Wojciech Pawłowski rozsypał się w najgorszym momencie…
Weszło

Wojciech Pawłowski rozsypał się w najgorszym momencie…

Od kiedy Wojciech Pawłowski trafił do Udinese minęło już siedem miesięcy, a my wciąż nie możemy się doczekać pocałowania go w brodę jego debiutu w Serie A. „Solić keeper” ma w tym sezonie pecha, bo nie dość, że dzięki słynnemu wywiadowi stał się żywą reklamą facebookowego profilu „ZAGRANICO”, to jeszcze rozsypał się w najbardziej pechowym momencie, bo w przededniu możliwego debiutu w Serie A. Zwykle nie piszemy o takich newsach i zostawiamy je tzw. mainstreamowi, ale skoro większość olała sytuację Wojtka, to ktoś się nią musi zająć. A – w tym konkretnym przypadku – któż jak nie my!
Po niedzielnej wtopie 0:4 z Juventusem trener Francesco Guidolin chciał sprawdzić, jak zmiennicy poradzą sobie z kelnerami z San Luigi. No i poradzili sobie całkiem nieźle, walnęli sześć bramek, tylko nasz bramkarz już na początku skręcił kostkę i czeka go zapewne kilka tygodni pauzy. Szkoda, bo jego główny konkurent, Ł»eljko Brkić narzeka na kontuzję palca prawej ręki, a drugi bramkarz, Daniele Padelli, delikatnie mówiąc nie błyszczy formą. Ale w niedzielnym meczu ze Sieną na 99% to on zagra. Szkoda.

Pozostaje życzyć Wojtkowi szybkiego powrotu do zdrowia. Wciąż bowiem wierzymy, że wiatr hulający w jego głowie nie przeszkodzi mu w robieniu prawdziwej kariery. Papiery na pewno ma, ale „time” – oprócz tego, że we will say what time will tell – bezlitośnie mija, a każda stracona runda może go popchnąć śladami Sandomierskiego.

KOMENTARZE (0)