Weszło z butami: Paweł Dawidowicz nie słucha ekspertów, uczy się do matury i nie patrzy, kto sędziuje
Weszło

Weszło z butami: Paweł Dawidowicz nie słucha ekspertów, uczy się do matury i nie patrzy, kto sędziuje

Kolejny odcinek naszego cyklu. Przepytaliśmy Pawła Dawidowicza, jedno z największych odkryć rundy jesiennej, którego w ostatnim ligowym meczu na żywo oglądali przedstawiciele Borussii Dortmund – dyrektor sportowy Michael Zorc oraz drugi trener Ł»eljko Buvać.
Najlepszy piłkarz Ekstraklasy?
Według mnie Sebastian Mila. Może już jakoś specjalnie dużo nie biega, ma swoje lata, ale i tak jest najlepszy.

Najlepszy technik w lidze?
Dani Quintana. Fajnie obraca się z piłką, trudno ją dosięgnąć.

Najlepszy rywal, przeciwko któremu grałeś?
Graliśmy z Barceloną (śmiech). Ale nie, nie chcę wskazać ani jednego, nikt się aż tak bardzo nie wyróżnił. A z naszej ligi? No… to też raczej nie.

Na boisku bez kompleksów czy z respektem do przeciwnika?
Z respektem do przeciwnika – to jasne, ale przede wszystkim bez kompleksów. Inaczej nie da się grać.

Studia – tak czy nie?
Zależy od momentu, co będzie za rok. Póki co przygotowuję się do matury, dużo roboty jest.

Sven Bender czy Frank Lampard?
Lampard. On naprawdę mega dużo widzi na boisku!

Najbardziej niedoceniany ligowiec?
Piotr Grzelak, najlepszy wolej w lidze

Bogusław Kaczmarek czy Michał Probierz?
Wolę Probierza. I jako osobę, i jako trenera.

Za pierwszą meczową premię…
Za pierwszą to nic. Ale pozbierałem kolejne, poodkładałem i starczyło na auto. Nic wielkiego, po prostu jest.

Największy twardziel w lidze?
Twardziel… Niech będzie Sobolwwski.

Najgłupsze pytanie od dziennikarza?
Ktoś ostatnio, po meczu z Koroną Kielce, zapytał mnie, czy cieszyłem się ze strzelenia gola. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć…

Tatuaże – tak czy nie?
Nie, nigdy. Naprawdę, jakoś nie mam przekonania, zresztą chyba wyniosłem to z domu.

Trener, z którym chciałbyś pracować?
(śmiech) No Klopp, a jak? Cenię go za charyzmę, to widać.

Slim fit czy dresy?
Co, co? To pierwsze.

Najbardziej surowy trener, z jakim pracowałeś?
Może jednak Probierz, tylko że w tym pozytywnym świetle. Nie ma lekko.

Największy jajcarz w szatni?
U nas to Deleu. Za wszystko. Chodzi po szatni, opowiada najprzeróżniejsze historie – po polsku oczywiście. Świetnie parodiuje ludzi.

Mecz, po którym chciałeś zapaść się pod ziemię?
Ostatni, ze Śląskiem. I nie chodzi wcale o to, że przyjechali przedstawiciele Borussii. Wiedziałem o tym przed meczem, jednak w żaden sposób nie wpłynęło to na moją grę. Po prostu słaby mecz.

Kadra Sasala – szok i niedowierzanie czy tak się po prostu musiało stać?
Zdecydowanie szok.

Marcin Sasal – dobry fachowiec, tylko smutny czy trenerski przebieraniec?
Dobry, mimo ostatnich wyników. Nie można zwalać całej winy na trenera.

Największy pantoflarz?
Kacper Łazaj. Dlaczego? (śmiech) Ma imię swojej dziewczyny na korkach.

Największa impreza po zwycięstwie?
Nie ma czasu na zabawy, nie teraz.

Kto z Lechii do Turbokozaka?
Już byli… Jako następnych wskazałbym Machaja z Wiśnią (Piotr Wiśniewski – red.).

Ulubiony ekspert piłkarski?
Skupiam się na meczu, a nie na tym, co mówią w telewizji.

Ekstraklasa w telewizji czy spacer z psem?
Ekstraklasa.

Najlepszy przyjaciel z boiska?
Pietrowski, Grzelczak, Tuszyński, Wiśniewski. I Bieniuk!

Do you speak English?
Uczę się, uczę. Poważnie.

Alkohol i hazard?
Nie i nie.

Najbardziej utalentowany piłkarz w Ekstraklasie
Przemek Frankowski.

Sędzia, z którym poszedłbyś na piwo?
Nie piję, więc bym nie poszedł. Zresztą ja nie patrzę na to, kto jest sędzią. Jest mi to całkowicie obojętne.

Szydera w piłce – potrzebna czy drażniąca?
Musi być, jasne, że musi.

Komentarze na swój temat – czytasz czy zamykasz oczy?
Nie czytam, bo nie chcę wiedzieć. Nie i już.

Impreza z Szymonem Drewniakiem czy strach przed imprezą?
Nie kojarzę…

Najcenniejsza koszulka, którą się wymieniłeś po meczu?
Jeszcze się z nikim nie wymieniałem, więc nie mogą nikogo wskazać.

Ostatnia książka, jaką przeczytałeś?
Chyba „Opowieść wigilijna”.

Plany po zakończeniu kariery czy co ma być, to będzie?
Co ma być, to będzie. Za wcześnie jeszcze.

Najostrzejsza krytyka, jaką usłyszałeś pod swoim adresem?
Ł»e jestem nieskoordynowany, że za duży.

Polityka – śledzisz czy jest ci to obojętne?
Zupełnie mnie polityka nie interesuje.

Inwestycje – tak czy może kiedyś?
Póki co trzeba odkładać. Auto już mam, to taka moja pierwsza inwestycja.

Gej w szatni?
Nie, nie sądzę.

Transfer w 2013 czy później?
Nie wiem, tym zajmuje się mój menedżer.

Za rok o tej porze…
Zależy, czy będę dobrze grał. Nie ma co myśleć o przyszłości, trzeba teraz pracować.

„Hiena” – skąd taki pseudonim?
Kolega się naoglądał Animal Planet.

Borussia czy Chelsea
Borussia. Tę wypowiedź, że wolę Chelsea wyciągnęli z kontekstu.

Mistrzem Polski będzie?
Lechia i ja naprawdę w to wierzę.

Najładniejsza dziewczyna piłkarza?
Casillasa, nie pamiętam tylko, jak się nazywa…

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)