Image and video hosting by TinyPic
Alan Branch Jersey Anthony McCoy Jersey Ben Obomanu Jersey Bobby Wagner Jersey Alameda Ta'amu Jersey Alex Okafor Jersey Alfonzo Dennard Jersey Andre Ellington Jersey

WESZLO.COM Weszło

Piast już z głowy. Pora na Lecha i Śląsk? Raczej Śląsk

Sierpień 1, 2013 12:00

1375352036_634742

My za wszelką cenę próbujemy dostać się przynajmniej do fazy grupowej Ligi Europy. Oni grają w niej co roku. My zastanawiamy się czy prezesi wypłacą wreszcie zawodnikom premie za mistrzostwo i czy w ogóle za parę miesięcy będą mieli czym zapłacić za cokolwiek. Oni w tym czasie wydają ciężkie miliony na transfery. „My” czyli Śląsk Wrocław. „Oni” czyli belgijska Brugia, dzisiejszy rywal wrocławian. Nie ma sensu się czarować – zespół z zupełnie innej półki. Tak sportowo, jak i finansowo.
Bez cienia wątpliwości, Śląsk ma na swojej drodze jednego z najtrudniejszych pucharowych przeciwników w ostatnich latach. Pewnie słabszego od zeszłorocznego Hannoveru, ale jednocześnie mocniejszego i od Helsingsborga, i od Rapidu Bukareszt, z którymi wrocławianie mieli już okazje przegrać. Oczywiście Stanislav Levy trochę za bardzo się wypuszcza mówiąc, że Brugia to drużyna z europejskiego topu, ale wszystkie inne teksty o różnicy klas zdają się być w zupełności uzasadnione.

Weźmy te wywołane już transfery.

Laurens De Bock z Lokeren – 3,5 miliona euro
Jim Larsen z Rosenborga – 2,5 miliona euro
Tom de Sutter z Anderlechtu – 2 miliony euro
Enoch Kofi Adu z Nordsjaelland – 2 miliony euro
Mohamed Tchite ze Standardu Liege – 1,5 miliona euro
Jesper Jorgensen z KAA Gent – 1,5 miliona euro
Ivan Trickovski z APOEL-u Nikozja – 1 milion euro
Timmy Simons z Norymbergi – 500 tysięcy euro.

Już mniejsza o to, że i Trickovski, i Tchite w ostatnich latach zdążyli dać się we znaki polskim ekipom w meczach pucharowych. Ta powyższa lista to tylko kilka najważniejszych transferów Brugii przeprowadzonych w ostatnich trzech okienkach – przy czym to trzecie wciąż się nie zamknęło. Tylko tego lata Belgowie wydali na nowych piłkarzy ponad 2,5 miliona euro. W poprzednim sezonie – 12,5 miliona, a jeszcze we wcześniejszym ponad 13 dużych baniek. W bieżącym oknie dokonali też najwyższego transferu z klubu w całej jego historii, sprzedając Carlosa Baccę za 7 milionów do Sevilli. Niby to tylko liczby, niby pieniądze nie biegają po boisku i nie zdobywają bramek, ale nasze miejsce w szeregu wskazują idealnie.

W poprzednim sezonie pucharowym Club Brugge grało w fazie grupowej Ligi Europy, odpadając najpierw z FC Kopenhagą z walki o Ligę Mistrzów. Rok wcześniej Belgowie wyszli z grupy Ligi Europy i poddali się dopiero po dwumeczu z Hannoverem (1:3). Generalnie, od kiedy Puchar UEFA przekształcono w LE, dzisiejszy rywal Śląska gościł w grupie (a czasem i dalej) raz za razem. Regularnie.

Śląsk jak to Śląsk, wiadomo. Póki co zagrał:

– bardzo dobry pierwszy mecz z Rudarem.
– fatalną pierwszą połowę z Koroną i słabą drugą
– dobrą pierwszą połowę rewanżu z Rudarem i fatalną drugą
– fatalną pierwszą połowę z Jagiellonią, no i lepszą drugą.

W sumie – jeden udany mecz, rozegrany na poziomie od początku aż do końca. Niestety z podwórkowym przeciwnikiem, który dostał się do Europy tylko dzięki niedopuszczeniu do niej innych drużyn. Dziś niestety potrzeba obu bardzo dobrych połów, a i to nie da żadnej gwarancji korzystnego rezultatu.
 
EXPEKT:
Śląsk Wrocław – Club Brugge – 3.25 – 3.50 – 2.00
Śląsk nie przegra na własnym boisku – 1.68
Śląsk strzeli gola w pierwszym meczu – 1.35


Kliknij aby się zarejestrować i obstawić zakład >>

COMEON:
Pierwsza połowa zakończy się remisem – 2.10
Bruggia będzie prowadzić do przerwy i wygra – 3.25
Więcej goli padnie dopiero po przerwie – 2.05


Kliknij aby się zarejestrować i obstawić zakład >>

Trochę przyjemniej mają piłkarze Lecha Poznań, którzy od wczoraj przebywają w Wilnie. Mariusz Rumak zdążył już przemówić po angielsku przed kamerą klubowej telewizji Zalgirisu, a jego zawodnicy wypróbować kolejną sztuczną trawę, na której będą dzisiaj walczyć o pucharowy wynik.

„Lech to bardzo dobra drużyna, ale jeszcze w wakacyjnej formie” – mówi w wywiadzie dla Rzeczpospolitej Marek Zub, trener Zalgirisiu i zdaje się, że równocześnie pierwszy szkoleniowiec, który poprowadzi zagraniczny klub przeciwko polskiemu zespołowi. Polska reprezentacja może być zresztą dużo większa, bo w kadrze znajdują się też Kamil Biliński, bardzo dobrze wypowiadający się o Polsce Andrius Skerla, były piłkarz Jagiellonii, Paweł Komołow z Bełchatowa czy Georgas Freidgeimas, który kiedyś z wątpliwym skutkiem kopał w Łódzkim Klubie Sportowym. Nie ma tylko Jakuba Wilka – ten przezornie uciekł przed Lechem, a więc swoim byłym pracodawcą, do rumuńskiego Vaslui.

Zalgiris dysponuje budżetem w granicach 10 milionów złotych rocznie – finansowo i organizacyjnie nijak z Lechem równać się nie może. Sam Zub przyznaje, że jeśli obie drużyny zagrają na swoim normalnym, wysokim poziomie, to Lech wygra. Pytanie, co dziś w przypadku Lecha oznacza stwierdzenie „normalny, wysoki poziom”? Jeśli będzie on taki jak w meczach z Ruchem czy Cracovią, to wszystko w Wilnie się może wydarzyć. Zalgiris, Litwa, Wilno. Pierwsze skojarzenie – koszykówka, a nie piłka nożna. Raczej Arvydas Sabonis, a nie Mantas Kuklys. To tego pierwszego ludzie będą kojarzyć na ulicach.

Jak wygląda futbol w Wilnie i czy naprawdę znajduje się aż tak bardzo na marginesie, możecie się przekonać oglądając bardzo dobry reportaż Canal+, wyemitowany przed kilkoma miesiącami:

Co ciekawe, dokładnie w dniu rewanżu z Lechem Markowi Zubowi wybije rok pracy z Zalgirisem. Zdobył z nim w tym czasie wicemistrzostwo Litwy. Tylko wicemistrzostwo, biorąc pod uwagę, że w drugiej części sezonu wygrał 13 kolejnych meczów, ale mimo to strat z czasów kiedy w Wilnie nie pracował nie dało się odrobić. W finale Pucharu Litwy wygrał za to z byłym pucharowym rywalem Wisły Kraków – FK Szawle i dziś prowadzi w lidze z przewagą dziewięciu punktów nad Ekranasem Poniewież. Odżył też Biliński, którego statystyki w tym sezonie prezentują się imponująco:

– W lidze 17 meczów – 13 goli i 5 asyst
– W pucharach 4 mecze – 3 gole i 1 asysta.

Przed rokiem Zalgiris dostał pucharowe lanie 1:5 od Admiry Wacker. W tym jest znacznie lepiej. Wa własnym boisku zremisował z irlandzkim St. Patricks i wygrał 2:0 z Pyunikiem Erewań. Mariusz Rumak filozofuje więc w swoim stylu: – Jedziemy po zwycięstwo, ale remis nie będzie porażką.

BET-AT-HOME:
Zalgiris Wilno – Lech Poznań – 4.10 – 3.50 – 1.75
Zalgiris nie przegra pierwszego meczu – 1.91
Lech jako pierwszy strzeli gola – 1.55


Kliknij aby się zarejestrować i obstawić zakład >>

BETCLIC:
Padną przynajmniej trzy bramki w meczu – 2.00
Lech będzie prowadził do przerwy i wygra – 2.75
Zalgiris strzeli gola w meczu u siebie – 1.55


Kliknij aby się zarejestrować i obstawić zakład >>

Weszło



KOMENTARZE

ZOBACZ RÓWNIEŻ

WESZŁO NEWSY

BLOGI I FELIETONY

ANGLIA

HISZPANIA

NIEMCY

WŁOCHY