Tradycyjnie – w dziedzinie statystyk profesjonaliści sto lat za kibolami
Weszło

Tradycyjnie – w dziedzinie statystyk profesjonaliści sto lat za kibolami

Najpierw były klubowe strony internetowe. Oczywiście szybko okazało się, że najlepsze robią sami kibice. Potem poszło dalej – fotoreporterzy – wiadomo, wolontariusze z młyna. Raczkujący marketing, „ticketing”, czyli zwyczajna polityka zwiększania liczby opchniętych biletów, a w niektórych miejscach nawet oficjalne telewizje – dola kibola. W kwestii innowacji kluby muszą przyznać – motorami zmian najczęściej byli kipiący pomysłami, a jednocześnie wyjątkowo „tani w utrzymaniu” kibice. Potwierdzą to w Koronie, gdzie cały projekt telewizji napędził aktywny wyjazdowicz, potwierdzą to w wielu klubach, gdzie za marketing odpowiadają w głównej mierze kibole, potwierdzą to w miejscach, gdzie strony internetowe oraz fotografie z życia klubu to wciąż dzieło fanatyków zdzierających gardło na meczach.
Nic dziwnego, że wkurwieni ciągłym olewaniem kwestii statystyk przez Ekstraklasę SA kibice wreszcie… wzięli się za ten temat własnoręcznie. Pomysł wypłynął gdzieś na Twitterze, w środowisku fanatyków Legii, ale obecnie nabiera kształtu ogólnopolskiego projektu zrzeszającego wszystkich tych, którzy chcieliby się o grze zawodników dowiedzieć czegoś więcej, niż stek banałów wyartykułowanych przez Wojtka Jagodę, albo innego równie nieszablonowego eksperta.

Potrzeba matką wynalazków. Ekstraklasa konsekwentnie prowadzi politykę ograniczonego zaufania i woli nie ujawniać kibicom statystyk celnych podań (może słusznie…), więc kibice… sami je liczą. Na razie projekt @EkstraStats jest w fazie mocno beta, ale już po pierwszym zanalizowanym przez nich meczu mogli się pochwalić dorobkiem większym, niźli ten należący do spółki organizującej rozgrywki. Po raz pierwszy wykroczono bowiem poza zestaw „strzały/celne/spalone/rożne”. Co ciekawe, całość dostajemy od kibiców nie w formie tabelki Excela, ale… Co będziemy opisywać. Na przykład takiej:

Coś, czego Ekstraklasa SA nie potrafi zorganizować mimo ogromnych możliwości i jeszcze większego zapotrzebowania na tego typu towar, kibice ogarnęli własnym sumptem, bez większej orkiestry i rozgłosu. Co więcej, wygląda na to, że ich projekt „żre” – ostatnio bowiem ogłosili rekrutację:

Pamiętacie nasz apel o zwrócenie uwagi na statystyki? Cóż, został wysłuchany. Przez kibiców. Polecamy obserwować cały projekt na Twitterze i Facebooku, wspierać, rekrutować się i oddolnie napędzać profesjonalizację naszej ligi. Wiemy, że nie będzie łatwo wytrzymać liczenia strat pomocników Śląska Wrocław, wiemy, że nie będzie lekko oczekiwać na celne dośrodkowanie Małeckiego i na pewno nie będzie przyjemnie patrzeć w skupieniu na huraganowe ataki w meczu Piast – Podbeskidzie. Sądzimy jednak, że jak najbardziej warto. Wspólnie możemy coś zrobić dla tej kartoflano-ogórkowej, ale jednak naszej ukochanej ligi.

Fot.FotoPyK

KOMENTARZE (0)