzeć na jego pracę pod względem zadaniowym, to… realizacja celów sportowych – 100 procent.

Awans do ekstraklasy – wywalczony.
Awans do grupy mistrzowskiej – wywalczony.
Awans do europejskich pucharów – wywalczony.

O pożegnaniu z Tarasiewiczem zdecydowały trzy więc trzy czynniki. Pierwszy – tzw. higiena pracy. Drugi – wyniki wiosną. Trzeci – dostępność Skorży. Co do punktu drugiego, Radosław Osuch twierdzi, że zdobycie Pucharu Polski przysłoniło prawdziwe oblicze zespołu, który w 2014 roku zdobył tylko 17 punktów, czyli zaledwie 2 punkty więcej niż Widzew Łódź. Szkoleniowiec na swoją obronę oczywiście też ma mocne argumenty: przez długi czas nie mógł korzystać z kontuzjowanych, najważniejszych piłkarzy – Michała Masłowskiego, Herolda Goulona i Bernarda Vasconcelosa. To jednak właściciela klubu do końca nie przekonuje. Twierdzi nawet, że zła postawa w 2014 roku kosztowała go 1,4 miliona złotych, które klub mógł zgarnąć, gdyby wspiął się w tabeli troszkę wyżej. Oczywiście to dość naiwne wyliczenia, ponieważ równie dobrze dokładnie to samo mogą powiedzieć właściciele w każdym inny klubie.

I wreszcie punkt trzeci – Osuch od dawna „chorował” na Macieja Skorżę. Przed długi czas ten trener był raczej poza zasięgiem. Jednak czas mija, a potencjalnych miejsc pracy dla Skorży coraz mniej. Na pewno w najbliższym czasie nie będzie zarabiał tyle, ile wcześniej. Legia go nie zatrudni, Wisła aktualnie też nie, mógłby czekać na poznańskiego Lecha, ale czekał długo i… ile można? Lechia trenera ma i o Skorży nawet przez moment nie myślała. Wszystkie inne kluby nie różnią się znacząco od Zawiszy. Utytułowany szkoleniowiec jeśli więc chce jeszcze w tym zawodzie pracować, to musi zrobić krok w tył. I chyba właśnie go robi.

Osuch z kolei poleciał do Portugalii, gdzie dopina współpracę z FC Porto. Liczy, że portugalski gigant usprawni szkolenie młodzieży w Bydgoszczy (odpowiadać za to miałby oddelegowany przez Porto trener) oraz użyczy trzech zawodników drugiej drużyny. – Chcemy w nowym sezonie być mocniejsi niż w tym. Ale jeśli Legia ma sto milionów budżetu… Jak chcesz powalić kogoś, kto waży 150 kilogramów, to tak łatwo tego nie zrobisz. Musisz zadziałać sposobem! – mówi właściciel klubu.

A co dalej z Tarasiewiczem? Będzie czekał na oferty. Dla niego to może być dobry moment, by z Bydgoszczy w glorii chwały wybyć – zanim zaliczy dwa eurowpierdole.


FOT. FotoPyK

KOMENTARZE (0)