Fiński kadrowicz ostatecznie w Lechu. Widzimy potencjał na niezły transfer
Weszło

Fiński kadrowicz ostatecznie w Lechu. Widzimy potencjał na niezły transfer

Lech Poznań ostatecznie potwierdził – transfer reprezentanta Finlandii, pomocnika, Kaspera Hamalainena (darujemy sobie te wszystkie fińskie kropki w nazwisku) doszedł do skutku. Przyznamy, że póki co mamy wobec niego mniej więcej podobne odczucia jak wtedy, kiedy do Wisły przychodził Maor Melikson. Z jednej strony – nie widzimy powodu, by od razu robić z niego gwiazdę, bo gdyby był nią naprawdę, to pewnie nie siedziałby do 26. roku życia w Szwecji, żeby przyjąć ofertę Lecha. Niemniej – widzimy szansę, że to wypali.
Przede wszystkim – transfer wygląda na przemyślany. Lech nie wyciągnął jakiegoś anonima z Hondurasu albo z Bałkanów, poleconego przez znajomego menedżera, który tyle co skręcił niezłą płytkę i rozsyła po całej Europie, tylko – bądź co bądź – reprezentanta Finlandii. I to reprezentanta, który w tej kadrze grywał w wyjściowym składzie i strzelał gole. Dokładnie sześć w dwudziestu dziewięciu występach.

Ok, co o nim wiemy na teraz?

Każdy gimnazjalista może w dzisiejszych czasach skręcić dobre wideo, na którym nawet Mariusz Ujek to incredible forward, oczywiście, to prawda, ale obejrzeliśmy trochę filmików, parę skrótów meczów reprezentacji Finlandii i na ich podstawie Hamalainen robi pozytywne wrażenie. Ofensywnie usposobiony, grający do przodu. Do tego dobrze ułożona noga, kilka bramek strzelonych z trudnych pozycji, kilka niezłych głową. Przynajmniej na początek są jakieś podstawy, by sądzić, że Lech będzie miał z niego pożytek.

Co wiemy jeszcze? Na przykład to, że kilka lat temu, grając w Finlandii, regularnie łapał urazy, aż w końcu poważnie złamał kość piszczelową, która wykluczyła go z gry na długie miesiące. Do tego stopnia, że udzielił nawet kilku dramatycznych wywiadów, z których wynikało, że z jego karierą może być różnie.

Jak widać, wrócił – i to w niezłym stylu. Szwedzki „Aftonbladet” pisze, że był w ostatnim czasie jednym z motorów napędowych Djurgardens Sztokholm. Klubu, który w ostatnich latach może nie odnosi wielkich sukcesów, ale… Lepiej już my na temat sukcesów się nie licytujmy. Idzie do Lecha, nie do Barcelony.

Grający od niemal dekady w Djurgardens bramkarz Pa Dembo Touray charakteryzuje go w takich słowach: – Wspaniały zawodnik, który prawie nigdy nie traci piłki w głupi sposób. Kiedy przychodził do klubu, jego forma była trochę rozchwiana, ale później ustabilizował ją na wysokim poziomie.

W ostatnim sezonie, we wszystkich rozgrywkach, Hamalainen wystąpił w 37 meczach, strzelił 7 goli i zaliczył 5 asyst. W udzielonym już dzisiaj wywiadzie dla lokalnych mediów opowiada, że rozmawiał z Mariuszem Rumakiem, który widzi go na boisku jako typową „dziesiątkę”. Przyznaje też, że Lech obserwował go na tyle uważnie i długo, że wiedział o nim niemal wszystko, włącznie z rozmiarem buta.

Jego kontrakt z Djurgardens wygasał z końcem roku. W Polsce mówi się, że Lech ma zapłacić za niego jakieś 300 tysięcy euro. W Szwecji większość źródeł podaje kwoty odrobinę niższe. Tak czy inaczej – nie jest to suma aż tak wygórowana. Więcej kosztował Bunoza.

Bądź więc tak miły, panie Hamalainen i nas nie rozczaruj.

KOMENTARZE (0)