Wolski jak piłkarz wcale nie z Polski. Gol rundy?
Weszło

Wolski jak piłkarz wcale nie z Polski. Gol rundy?

Albo to narodziny przynajmniej gwiazdy lub gwiazdeczki, albo Rafał Wolski ma po prostu swój najlepszy czas w życiu. Do tak młodych zawodników niezmiennie mamy jedną i tę samą prośbę – chłopaku, nie zostań Smolińskim! Ilekroć pojawia się ktoś młody i błyszczy, przypomina nam się „Smoła”, który zaczął z grubej rury, jako odkrycie roku, a skończył zatrzaśnięty w solarium. Wolski strzelił Lechii Gdańsk gola, który był nie tylko ozdobą tego tygodnia, ale w ogóle ozdobą całej rundy. Sposób w jaki minął Vuckę i sposób, w jaki uderzył w samo okno – palce lizać.
Dopiero co ten chłopaczek strzelił pięknego gola w meczu reprezentacji Polski do lat 20 z Niemcami. Kto nie widział, może rzucić okiem – od 3 minuty i 35 sekundy…

Teraz uderzył jeszcze piękniej. Dźwięk, gdy piłka przed wpadnięciem do siatki uderza w poprzeczkę, to jest zawsze muzyka dla uszu. Moglibyśmy pisać te wszystkie banały, że Wolski ma potencjał, że widać w nim iskrę, że piłka mu nie przeszkadza. Każdy to widzi – w końcu to jego już kolejny gol, a wiele osób pewnie też sobie przypomina bajeczną asystę w spotkaniu z Rapidem Bukareszt. W związku z tym napiszemy po prostu – jak pojawia się młody Polak z innymi zadaniami, niż tylko odbiór, wślizg, łokieć, to zawsze jest miło. Kto wie, może jak Rafał wywalczy miejsce w podstawowej jedenastce na stałe, to jeszcze załapie się do reprezentacji przed Euro 2012. Trzeba obserwować takie perełki, nawet jeśli zjawiają się za pięć dwunasta.

Z drugiej strony – spokojnie, bez euforii, ręce na kołdrze. Był Smoliński, był Możdżeń, który strzelił pięknego gola Manchesterowi City i teraz też miewa przebłyski, ale niestety już tylko przebłyski. Wolski może zniknąć równie szybko, jak się pojawił. Klich też się pojawił, nawet trafił do kadry, a dziś sprawdza przepustowość wyjść ewakuacyjnych na stadionie Wolfsburga.

Legia miała ciężką przeprawę w pierwszej połowie i trochę z niczego schodziła na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. Końcowe 3:0 nie pozostawia jednak żadnych wątpliwości, kto był lepszy, a kolejny mecz bez straconego gola też robi wrażenie. Lechia natomiast już od ponad 400 minut nie strzeliła bramki i spadła na czternaste miejsce w tabeli. Teraz na szczęście przed nią trzy z rzędu mecze u siebie, więc powinno być z górki. Zaznaczamy, że Andruskevicius dostał od Wojtka Kowalczyka notę 6, bo „Kowal” się uparł, że musi zostać oceniony wyżej od bramkarza Małkowskiego, ponieważ w przeciwieństwie do niego w końcówce coś obronił. W sumie, prawda.

Cracovia zorganizowała zimny prysznic wszystkim tym, którzy po meczu z Wisłą wysnuli wniosek, że ta drużyna naprawdę potrafi grać w piłkę. Oczywiście nie potrafi i planowo przegrała w Chorzowie, a rozmontował ją przede wszystkim Marek Zieńczuk, który w ciągu dwóch kolejek zanotował pięć asyst. W drugim kolejnym meczu na końcówkę wszedł Maciej Jankowski, co powinno dać niektórym do myślenia, czy aby na pewno jest sens wyceniać tego chłopaka na 500 tysięcy euro, skoro przegrywa rywalizację z Pawłem Abbottem. Tak, Abbott gola strzelił, doceniamy, ale mimo wszystko umieściliśmy go mniej więcej w jednej grupie piłkarzy razem z Komanem z Podbeskidzia (jak ktoś nie wie, dlaczego, to niech obejrzy w poniedziałek mecz Podbeskidzia). Mówiąc krótko – przegrywanie rywalizacji z Abbottem niekoniecznie świadczy o olbrzymiej klasie.

Ale tak czy siak – czapki z głów przed Ruchem, który jest na trzecim miejscu i bez względu na wyniki pozostałych meczów, tę lokatę utrzyma do następnej kolejki.

Bełchatów wygrał 3:0 z ŁKS-em, chociaż czy to był mecz aż na 3:0? Chyba nie. Do przerwy spotkanie było dość wyrównane, jak to w polskiej lidze bywa, główne pytanie brzmiało – kto pierwszy strzeli gola? Nogami Buzały zrobili to gospodarze i później z łodzian wyszła cała ich bezradność. Warto jednak zauważyć, że dla GKS był to szósty z rzędu pozytywny mecz: nawet jeśli w tym czasie przegrywali lub remisowali, to w dobrym stylu. Jeszcze nie tak dawno Bełchatów chorował na anemię, a teraz nikt już nie może tego zespołu lekceważyć.


Legia Warszawa – Lechia Gdańsk 3:0 (oceniał Wojciech Kowalczyk)

Legia: DuŁ¡an Kuciak 6 – Artur Jędrzejczyk 5, Michał Ł»ewłakow 7, Marcin Komorowski 6 (46 Janusz Gol 6), Jakub Wawrzyniak 6 – Maciej Rybus 5 (67 Michał Ł»yro 5), Ivica Vrdoljak 7, Ariel Borysiuk 6, Miroslav Radović 7, Rafał Wolski 8 (83, 20. Jakub Kosecki) – Danijel Ljuboja 4.

Lechia: Sebastian Małkowski 5 – Rafał Janicki 3, Sergejs KoŁ¾ans 4, 6. Luka Vučko 3, 3.Vytautas AndriuŁ¡kevičius 6 – Deleu 4 (62 Mateusz Łuczak 3), Marcin Pietrowski 3, Łukasz Surma 3, Paweł Nowak 4, Lewon Hajrapetjan 4 (77 Fred Benson) – Piotr Wiśniewski 2 (67 Tomasz Dawidowski 2).


Ruch Chorzów – Cracovia 2:0 (oceniał Wojciech Kowalczyk)

Ruch: Michal PeŁ¡kovič 6 – Łukasz Burliga 6, Rafał Grodzicki 6, Piotr Stawarczyk 6, Marek Szyndrowski 7 – Marek Zieńczuk 8, Marcin Malinowski 6, Paweł Lisowski 7, Paweł Abbott 6 (86 Maciej Jankowski), Łukasz Janoszka 5 (90, Jakub Smektała) – Arkadiusz Piech 6 (90 Rafał Grzelak).

Cracovia: Wojciech Kaczmarek 5 – Krzysztof Nykiel 4 (80 Mateusz Ł»ytko), Łukasz Nawotczyński 2, Jan HoŁ¡ek 3, Bojan Puzigaća 3 – Alexandru Suvorov 3 (61 Aleksejs ViŁ¡Ł†akovs 3), Mateusz Bartczak 2, AndraŁ¾ Struna 3, Sławomir Szeliga 3 (76 Bartłomiej Dudzic), Saïdi Ntibazonkiza 2 – Koen van der Biezen 3.


GKS Bełchatów – ŁKS Łódź 3:0 (oceniał Wojciech Kowalczyk)

Bełchatów: Łukasz Sapela 6 – Filip Modelski 6, Maciej Szmatiuk 5, Mate Lacić 5, Zlatko Tanevski 5 – Tomasz Wróbel 6, Grzegorz Fonfara 6 (90 Damian Zbozień), Grzegorz Baran 6, Miroslav BoŁ¾ok 6 (80 Szymon Sawala), Paweł Buzała 7 – Dawid Nowak 6 (84 Marcin Ł»ewłakow).

ŁKS: Pavle Velimirović 5 – Cezary Stefańczyk 2, Dariusz Kłus 4, Michał Łabędzki 4, Marcin Kaczmarek 5 – Sebastian Szałachowski 3, Mladen KaŁ¡ćelan 4, Antoni Łukasiewicz 4 (67 Bartosz Romańczuk 3), Paweł Golański 4 (81 Tomasz Nowak), Marek Saganowski 5 – Marcin Mięciel 3.

KOMENTARZE (0)