Szamoobrona
Kartofliska na szlaku, czyli co słychać w… Grecji (8)
Weszło

Kartofliska na szlaku, czyli co słychać w… Grecji (8)

Gdyby ktoś zlecił mi przygotowanie folderu reklamującego wyjazdy do Grecji i zaordynował: „Umieść na okładce to, co zachęciłoby do przyjazdu takich ludzi jak ty” to do grafika odpowiedzialnego za projekt wysłałbym hasła typu „Pełen rozpiździaj”, „Syf i malaria na ulicach”, „Piro na stadionach”. Chwilowo mam dość plaż i pięknego błękitu mórz. Wolę przynajmniej przez chwilę otrzeć się o coś prawdziwego. Stąd też pomysł na weekendowy wypad do Salonik celem zobaczenia kilku piłkarskich szlagierów. Zapraszam na kilka zdań o kartofliskach greckich.
1. Może i taksówkarze w Salonikach są świetni w rozwiązywaniu łamigłowek, krzyżówek, być może nawet i sudoku, ale niestety nie za bardzo potrafią odczytywać mapy i nie wiedzą jak dojechać na mecze piątej ligi. Skandal wręcz międzynarodowy.

2. Kolejnym dowodem na to, że w greckich szkołach na lekcjach geografii nie uczą rozmieszczenia piątoligowych boisk jest kolega Vangelis. Mieszkaniec Salonik. Młody, zdolny, atrakcyjny. Jak typowy Grek prenumeruje polski magazyn kulturalny „To My Kibice”. Dobrze zna realia polskiego futbolu. Wie w jakich liczbach na wyjazd potrafią stawić się fani Puszczy Niepołomnice, z kim mają ewentualną zgodę, a z kim im się nie układa. A o niższych ligach greckich wie znacznie mniej: „Radosław. To przecież gówno. Szkoda czasu”.

3. Dla wielbicieli meczów, w których nie padają bramki, nie ma nic piękniejszego od 5 ligi greckiej. Wprawdzie udało mi się dotrzeć tylko na 3 takie spotkania, ale liczba zobaczonych bramek nie przekroczyła w nich zera.

4. Na własne oczy widziałem za to gola na meczu 7 ligi greckiej! I to jakiego. Może nie jest to bramka „stadiony świata”, ale „kartofliska świata” z pewnością.

Gol ten padł w niezwykłych „meteorologicznych derbach” Salonik. Drużyna o nazwie „Błyskawica” podejmowała „Zieloną Burzę”. Aby wszystko się zgadzało mecz toczył się w deszczu i… burzy.

5. Derby rozegrano na stadionie Agios Pavlos. Myślę, że na taki ruch jak na tym obiekcie nie obraziłby się niejeden dom publiczny. Pierwszy mecz o 9 rano i tak co 2 godziny zmiana drużyn, aż do godz. 21. Stan płyty ze sztuczną trawą po takim maratonie? Nienajgorszy. Obawiam się, że przy takim tempie pracownice agentury mogłyby być bardziej zryte niż nawierzchnia boiska.

Jako, że za bramkami znajduje się biały mur, to dla kontrastu pomalowano je na… żółto.

6. W piątej lidze bramki nie padały, ale chociaż całkiem ładne stały. Takich oldskulowych konstrukcji nie mają chyba nawet w JW Construction.

7. We Włoszech mają SSC Napoli, a w Salonikach jest AZ Neapolis (dzielnica Salonik). W piłkę lepiej kopią ci pierwsi, ale bardziej imponujący stadion mają ci drudzy. Trybuna z 4 poziomami! Widoczność niemalże perfekcyjna.

8. Ostatnio kibice polskiej 6 ligowej Mazovii Mińsk Mazowiecki zostali przez lokalne media określeni mianem „stada rozjuszonych wampirów”. Ciekawe jak by nazwano 5 ligowych fanów Finikas Kalamarias po tej oprawie.

9. „W górę kiełby” czyli krótkie podsumowanie cateringu. Na mieście widziałem takie hot-dogi, z którymi na raz nie poradziłaby sobie nawet Teresa Orlovsky u szczytu kariery (hot dog XXXXL). Na stadionach tego niestety nie było, ale za to na obiekcie Finikas Kalamarias w automacie można było „wylosować”…

Tak, to jest chyba ta słynna „ryba po grecku”. Jak widać zestaw kibica dopełniały sąsiadujące buteleczki z %.

Przerąbane mają za to kibice Paoku. Powiedzieć że traktuje się ich nienajlepiej to tak jakby nie powiedzieć nic. Serwowane pod stadionem Toumba souvlaki to najdelikatniej mówiąc… hmm… myślę, że porównywalne smakowo mogłoby być zjedzenie własnych odchodów. Raczej nie polecam.

10. Grecka policja dobrze wie, że to co tygrysy lubią najbardziej to dni wolne od pracy. Wiekszość meczów odbywa się więc bez kibiców gości i tym sposobem przyjezdni mają mniej „roboty”. Tak było również podczas niedzielnych derbów Salonik Paok-Aris. Fani żółto-czarmych zostali pominięci przy wysyłaniu zaproszeń.

11. Gdyby w polskich tramwajach i autobusach kontrolerzy byli tak dokładni jak ochroniarze sprawdzający kibiców przy wejściu na derby to śmiało można by było jeżdzić bez biletów.

12. Byłem świadkiem drobnej anomalii pogodowej. To był dość chłodny dzień w Salonikach. Na godzinę przed wieczornymi derbami stadionowy termometr wskazywał 12 stopni. Na 5 minut przed pierwszym gwizdkiem temperatura wzrosła do 13 stopni, a na minutę przed meczem grzało już całkiem nieźle.

13. Ten kto czytał „Szamo” kojarzy z pewnością opis meczu Paoku, gdzie przed ważnymi spotkaniami na środek boiska wychodzi kibic i wali w bęben. Tym razem wyglądało to tak.

14. Gdyby obrońcy praw zwierząt mogli wystawiać mandaty to fani Paoku raczej dostaliby jeden albo nawet dwa. Przed meczem na boisko wpuszczono 2 kurczaki związane szalikiem Arisu. Poźniej je oswobodzono tak aby mogły zjeść z murawy to całe robactwo. Symbolika? Oczywiście, „Robale” – tak przez wyznawców Paoku określani są fani Arisu. Na koniec happenningu ptactwo kulturalnie załadowano do wora i raczej nie doczekało (jak w Zabrzu) do wyboru najlepszego zawodnika meczu.

15. To miłe, że aż tylu wolontariuszy w pomarańczowych kamizelkach delegowano do pomocy kibicom.

16. Derby Salonik w 2 minuty. Krótki skrót meczu widzianego z kartofliskowej perspektywy.

17. Do Salonik leciałem w sobotę rano z Berlina. Była więc okazja zobaczyć tam coś „na poziomie” w piątek wieczorem. Miałem co prawda bilet na hokeja (Eisbaren), ale aby nie kusiło na wszelki wypadek zostawiłem go w hotelu i ostatecznie wylądowałem na meczu na szczycie Berlin Ligi (6 poziom rozgrywkowy).

„Służbowo musimy chodzić niestety na Bundesligę, ale gdy mamy wybór to najczęściej wybieramy Berlin-ligę”. Tak mówili mi poznani w kolejce po piwo („Ktoś mi pisał, że na meczu może być ten śmieszny groundhopper z Polski. To ty?”) dziennikarze poczytnych niemieckich dzienników.

Dorzucili jeszcze mizerną anegdotkę:
„Ostatnio po meczu Anglia-Niemcy mieliśmy zapytania dlaczego w reprezentacji Niemiec nie zagrał Robert Lewandowski. Za tyle bramek w Borussi powinien wreszcie dostać swoją szansę!”.

18. „No dice”. Znacie? Dam sobie włosy na plecach obciąć, że nie. „No Dice” to anglojęzyczny(!) magazyn poświęcony berlińskiemu futbolowi w niższych ligach. Przedstawiciele oczywiście również byli na meczu, a ja zapomniałem oczywiście zapytać ich o nakład pisma. Nie wierze, że na tym zarabiają. Passion not pounds!

19. Co byście wybrali w piątkowy wieczór w godz. 19-22? Seks czy mecz Hertha 03 Zehlendord-SFC Stern. Na tę drugą opcję zdecydowało się ok. 200 osób. Wbrew pozorom można było połączyć i to i to. Z meczu prowadzono bowiem internetową tekstową relację live, którą śledziło w sumie 150 osób (nie ma statystyk ile osób kopulowało i śledziło relację jednocześnie).

20. A jakby ktoś zastanawiał się co czyta się na 6 lidze niemieckiej…

21. Chętnie ponudziłbym się w najbliższy weekend na jakimś meczu niższej ligi w Polsce. Mam problem bo chyba już nie grają. No niech ktoś napisze, że się mylę!

Radosław Rzeźnikiewicz
Twitter: @kartofliska

PS. W eskapadzie do Salonik brał również udział ekspert ds. greckiej piłki Mateusz (Twitter: @LotnikPL). O greckich rozgrywkach, a zwłaszcza greckich fanatykach wie nawet więcej niż Jacek Gmoch. Polecam.

KOMENTARZE (0)

Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona