Sławomir Wojciechowski odpowiada na zarzuty o wyłudzenie pieniędzy
Weszło

Sławomir Wojciechowski odpowiada na zarzuty o wyłudzenie pieniędzy

Przed kilkoma dniami portal Trojmiasto.pl podał informację, że były piłkarz m.in. Lechii i Bayernu, Sławomir Wojciechowski wyłudził 2350 zł od rodziców dzieci, które prowadził, zapadł się pod ziemię, a następnie przyznał się do zarzutów. Dziś Wojciechowski zadzwonił do nas z prośbą o opublikowanie jego oświadczenia w tej sprawie…

***

Zarzuty prezentowane pod moim adresem w mediach są absolutnie nieprawdziwe. W poniedziałek, drugiego kwietnia, dostałem anonimowy telefon „teraz, kolego, zobaczysz, co z tobą będzie”. Cała ta sytuacja i ostatnie artykuły największą krzywdę wyrządziły moim bliskim. Oni mnie znają i wiedzą, że to nieprawda. Zdają sobie jednak też sprawę, że jestem osobą publiczną i od pierwszego dnia, gdy wyjechałem z Gdańska jako młody chłopak, spotykałem się z zazdrością i licznymi przykrościami. Oprócz ciężkiej pracy na treningach, wiele rzeczy łatwo mi przychodziło, dobrze mi się wiodło i widocznie niektórym do dziś się to nie podoba.

Teraz boli mnie to wyjątkowo, ponieważ nie mam sobie nic do zarzucenia. Jeśli ktoś ma ochotę zajrzeć w mój majątek – służę pomocą. Nie mam nic do ukrycia, a kolegów z boiska, którzy dziś anonimowo zabierają głos na mój temat, zapraszam na kawę do mojego domu, który wciąż jest wart około dwóch milionów złotych, ponieważ oni tych pieniędzy nie mają i nigdy nie będą mieć. Wielu z nich – żadna to tajemnica – kiedy osiągałem sukcesy, żyło z moich pieniędzy.

Nieprawdą jest też informacja, że po rzekomym przywłaszczeniu zaliczki na turniej zniknąłem. Absolutnie się z tymi doniesieniami nie zgadzam i w tym przypadku nie mogę oprzeć się wrażeniu, że komuś nieżyczliwemu ewidentnie zależy na rzucaniu mi kłód pod nogi. Wszystkie te zarzuty są kompletnie absurdalne. Pojawiałem się w mediach, komentowałem mecze, regularnie chodziłem na spotkania Lechii Gdańsk. Na siłownię, na której ćwiczę, regularnie uczęszcza kilku policjantów. Na rozdaniu nagród Gazety Wyborczej zrobiono mi nawet zdjęcie z autorem artykułu z portalu Trójmiasto.pl. Przed nikim nigdy się nie ukrywałem, bo nie miałem takiego powodu.

W niedługim czasie rodzice dzieci, które prowadziłem, wystosują w tej sprawie specjalne oświadczenie.

Dziękuję za udzielenie mi głosu w tej sprawie.

Sławek Wojciechowski

KOMENTARZE (0)