To koniec: na Euro 2012 kibicujemy przeciwnikom…
Weszło

To koniec: na Euro 2012 kibicujemy przeciwnikom…

Wesoło nie jest już od dawna, teraz robi się groteskowo. Maor Melikson – jak informuje PZPN – grać będzie w reprezentacji Polski, co zmusza nas do skierowania w stronę tego bardzo dobrego pomocnika prostych, żołnierskich słów: MAOR, SPIERDALAJ. Już nie wiemy, jak się zabrać za kolejny tekst na ten sam temat, czujemy, jakbyśmy zjadali swój własny ogon i ciągle, dzień w dzień, pisali innymi słowami dokładnie to samo. Klepaliśmy już przecież wielokrotnie o tych wszystkich przyszywańcach, a tu zjawiają się kolejni i kolejni. Wyłażą z dziur i mówią: – Ja chcę do kadry, ja chcę do kadry, jeszcze ja…
Brzmi to naprawdę strasznie. Na Euro 2012 szykuje się kadra tak skurwiona, że patrzeć będzie można tylko i wyłącznie z odrazą. Kornelia Marek to przy tej całej drużynie krzewicielka idei fair-play.

Kiedyś mówiono o tym w formie dowcipu. Zespół na mistrzostwa – Perquis, Polanski, Obraniak, Boenisch, Melikson… Pośmialiście się już wszyscy? Czas przestać. Franciszek Smuda z pewnością przejdzie do historii polskiej piłki – jako najbardziej skompromitowany selekcjoner w jej dziejach. Jako ten, który farbowanych lisów nie chciał i na tego typu hasłach dochrapał się pensji w wysokości 150 tysięcy złotych miesięcznie. Kasę wziął, a potem stwierdził: – Zmieniłem zdanie! Dzisiaj nie możemy na tego człowieka patrzeć. Nie możemy, bo nas mdli. Bo chce się rzygać. W naszych oczach ten człowiek zasługuje na pogardę i na nic więcej.

Możecie mówić, że nie jesteśmy Polakami lub też, że nie jesteśmy godni nimi być. Mamy to w dupie. Jeśli Melikson będzie kolejnym piłkarzem, który zagra w biało-czerwonych barwach, w czasie Euro 2012 będziemy kibicować przeciwnikom. Będziemy mieć nadzieję, że reprezentacja Polski przegra wszystkie mecze po 0:10. Bo to już nie jest nasza reprezentacja – to żałosny zespół stworzony przez żałosnego trenera, zatrudnionego przez żałosny związek. Ł»yczymy im klęski. Wszystkiego najgorszego. Ł»yczymy im nie tyle porażek, co upokorzenia.

Polsko – nienawidzimy cię. Takiej Polski – skundlonej – nienawidzimy.

No właśnie – czy można być Polakiem i nie kibicować Polsce? Jak się okazuje – można. My jesteśmy właśnie po tej stronie barykady. Kadra z Meliksonem, Obraniakiem, Boenischem, Polanskim i Perquisem to twór, który zostaje przez nasze organizmy odrzucony. Nasze serca tego nie akceptują, nasze mózgi protestują. Wolimy przegrać, ale z rodakami w składzie, bo taki jest sport – czasami trzeba z honorem uznać wyższość przeciwników. Ale dziś piszemy to otwarcie – mamy nadzieję, że taka Polska zaliczy na Euro 2012 historyczny upadek. Mamy nadzieję, że śmiać się będzie z niej cały świat. Mamy nadzieję, że dzieci w Albanii będą do siebie mówić: – Oby nigdy nasza kadra tak się nie skompromitowała.

Franciszku Smudo – zniszczyłeś turniej naszego życia i tego ci nie zapomnimy nigdy. Mamy jednocześnie nadzieję, że ten turniej będzie twoją zawodową śmiercią. Mamy nadzieję, że w lipcu 2012 na twój widok przechodnie będą spluwać z niechęcią. Mamy nadzieję, że wyjechać będziesz musiał gdzieś do Ugandy, by dano ci spokój. Rozwaliłeś wszystkie fundamenty kadry narodowej, rozwaliłeś całą ideę futbolu reprezentacyjnego. Zrobiłeś to z głupoty i ze strachu. Jesteś głupi i tchórzliwy. Raz w życiu przeżywamy mistrzostwa Europy jako gospodarze i akurat teraz ciebie musieli zrobić trenerem. Akurat ciebie – chłopka, któremu nie powierzylibyśmy nawet zarządzania kioskiem Ruchu w Biłgoraju. Za jakie grzechy?

Ze wszystkich reprezentacji świata, to my przekraczamy kolejne bariery kurewstwa. Dla wyniku sprzedamy wszystko – orzełka w pierwszej kolejności. Bierzemy kogo się tylko da, by sprostać sportowym wymaganiom. Jeden Francuz, drugi, jeden Niemiec, drugi, teraz Izraelczyk. Patrzymy na to wszystko i zaczynamy się naprawdę zastanawiać – Franiu, czy ty cokolwiek wygrałeś uczciwie, czy może każdy twój sukces był w ten czy inny sposób podpłacony? Kiedy widzimy selekcjonera, który wynik w kadrze próbuje kupić sobie kupując piłkarzy z innych krajów, takie myśli po prostu muszą się nasuwać – w końcu mówimy o mentalności trenera…

Zamiast kupować piłkarzy, kupmy od razu mecze – będzie szybciej. Niech Łukasz Piszczek zrobi zrzutkę, a potem zaprezentuje to swoje smutne spojrzenie pod tytułem „przecież jestem młody i dobrze gram, nie zawieszajcie mnie”. Ty z kolei możesz stać tyłem do boiska, żartować z kibicami i opowiadać, że nic nie wiesz.

Jeśli Melikson – a tak utrzymują władze PZPN – przyjmie propozycję gry dla Polski, to znaczy, że jest zwykłym cynicznym szmaciarzem. Kimś, kto nie ma żadnego kręgosłupa moralnego, zasad, żadnej przyzwoitości. Jeszcze do niedawna grał w pierwszej reprezentacji Izraela, mówił, że nie ma tematu występów dla Polski (TUTAJ TROCHĘ O JEGO KALKULACJACH), bo Izrael to jego ojczyzna, a izraelski zespół to jego reprezentacja. Była to postawa w pełni zrozumiała. Teraz nagle go olśniło: – Hej, w Izraelu mają mnie za leszcza, a Polska otwiera przede mną nowe perspektywy! Być może olśniło go w momencie, gdy na treningu izraelskiej kadry dostał w twarz, co z kolei uniemożliwiło mu debiut w meczu o punkty.

Jesteś zdrajcą, Maor. Zdrajcą. Dziś czasy tak nam spsiały, że zdrajca może być bohaterem, ale nie zasługujesz na szacunek. Zasługujesz – jak Smuda – na splunięcie.

Idźcie w pizdu z tą całą reprezentacją. Weźcie sobie jeszcze Dudu Paraibę na lewą obronę, Radovicia do pomocy i Ukaha na środek defensywy. No i Arboledę. Róbcie ten cyrk dalej, byśmy w czerwcu 2012 nie mieli wątpliwości, komu kibicować. Bawcie się sami. Dwa lata temu byliśmy pewni – będziemy za Polską. Teraz musimy czekać na losowanie grup, które nam powie, za kim należy trzymać kciuki.

Podobno od miłości do nienawiści jest bardzo krótka droga. My właśnie tego doświadczamy.

PS
Wciąż mamy nadzieję, że komunikat PZPN pisany był po pijaku i dla żartu, a sam Maor Melikson o niczym nie wie. Nadzieja umiera ostatnia…