Test białego prześcieradła: race są bezpieczne?
Weszło

Test białego prześcieradła: race są bezpieczne?

Race to ostatnio niezwykle gorący – dosłownie i w przenośni – temat. Z jednej strony cała rzesza kibiców twierdzi, że pirotechnika na stadionach jest całkowicie bezpieczna, z drugiej: nieugięci wojewodowie czy też piłkarscy działacze za odpalanie rac nakładają mniej lub bardziej drakońskie kary. Postanowiliśmy przeprowadzić test – z jednej strony ja, czyli osoba, która nie miała wyrobionego w tym temacie zdania (jedynie uważałem, że odpalanie rac przy świadomości nieuniknionych konsekwencji jest skrajnym idiotyzmem), z drugiej piroentuzjasta, czyli Jakub Olkiewicz, który chyba dobre racowisko woli nawet od dobrego meczu. Zachęcamy do obejrzenia filmiku i do dyskusji.

Jak widzieliście, ja i Kuba wnioski z testu wyciągnęliśmy zupełnie inne. Ja byłem zaskoczony, jak szybko spaliło się prześcieradło przy pierwszej racy. Nie uważam, bym trzymał ją zbyt nisko – najniżej przez moment była na wysokości kolan, natomiast gorące iskry rozpaliły materiał także wówczas, gdy spadały z większej odległości. Kuba z kolei uważa, że gdyby w porę reagować i gasić, to w prześcieradle zostałyby tylko małe dziurki. Jak idę na mecz, to jednak wolę wrócić bez „małych dziurek”.

Kolejne próby też mnie nie uspokoiły. Oczywiście można podnosić argument, że zazwyczaj (prawie nigdy) odpalanie rac nie niesie za sobą żadnych konsekwencji, natomiast moim zdaniem jest to argument głupi: bo rzecz w tym, by zapobiegać i przewidywać, a nie lamentować, gdy faktycznie ktoś ucierpi. Race mi się podobają, pamiętam czasy, gdy na polskich stadionach odpalano ich po kilkaset równocześnie i zawsze efekt był piorunujący. Stałem się ich przeciwnikiem nie ze względu na zagrożenie, lecz ze względu na nieuchronność kar, które są z nimi związane. Raca zawsze była dla mnie efektownym świecidełkiem, którego jednak nie przekładałem ponad mecz i ponad budżet klubu. Mając do wyboru – odpalanie rac co tydzień albo roczny kontrakt dla świetnego napastnika, wybrałbym napastnika. Ale to kwestia zainteresowań.

Jednak od dzisiaj zmieniam front: przyznaję rację przeciwnikom rac – nie, nie są bezpieczne, nie powinny być odpalane w tłumie, pod albo nad flagami. Nie wierzę w to, że wszystkie osoby odpalające race na stadionach są rozsądne i że można im powierzyć zdrowie innych osób. Kuba twierdzi dalej: można odpalać, bo głąby tego nie robią, tylko osoby w tym zakresie wykwalifikowane. Osobiście pozostaję sceptyczny i wolę dmuchać na zimne.

Jeśli prawo zezwoli na używanie rac przez przeszkolone osoby, w odpowiednich warunkach (na pewno nie w tłumie) – w porządku. Póki wygląda to tak, jak wygląda – jestem na „nie”.

KRZYSZTOF STANOWSKI