Powinni walczyć o górną pryczę, a nie fotel prezesa
Weszło

Powinni walczyć o górną pryczę, a nie fotel prezesa

Cóż za wyścig po fotel prezesa PZPN. Na trzech kandydatów – trzech śmiesznych i strasznych. Jest Grześ, o którym pisać nic więcej nie trzeba, jest polityk, który obskoczył już tysiąc dwieście partii, z Samoobroną włącznie, jest wreszcie Zdziś, którego dopiero co pogoniono z powodu mocnych podejrzeń o korupcję („jestem na etapie kupowania mieszkania dla młodego”). Takie grono powinno walczyć raczej o górną pryczę, a nie prezesurę, ale jaki związek, tacy kandydaci. Brakuje nam tam jeszcze Stanisława Łyżwińskiego i można byłoby zagrać w karty.
Kręcina oczywiście robi kampanię Lacie. Weźmie na swoją szeroką i jakże pojemną klatę całą krytykę, skupi opinię publiczną na swoich grzeszkach z przeszłości, a w kluczowym momencie wycofa się i przekaże poparcie koledze. Co dwie głowy – to nie jedna. Zdzisiek z pewnością dobrze to wszystko rozplanuje, wszak ciągle pobiera pensję sekretarza generalnego (marną – nawet nie ma 40 tysięcy na miesiąc). Nikt nie potrafi tak pięknie zwalniać kolegów jak Lato i nikt tak pięknie nie potrafi być zwalniany jak Kręcina.

Na szczęście, jak mawiają ludzie – dobro wraca. Wszystko więc wróci, do Grzesia też powinno. Taki można wysnuć wniosek chociażby na podstawie słynnych nagrań. Pamiętacie?

– Ile uważasz na niego?
– Słuchaj, myślę, że nie powinniśmy go tam od razu rozpieszczać tak bardzo. Nawet te pięć dych. Później damy mu stówkę.
– Dobra.
– Tak uważam. Jak uważasz inaczej to wiesz.
– Nie no, ja uważasz, że stówka dla niego. Nie ma problemu. Ja jestem zgodny.
– Co robimy z przetargiem?

KOMENTARZE (0)