I ty możesz grać w kadrze. Salamon daje nadzieję!

Franciszek Smuda powołał piłkarzy z zagranicznych klubów. I tak jak chciał się różnić od Beenhakkera i zapewniał, że „nie będzie taśmowo produkował reprezentantów”, tak się sukcesywnie do niego upodabnia. „Mister Tralala” zaatakował Krychowiakiem, „Franz” odpowiedział Salamonem.
Właśnie, Salamonem… O chłopaka miało się nie tak dawno bić pół świata, z Realem Madryt na czele, a tymczasem tę bitwę wygrała trzecioligowa Foggia. Aktualnie ten klub ma najwięcej straconych goli w całych rozgrywkach, zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli i rywalizuje z takimi potęgami jak Siracusa, Viareggio, Virtus Lanciano oraz Atlético Roma (nie mylcie ani z Atletico, ani z Romą).

Kariera Salamona – łagodnie rzecz ujmując – raczej się zwija niż rozwija. Poprzedni sezon ten chłopak miał fatalny, grywał mało. Klub – Brescia – poszedł jedną klasę rozgrywkową w górę, do Serie A, a powołany do reprezentacji Polski piłkarz jedną klasę rozgrywkową w dół, do Serie C. I on ma być stamtąd powoływany? Na jakiej podstawie?

No dobra – podstawę to my znamy. Musiało to wyglądać jakoś tak…

– Kto jeszcze gra poza Polską?
– Jest taki młodych chłopak we Włoszech, Salamon.
– Gdzie gra?
– W Foggi.
– Gdzie?!
– No, w Foggi.
– Dobry jest?
– Nie wiem.
– Hmmmm…
– Co, jedziemy go zobaczyć?
– Nieeeee… Nie chce mi się. Co my będziemy jeździć. Niech gówniarz sam przyjedzie. Obejrzymy go w treningu.